Jestem stworzony by rządzić światem
Kiedy patrzę na drzewo czuje, ze to musi być mój brat. Kiedy patrzę na piękno
wiem, ze taki i ja powinienem być, lecz nie wiem czy taki jestem. Kiedy myślę o
tym, kim powinienem zostać przychodzi mi na myśl władca kraju(premier,
prezydent), lub sławny i przede wszystkim dobry piosenkarz jak np. Otis Redding,
czy Elvis Presley i kiedy myślę o przebiegu mojej teoretycznej kariery wiem, ze
musiałbym umrzeć za wcześnie, nie zaśpiewać swojej ostatniej pieśni. Ale
chciałbym tak umrzeć. Dlaczego wiec nie zostanę:
1. Władcą kraju:
a) ponieważ nie umiem ciągle kłamać, nie umiałbym ludziom kłamać w żywe oczy
b) ponieważ nie mam znajomości
c) ponieważ to nudny zawód nie przynoszący żadnej satysfakcji (chyba, że lubi
się nabijać ludzi w butelkę)
Potraktujmy ten punkt jako szyderstwo z polityków. Ale przejdźmy jednak do
rzeczy:
2. Piosenkarzem
a) jestem za stary, ze tez moi rodzice nie pomyśleli o tym jak miałem powiedzmy
4 lata i nie kupili mi gitary i nie zapisali na jakiś kurs... Człowiek mający do
16 lat nie może sam podejmować decyzji na przyszłość, później dopiero się
rozumie swoje błędy i przepuszczone szanse, za jakiś czas, kiedy będę miął
więcej lat będę mówił, ze człowiek do 25 lat jest jeszcze bardzo niedojrzały
itd. a szkoda...
b) nie wiem czy umiem śpiewać, a wstydzę się spróbować gdzieś zapisać, nawet nie
wiem gdzie mógłbym... Poczucie rytmu i słuch mam bardzo dobry, rodzice tańczyli,
siostra gra na pianinie - rodzinne. Ale trzeba jeszcze mieć glos, jak przychodzi
mi zaśpiewać "The Dock of the Bay" to spoko, ale czy coś innego tez zaśpiewam?
Dopisane kilkanaście dni później:
Ten tekst na tym by się zapewne skończył, nie umiem lać wody, moje teksty są
nudne, można by zatytułować to "spowiedź", bo czymże jest ten tekst, jeśli nie
spowiedzią? Czy cos z niego wynika? Mam nadzieje, ze ktoś mi powie, iż tak.
Postanowiłem zmienić świat. Zmienię świat pod jednym warunkiem. Jeśli będę dość
odważny, jeśli będę się oglądał za siebie i wyciągał wnioski a nie ślepo szedł
do przodu. Uda mi się. Rozpoczynam od zapisania się na jakieś lekcje śpiewu, nie
wiem, kiedy, ale jak to zrobię to świat stanie przede mną otworem. Już teraz
wiem, ze każda dziewczyna może być moja,(co za banał), jeśli tylko zechce.
Wszystko może być moje. Nie jestem kolejnym szarym idiota słuchającym ich troje
czy oglądającym big brothera, jestem nową istotą, inna, która ma prawdziwe i
jakże szczególne myśli. Jestem wyjątkowy.
Jestem stworzony by zmienić świat.
Polak Anonim
Ps. Jestem taki dziwny, ledwo to napisałem, a cały optymizm mnie opuścił...
Kilka dni później:
Już wiem, co to... To ta moja nieśmiałość, przekleństwo społeczeństwa.
Kilka tygodni później:
Jak przez mgle pamiętam tamtą chwile, chwile, w której mogłem zdobywać świat, ta
chwila się skończyła... Dlaczego ona nie traw wiecznie?
Następnych kilka dni później
No cóż chyba jednak nic z tego. Jednak jeszcze świat o mnie przypomni. Następnej
okazji nie przepuszczę.
np. Elvis Presley (How Great Thou Art)