Jaka jest moja wiara?
 Na wstępie pragnę ostrzec statystycznych czytelników,
że ten art będzie nie tylko na temat podany powyżej, a nawet można powiedzieć,
że będzie głównie nie na ten temat. Jednak pozostając w zgodzie z tytułem na
temat wiary on będzie A wyszczególniając: na początek o ateizmie Eryka,
następnie o krwi i Świadkach Jehowy, potem małe conieco o karze śmierci
(odpowiedź na "Krótki :-) tekst o zabijaniu" w AM~28), a na koniec coś bardziej
ogólnie. To tyle na wstępie. Zapraszam do czytania.
 Na początek skomentuję kilka artów, bo już nie mogę się powstrzymać.
***AM~25 - Eryk - "Darwin się w grobie przewraca" "[...]A
co do Boga. A co powiesz na to, że ja na przykład w Boga nie wierze? Bo, tak Ci
szczerze powiem, nie ma kompletnie żadnych dowodów na to, że Bóg istnieje!"
>>>> To bardzo ciekawe stwierdzenie. Ale zauważ, że nie ma także dowodów
na to, że nie istnieje. Wrócę do tego tematu później. W każdym razie, wiele
wyjaśniający dialog znajduje się około pierwszych trzech rozdziałów "Mistrza i
Małgorzaty" (moja ulubiona lektura). Przypomnę tylko pointę: "W takim razie kto
kieruje naszym życiem?". Jeżeli chcesz teraz powiedzieć coś w rodzaju: "Przecież
sami nim kirujemy!", to polecam uprzednie przeczytanie przynajmniej tych trzech
rozdziałów.
Przepraszam najmocniej, że się wkręcam w środek tekstu,
ale coś mi tu nie gra. Dla mnie "Mistrz i Małgorzata" jest bardzo dobrym
traktatem o wierze, jednakże nie daje dowodu na istnienie Boga. Szósty dowód
Wolanda (pięć pozostałych sformułował Kant - swoją drogą, nigdzie ich nie mogłem
znaleźć - może jakiś czytelnik je zna i mógłby się ze mną podzielić?) jest
przecież tylko fikcją literacką. A Twój argument: "to kto kieruje naszym życiem"
można niestety banalnie zbić... dowcipem:
Dwie rybki pływają w akwarium, tyłem do siebie. Są wyraźnie na siebie obrażone.
W końcu jedna nie wytrzymuje i pyta drugiej: no dobrze, skoro Boga nie ma, to
kto nam zmienia wodę w akwarium?!
Qn`ik
Jak powiedziałem, to ciekawe stwierdzenie, także ze względu na autora, bo już
w następnym arcie...
***AM~25 - Eryk - "Eryk w antykoncepcyjnej akcji" "Tylko
Bóg jest bez wad!"
>>>> Taaak? A ja już się prawie dałem przekonać, że Bóg nie istnieje...
***AM~25 - Eryk - "Kolejny art rażący głupotą" "Dzień
trzeci - dzięki Bogu ostatni:)"
>>>> Ciekawe... ja tam bym nie dziękował komuś, kto według mnie nie
istnieje...
***AM~27 - Eryk - "Kolejny patryjota!" "Polska Cię
wykształciła, wykarmiła, a ty dzisiaj wypisujesz, żeby Bóg Amerykę błogosławił?
O nie kolego! Bóg niech błogosławi Polskę!"
>>>> A jakie to ma znaczenie, jeżeli On nie istnieje???
---- Ale zostawmy Eryka... na razie. ----
***AM~Któryś-Tam - Baribal - "Obrona Świadków Jehowy"
>>>> Była to odpowiedź na czyjąś krytykę nie przyjmowania krwi przez
Świadków Jehowy (chodziło o transfuzję). Autor przytoczył w tekście dwa
fragmenty Biblii (przekład nie jest istotny), na których (między innymi) opiera
się ten sposób postępowania. I tu mam pewną uwagę. Może najpierw przytoczę
wspomniane fragmenty:
"macie powstrzymywać się od tego co ofiarowano bożkom,
i od krwi , i od tego co uduszone, i od rozpusty." Dzieje Apostolskie 15,29
"Ktokolwiek z domu izraelskiego albo z obcych przybyszów, którzy mieszkają
pośród nich, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę swoje oblicze przeciwko
spożywającemu krew i wytracę go spośród jego ludu, gdyż życie ciała jest we
krwi" 3 Mojżeszowa 17,10-11
>>>> A teraz o co mi chodzi: w tej całej dyskusji na temat zakazu
spożywania krwi w Biblii (póżniej było jeszcze kilka tekstów na ten temat), nikt
nie zauważył, że wspomniane fragmenty (ani żadne inne) Biblii nie odnoszą się
absolutnie do problemu. Dlaczego? Dlatego, że przetaczanie krwi oraz przeszczepy
organów NIE SĄ JEDNOZNACZNE Z ICH SPOŻYWANIEM!!! Czy to tak trudno zauważyć?
Teraz pewnie ktoś powie coś podawaniu składników odżywczych przez kroplówkę.
Ludzie! Przecież to nie to samo. Te składniki odżywcze są rozprowadzane po
organizmie i w pewnym sensie spożywane. Ale czy tak samo dzieje się z krwią? Czy
krew po wprowadzeniu jej do krwi jest przez nią rozprowadzana po organizmie i
służy do odżywiania komórek? Chyba ktoś tu ma problemy z rozróżnianiem
podstawowych pojęć. Przedstawię tu przykład idealnie pasujący do sytuacji:
załóżmy, że pewien człowiek nie ma jednej ręki, a drugiej ma tylko pół. Co musi
zrobić, żeby móc jeść? Doczepić sobie specjalną protezę. Czy można powiedzieć,
że ta proteza została przez niego spożyta??? Nie wydaje mnie się. Tak samo jest
z krwią: Jeżeli jest jej za mało, to komórki dostają za mało jedzenia, bo nie ma
go co przenosić. Transfuzja uzupełnia tylko niedobór krwi, nie powoduje jej
spożywania przez organizm. Podane fragmenty Biblii dotyczą prawdziwego
spożywania, czyli jedzenia, wtedy ta krew trafia najpierw do żołądka, gdzie jest
trawiona. Chyba jest tu delikatna różnica. To samo tyczy się przeszczepów.
---- To tyle na ten temat ----
No to może zejdźmy na właściwy temt. Jeżeli chcecie się teraz dowiedzieć, na
temat jakiej wiary będzie/jest ten tekst (pewnie już się domyśliliście), to się
nie dowiecie :). Na początek: czy Bóg istnieje? To pytanie zadaje sobie pewnie
większość ludzi w tzw. "trudnym okresie". Ale może spróbuję wyjaśnić to
zagadnienie z bardziej filozoficznego punktu widzenia. Przeczytałem w jakiejś
książce, że wiara to ufność w coś, o czym wiemy, że nie istnieje.
{Nie, to chyba definicja paranoi :) - Qn`ik} Ja
myślę inaczej: wiara to przekonanie, że coś istnieje, pomimo, że nie ma na to
niepodważalnych dowodów, a nawet są dowody świadczące o tym, że to nie istnieje.
Dlaczego tak sądzę? Czytajcie dalej. Eryk może mieć rację, że Bóg nie istnieje
(tak, wiem, tamto wcześniej to było zwykłe łapanie za słówka), ale ten kto
wierzy naprawdę, nie dopuszcza do siebie nawet najmniejszej wątpliwości. Dla
niego Bóg istnieje i koniec. Żadne dowody go nie przekonają. Ale na czym
właściwie polega wiara? Niektórzy twierdzą (np. Jabba), że "Prawdziwa wiara
poparta jest dowodami i nigdy nie wynika z twierdzenia, że w to czy tamto trzeba
wierzyć i już - nigdy!". Ja mam na ten temat nieco inne zdanie. (Jeżeli
interesuje Was ten temat, to zapraszam do przeczytania także textu pt. "Wiara,
liczby, dowody - odpowiedź na odpowiedź", o ile Qn'ik nie zmienił tytułu
{Nie pamiętam, czy ten tytuł zmieniłem - żałuję, jeśli
nie. Nie ma co kryć - jest on trochę... wkurzający :)}. Powinien on być w
tym AM) Prawdziwa wiara nie potrzebuje dowodów, bo co to za wiara w coś, kiedy
masz dowody na to coś? Czy to przypadkiem nie jest WIEDZA? Dawniej wierzono, że
Ziemia jest płaska. Później Kopernik dostarczył dowody, że jest inaczej. I teraz
wszyscy już WIERZĄ, że Ziemia jest kulista, czy raczej WIEDZĄ to?
Trochę mało tego. Miało być więcej, ale większość argumentów zużyłem na
wspomniany wyżej tekst, a nie lubię pisać dwa razy tego samego.
kakadudu
Zgadzasz się ze mną? Napisz do
mnie.
Nie zgadzasz się ze mną? Napisz do
mnie.
Chcesz mnie zbluzgać? Napisz do
mnie.
Chcesz mnie wyśmiać? Napisz do
mnie.
Chcesz dostać w zęby? Napisz do
mnie.
Chcesz, żeby ktoś cię przytulił i pocieszył? (tylko dla dziewczyn:)) Napisz do
mnie.
Chcesz poczytać coś innego? Kliknij
tutaj.
PS. Zauważyłem, że niektórzy nie wiedzą o mnie pewnej rzeczy.
Mianowicie, czy siusiam na stojąco, czy na siedząco :))). I nie dowiedzą się :(
PS2. No dobra, ale nie mówcie nikomu: jestem mutantem.