Lanie w dupę
sadyzm czy środek wychowawczy?


Niniejszym ostrzega się o mrocznych zamiarach Autora tego tekstu, mającego na celu omamienie umysłów czytelników. Autor, jako kreatura skrajnie złośliwa, będzie tutaj czynił wszystko, co w jego mocy, by zepsuć komukolwiek humor, zniesmaczyć, doprowadzić do ciężkich urazów psychicznych tudzież zdeprawować.



W AM #28 pojawił się wreszcie jakiś nowy temat. Niejaka Fiolka wystukała arta (właściwie to arcika) o przemocy w rodzinie. Ponieważ zaś ograniczyła się tylko do pobieżnego opisania jednego przypadku, pozostawiając go bez komentarzy, więc pałeczkę przejmuję JA (to zabrzmiało dumnie :-) ).

Zacznijmy od tego, że ten przypadek opisany przez Fiolkę jest raczej marginalny. Czasami trafi się jakiś sadysta czy inny czubek i to wszystko. A tak w ogóle to wydaje mi się, że ostatnio rodzice wychowują swoje pociechy ze znacznie większą pobłażliwością. Niestety.

A tak, jestem za przywróceniem kar cielesnych dla niegrzecznych bachorów! Oczywiście, bez przesady. Nie może dochodzić do takich skrajności, jak ta, o której mówi Fiolka. Ale takie małe pranie tyłków jeszcze nikomu nie zaszkodziło! Niech sobie cholerni Obrońcy Praw Człowieka i inne darmozjady mówią co chcą, ale jakie są efekty tzw. bezstresowego wychowania, każdy widzi. I przykry to widok. Rozpieszczona gówniarzeria, która robi co chce, ponieważ czuje się bezkarna.

Może to i prawda, że przemoc nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Ale czasem - jedynym. Od wieków rodzice prali swoje kochane maleństwa bez litości i wszystko było w porządku. A teraz oczywiście komuś się to nie spodobało. Zrobili rewolucję pod pięknymi, wzniosłymi hasłami i obalili stary system wychowaczy. System ten opierał się na karach i nagrodach. Teraz proponuje się tylko dawać nagrody. W ten sposób dziecko dowiaduje się, owszem, co jest dobre. Szkoda tylko, że nie ma możliwości nauki na własnych błędach, bo jeśli uczyni coś złego - nie będzie wiedziało, że to było złe, bo i skąd?

Powiem jeszcze, do czego to wszystko doprowadzi - w połączeniu z podobnym podejściem państwa do przestępców. Za kilka - kilkanaście lat po ulicy będą się włóczyć bandy wyrostków, które z nudów będą tłuc (albo i zabijać) kogo popadnie i demolować co się da.

Dlatego mówię: odrobina bicia nie jest zła. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, to niech się lepiej schowa, bo mam znajomości w mafii rosyjskiej (pozdrowienia dla Saszy i Miszy :-) ). Może też spróbować wysłać mejla na niżej podany adres i modlić się o życie.




Strasznie Staroświecki Świr
pewien.gosc@wp.pl

PS. Słuchałem:
(wszystko by Queen, oczywiście)