KRĘTE ŚCIEŻKI WOLNOŚCI...
Pasibrzuch
      Pewien Gość, czy też Nieubłagany Wróg Ćpunów (dalej: NWĆ), jak sam się określa raczył napisać polemikę do moich artykułów argumentujących za legalizacją narkotyków (AM 29, "O wolności słów parę czyli... zgroza, żyjemy w państwie totalitarnym!"). Sądziłem, że w swoich artykułach wyrażam się dostatecznie jasno, ale okazuje się, że niekoniecznie. Cóż - będę ćwiczył. Od zaraz...
      Nic nie poradzę, że mój adwersarz "nie zauważył, aby Eryk komukolwiek zabraniał palić trawę". Zalecałbym dokładne wczytanie się w jego artykuły, w których sprzeciwia się legalizacji narkotyków. Ergo - jest za utrzymaniem stanu obecnego, w którym narkotyki są nielegalne. Ergo - popierając działania państwa staje razem z nim we froncie tych, którzy zabraniają innym narkotyzowania się. Proste i logiczne.
      "Po prostu spełnia tym samym rolę taką, jak dobrze znany napis na paczkach "zwykłych" papierosów ("Palenie jest szkodliwe dla zdrowia" itp.)" Hm, obawiam się, że Miś Eryk nie pisał, iż jest za legalizacją narkotyków jeśli tylko na paczkach z marihuaną nakleimy "Minister Zdrowia ostrzega...".
      Przykro mi, szanowny polemisto, że nie rozumiesz również, dlaczego produkcją i dystrybucją narkotyków zajmują się mafie. Piszesz: "Jak wiadomo, narkotyków nie kupuje się zazwyczaj w kiosku. Związanych jest z nimi całe mnóstwo różnych niemiłych rzeczy: dilerzy, mafia, brudna forsa, zabójstwa, przemyty". Powodem takiego stanu rzeczy jest właśnie zakaz sprzedaży narkotyków!! Podobnie handlem bronią zajmują się dziś gangi i mafie. W USA, gdzie jest szeroki dostęp do broni, sprzedaje się ją w sklepach, państwo kontroluje kto i ile jej posiada itd. W Holandii, gdzie marihuana jest legalna, można ją kupić w zwykłym sklepie. Jej produkcją i sprzedażą zajmują się zwykłe, legalne firmy i sklepy. To, że w Polsce biznes narkotykowy związany jest ze światem przestępczym to konsekwencja nielegalności narkotyków!
      Jest to zresztą jeden z poważniejszych argumentów za legalizacją narkotyków - po zniesieniu zakazów rynek narkotykowy automatycznie wychodzi z podziemia i pieniądze zarobione w tym interesie nie idą już do kasy mafiozów, nie zostają wykorzystane na rozwój gangu, ale trafiają do kieszeni uczciwych obywateli!
      Oskarżasz mnie również o to, że dilerzy będą werbować nowe zastępy narkomanów w szkołach i na ulicach. To bzdura, ponieważ sam fakt, że jestem za legalizacją narkotyków nie oznacza, że pozwoliłbym na sprzedawanie ich dzieciakom! Dziecko, zanim osiągnie pełnoletność, znajduje się pod ochroną prawa i rodziców. Podobnie przecież legalny jest alkohol i papierosy, jednak sprzedaż tych produktów dzieciom jest zabroniona.
      Tu pojawia się problem jak egzekwować takie zakazy, ale to już nie ma związku z tą dyskusją, gdyż wymagałoby osobnego wykładu na temat sposobów działania policji i sądów. Powiem tylko, że przy odrobinie dobrej woli można w ciągu bardzo krótkiego czasu zupełnie wyeliminować problem. Wystarczy uprościć procedury sądowe i zezwolić na tzw. "prowokację policyjną" (powszechnie stosowana w USA, jedyny sposób aby schwytać drobnych przestępców gdyż pozwala złapać ich na gorącym uczynku). Policjanci z dzieciakiem i ukrytą kamerą chodzą po mieście i kupują piwo/ papierosy/ narkotyki. Jeśli sprzedawca złapie haczyk - płaci ogromną karę albo ląduje w kryminale. Po kilku dniach takich przechadzek i powtarzaniu ich co pewien czas - problem znika, każdy sprzedawca poprosi o dowód osobisty zanim poda produkt, przeznaczony dla dorosłych. Proste i logiczne. Trzeba tylko chcieć.
      NWĆ przestrzega mnie przed porównywaniem papierosów i narkotyków pisząc, że "narkotyki możesz przedawkować już za pierwszym razem". To prawda. Ale można też umrzeć z przedawkowania leków na nadciśnienie, oleju samochodowego i alkoholu. Nie jest to powód aby zdelegalizować jakąkolwiek z tych rzeczy. Na świecie są tysiące niebezpiecznych przedmiotów, miliony sposobów aby odebrać sobie życie - czy to celowo czy przypadkiem. My, ludzie prawicy, wierzymy w człowieka i jego odpowiedzialność; twierdzimy, że ma on swój własny rozum, z pomocą którego sam o siebie zadba. Tylko miłośnicy zakazów, lewicowcy, uwielbiają traktować człowieka jak dziecko zakazując mu wszystkiego co niebezpieczne, tak jakby człowiek był kompletnym durniem i nie wiedział sam, co jest dla niego dobre.
      Argument, że "nie można dopuścić do tego, by to gówno stało się w naszym kraju tak łatwo dostępne, jak teraz papierosy i alkohol, na przykład" jest totalnie przestrzelony - narkotyki SĄ równie łatwo dostępne! Problem w tym, że dziś pieniądze z handlu nimi idą w kieszenie mafii a policja nie jest w stanie skontrolować sprzedaży narkotyków tak jak to może zrobić w holenderskich sklepach, ponieważ u nas cały biznes narkotykowy działa w podziemiu.
      Nie wiem w jakim kraju żyje NWĆ, iż pisze "o ile bowiem w przypadku człowieka dorosłego nie widzę powodu, żeby mu zabraniać ćpania, to jednak narkotyki mogą wpaść również w ręce nieletnich". Nie ma najmniejszego problemu z dostaniem narkotyków w Polsce a winieneś wiedzieć, że wcale nie mieszkałem dotychczas w wielkim mieście.
      "Co powiedziałbyś, Pasibrzuchu, gdyby gdzieś w przyszłości twoje dziecko zmarło z przedawkowania jakiegoś paskudztwa, które podprowadziłoby swojemu tolerancyjnemu tatusiowi i wypróbowało z czystej ciekawości?". Powiedziałbym, że to niemożliwe, ponieważ w moim domu nie ma i nie będzie narkotyków. Natomiast obowiązkiem rodziców jest pilnować takich rzeczy podobnie jak obowiązkiem rodziców jest uniemożliwić dziecku dostęp do: instalacji elektrycznej, siekiery, silnych leków chorej babci, proszków nasennych, samochodu, wiertarki, noży kuchennych, butli z gazem, kuchenki mikrofalowej i garnka z gorącą wodą.
      NWĆ twierdzi, że "wszystkie państwa na świecie są rządzone przez podłych tyranów, którzy zakazują swoim biednym i uciśnionym poddanym narkotyzowania się". Błąd. W Europie jest Holandia, w której narkotyki są legalne. Swego czasu trwała też dyskusja w Wielkiej Brytanii - możliwe, że niedługo odpowiednia ustawa przejdzie.
      NWĆ twierdzi, że w słowach "Możesz być przeciwnikiem marihuany ale nie popieraj nigdy ograniczania ludzkiej wolności!" przeczę sam sobie. Być może niedościgły umysł mego adwersarza miał na myśli coś innego, ale śpieszę z wyjaśnieniem, że nigdy się nie narkotyzowałem i pewnie już nie będę, uważam, że granie w lotto to głupota i nieznajomość matematyki a picie tanich win jest żałosne ALE żadnej z tych rzeczy nie zamierzam ludziom zabraniać, bo niby dlaczego? Jestem więc w pewnym sensie przeciwnikiem marychy, lotto i tanich win, nie będąc jednocześnie zwolennikiem ich delegalizacji.
      Stwierdzenia, że "całkowita wolność == anarchia" albo, że "wolność TRZEBA czasami ograniczać" to są każdemu znane banały. Ja nie jestem za całkowitą wolnością, ale jeśli człowiek nie czyni krzywdy bliźniemu - może dla mnie układać swoje życie jak tylko zechce.
      Na koniec wyjaśniam, że mój sprzeciw w kwestii eutanazji nie jest "rozdarciem wewnętrznym poglądów", ale sprzeciwem wobec morderstwa na zlecenie, a takim jest eutanazja. Paląc trawkę szkodzisz (choć badania wskazują, że nie bardzo - "Wprost" 30/2002) samemu sobie. Zgoda na eutanazję byłaby zgodą na to, że możesz sobie zamówić płatnego mordercę na zlecenie, a - jak pokazuje przykład Holandii - w dalszej kolejności już nawet bez zlecenia. Wszystko jasne?
Uwaga! Artykuły opublikowane w tym wydaniu Action Maga są ostatnimi tekstami mojego autorstwa na jego łamach. Przeprowadzka uniemożliwi mi dostęp do komputera i Sieci. Zdaję sobie sprawę, że niektórym z was spadnie kamień z serca, gdy wypowiem w końcu to słowo: Żegnajcie!
Pasibrzuch