IRAK.O.?


Za siedmioma górami, siedmioma rzekami i Bóg wie iloma dolinami leży sobie pewne ropą płynące państwo, pełniące w naszym wymiarze zaszytną rolę tolkienowskiego Mordoru. Państwem tym włada pewien dyktator, zły niczym sam Osama, jako żywo Sauron, co na czarnym siedzi tronie. Imię ma zresztą podobne - a brzmi ono Saddam. Saddam ów od lat spędza sen z powiek władcom cywilizowanych krain, położonych notabene na Zachodzie - znowu jak u Tolkiena.
I tu podobieństwa się kończą. Bowiem, miast grzecznie czekać na zaczepkę, władcy największj z Dobrych Krain postanowili sami czym prędzej dobrać się do skóry imć Husajna. A w jaki sposób?
Ostateczny.
Z przeciekających do mediów informacji wynika, że kroi się rozpierducha, jakiej dawno świat nie oglądał. Sytuacja nie wygląda zbyt różowo - z jednej strony płotu chęcią mordu dyszy reprezentujący wujka Sama, wkurzony jak nigdy George Bush jr, z drugiej przyczaił się zdesperowany przedstawiciel świata arabskiego, Saddam Husajn, zaprawiony w bojach z Krzakiem seniorem despota z wykrzywioną perspektywą.
No i na razie obydwaj panowie stoją przy tym płocie, mmierzą się wzrokiem i nawzajem plują w twarz propaganą. Ale nie będą stali wiecznie.
George jest zawzięty i tylko czeka na odpowiedni moment; nie raz publicznie obiecywał, że w końcu rozpieprzy i płot, i Araba. Wszystko wskazuje na to, że będzie się starał dotrzymać słowa.
Co zbyt dobrze nie wróży. Bo trzeba pamiętać o dwóch rzeczach:

1. Saddam to niewąski czubek i, mając taką możliwość, z chęcią przetestuje na Zachodzie mikstury, które od lat pitrasi mu w labolatoriach armia specy od broni chemicznej i biologicznej. A potem uśmiechnie się i powie, że został zaatakowany przez "amerykańskiego agresora" i działał w obronie swych obywateli. Co po części będzie prawdą...
Nie wiem, jak wy - ale ja nie chciałbym zostać żywicielem jakiegoś wąglika.
A znając nasz rząd, udzieli on "bezwarunkowego poparcia" amerykańskiej inwazji, co praktycznie oznacza przyłączenie się do wojny.

2. Niewąski czubek Saddam ma poparcie wśród kupy arabskich przywódców, będących jednocześnie otwartymi wrogami Stanów. A taki Irak, plus Syria czy Arabia Saudyjska (oficjalnie prozachodnia, ale znaczna większość jej obywateli popiera bin Ladena, Husajna i resztę ferajny; czy myślicie, że w razie czego nie dojdzie tam do przewrotu?) to naprawdę nie byle pryszcz. Wystarczy posłuchać o tej ich dżihad - udział w wojnie stanie się religijnym obowiązkiem każdego muzułmanina. Jaka armia zatrzyma kilkaset tysięcy fanatyków?

No, psiakrew, ładne perspektywy. Ale to tylko najczarniejsze scenariusze, a atak na Irak jest nieunikniony i... konieczny. Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało po tym, co przed chwilą napisałem, rozumiem konieczność wykopania Saddama ze stołka. Z Irakiem jest trochę tak, jak z nowotworem - siedzi sobie kupę lat po cichu, żeby nagle znienacka wyskoczyć i zakatrupić. A inwazja to jak operacja - rodzina będzie namawiała, żeby jeszcze poczekać, że może w przyszłym roku... A tymczasem im szybciej się jej dokona, tym większe są szanse powodzenia.
Choć ryzyko powikłań zawsze występuje...

Być może zdziwiło was nieco zakończenie tego króciutkiego arta, ale takie to już puent prawo - powinny zaskakiwać. W ten dość zawolaowany sposób chciałem pokazać wam, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest skomplikowana i ciężko tu coś przesądzać.

Axel Prubaj Hoolaynoga

p.s. Możliwe, że gdy czytacie te słowa, "skomplikowana sytuacja" oznacza regularną wojnę. Weźcie poprawkę na to, że stukam w klawiaturę... (szybkie zerknięcie na kalendarz) dokładnie ostatniego dnia sierpnia. Heh, to jak wehikuł czasu:)
p.p.s. Co by nieco rozładować przyciężką atmosferę podam listę wykonawców, których utworów słuchałem podczas pisania:

KOMERCYJNI:

- ATB
- SCOOTER (Ale jeszcze z niekomercyjnego roku 95:)
- RAMMSTEIN (Bo coś mi się spodobał tanzmetal)
- KAI TRACID

NIEKOMERCYJNI:

- PAUL VAN DYK
- PAUL OAKENFOLD
- CHEMICAL BROTHERS
- VANGELIS

p.p.p.s. Nie dzielę niczego na komercyjne i niekomercyjne, tylko na "podoba" i "nie podoba". Powyższy podział dla upierdliwców, wmawiających mi, że słucham jedynie komerchy.