ICH TRUJE


Już na wstępie zdradzę, że art ten nie ma nic wspólnego z dokonaniami pewnych wątpliwych artystów pod wodzą bordwłosego czupiradła. Wszystkich fanów tegoż przepraszam za okrutne rozczarowanie, ale wiecie, biznes iz biznes. A tytuł to akurat chwyt marketingowy.
Bo w zasadzie miast "Ich truje", co oprócz skojarzeń z bandą Wiśniewskiego sugeruje działania skrytobójcze (co za truciciel?), powinienem napisać "Im truje".
Hmmm... Tytuł w dalszym ciągu pozostaje niejasny. Bo kto truje? Komu? Co? Czym i po co? Otóż truję ja. Komu? Komu się uda. Co? Dupę, brzydko mówiąc. Czym? Prośbami o zaprzestanie słuchania... Tak, hiphopu. A po co? Bo nie cierpię tej muzyki i reaguję na nią alergicznie, a alergikiem jestem z prawdziwego zdarzenia (Mam papiery! Mam papiery!). Dobra, tyle tytułem wstępu. Jeśli czujecie się cokolwiek struci, wypijcie szklankę wody.

Cóż... W gruncie rzeczy jestem człowiekiem tolerancyjnym. Szanuję Żydów, Murzynów, mniejszości wyznaniowe, Cyganów itd. Rasista ze mnie taki, jak z Leppera Spiderman. Jestem pacyfistą ("Acces Peace" i "Age of Love" zobowiązują, chociaż to komercja... :) i w ogóle człowiekiem łagodnym niczym baranek, ale gdy słyszę hiphop, w polskim zwłaszcza wykonaniu, nóż sprężynowiec sam mi się w kieszeni otwiera. Nie wspominając o odruchu wysrajno-wymiotnym.
No bo tak: Na trzydzieści bez mała osób z mojej klasy ponad dwadzieścia to "skejci" (pożal się Boże :P), jeden rodzyn deklaruje się rockmanem, parę osób nie ma wyrobionego gustu, słuchacze techno to trzy osoby, wliczając moją skromną. Do tego paru hiphopowców okazjonalnie posłucha metalu i tego, co akurat dziamgoli po dyskotekach.
Z prostego rachunku wynika, że niestety hiphop dzieli i rządzi. My, biedni fani elektroniki, stanowimy (khem) margines, że o rockmanie litościwie się nie wypowiem:).
Ale ja to zmienię.
Zniszczę hiphop. Zaczynając od tytułowego, prostackiego trucia dupy jego słuchaczom i stopniowo wprowadzając coraz bardziej wyrafinowane metody, jak na przykład:

Backward masking. Jest to sprytny chwyt, polegający na ukryciu w nagraniu muzycznym krótkiej kwestii puszczonej znienacka od tyłu, tak, że mózg słuchacza nie rejestruje jej świadomie. Zawarte w niej przesłanie trafia prosto do podświadomości, gdzie ma szansę zagnieździć się na dłużej i, krótko mówiąc, narobić w umyśle niezłego bajzlu. Według pewnej baaaaaardzo mądrej książki ks. Andrzeja Zwolińskiego zatytułowanej zachęcająco "Bezdroża zła", metodę tą z upodobaniem stosowali m.in. Beatlesi, Elvis Presley i Queen, w celu totalnego zdemoralizowania młodzieży i zaszczepienia w niej satanizmu.
Ja zastosuję jąw wersji wizualnej (ażdżómdo upohpih einahcułs), przechodząc potem na białą czcionkę, aby żaden mózg nie zarejestrował przekazu świadomie.

Genetyczne modyfikacje pomidorów. Naukowcy wynaleźli już preparat, po zażyciu którego palenie nie dostarcza frajdy znikotyzowanym, ponieważ nikotyna nie dociera do mózgu. Cóż więc prostszego, przy obecnym stanie technologii genetycznych, jak stworzyć preparat blokujący dostęp tzw. bitom i rymom do mózgu hiphopowca? A potem zmusić pomidory do jego seryjnej produkcji. Bo pomidory jedzą wszyscy, na wszelki wypadek zresztą "poprawimy" też ogórki kiszone. Pozbawiony irracjonalnej frajdy płynącej ze słuchania hiphopu skejt prawdopodobnie dostrzeże ogólną beznadzieję tej muzyki i, co za tym idzie, przerzuci się na coś innego.

Chipy wszczepiane w mózg. To już bardziej skomplikowane zadanie, wymaga bowiem wyprodukowanie odpowiedniej liczby chipów oraz nakłonienia hiphopowców, aby je sobie wszczepili. Ale bez przesady - to jest wykonalne. Dla chcącego nic trudnego, zresztą polak potrafi:)
Czy oglądaliście film "Miasteczko South Park"? Chodzi mi o V-chipa, wszczepionego Cartmanowi, który miał w zwyczaju porażać go prądem, gdy bidak "rzucał mięchem". Otóż nasz chip będzie kopią powyższego, tyle, że reagować będzie na hiphop. O rany...
Dopiero wtedy będą mogli powiedzieć, że ich muzyka elektryzuje, albo że daje kopa:).

Heh... Mam jeszcze plan awaryjny. Jest on tak podły i przebiegły, że zaczynam czuć przed sobą respekt. Otóż... Zniszczę hiphop od środka! W tym celu poproszę dziesięcioletnią siostrę o stworzenie muzyczki (ups, sorry, podkładu) w programie eJay Special Edition, którego jestem szczęśliwym posiadaczem. Następnie osobiście wyrapuję (czytaj: wybełkoczę monotonnym głosem) kawałek wierszowanego tekstu, napisanego przez nieocenioną siostrzyczkę. Po pierwszej próbie wyszło nam coś takiego:

[umcyk klap klap] hip-hop to... [klap klap cyk cyk] ...sa-mo zło! [cyk cyk tup tup] Wy-pad na... [ssy ssy] ...śmiet-nis-ko!

Ma się ten talent:).
Wypuszczenie tego kawałka będzie początkiem końca hiphopu! Dlaczego? Ano, hiphopowcy mają intrygujący zwyczaj doszukiwania się zaskakującej głębi w tekstach swoich idoli, o której sami idole najpewniej nawet nie wiedzą. Odruchowo zaczną więc doszukiwać się mądrości w moim utworze. A tu... nic! To będzie dla nich szok! Co mniej odporni od razu rzucą w diabły tą muzykę, resztą zajmie się mój korpus resocjalizacyjny i wkótce zewsząd popłyną dźwięki techno! Chyba że Queen'u, jeśli mnie Miś wyprzedzi...:)
Dobra, kończę, bo coś mi się tekst wymyka spod kontroli. W każdym razie drżyjcie hiphopowcy, wasz koniec jest bowiem bliski!

Axel Prubaj Hoolaynoga

p.s. Do duetu cenzorskiego.
Jeśli krąży wam po głowach (tęgich) pomysł przekierowania tego tekstu do Kącika Muzycznego, co by mnie na pastwę dzikich skejtów wydać, wiedzcie, że jego głównym przesłaniem jest głębokie zaniepokojenie mej osoby łatwością, z jaką można manipulować ludźmi. Naprawdę, uwierzcie mi...:)
p.p.s. Do skejtów.
Przeczytajcie uważnie powyższego peesa, potem policzcie do dziesięciu, i weźcie parę głębokich wdechów. Żaden hiphopowiec nie ucierpiał podczas pisania; czy wy też ewentualne wkurzenie moglibyście wyładować na klawiaturze (po prostu ciekaw jestem, w jak oryginalny sposób weźmiecie na mnie srogi rewanż:)?
p.p.p.s. Do zainteresowanych.
Podczas pisania słuchałem:

Paul Van Dyk - Binary finary, We are alive, Another way, Travelling, Live in Ibiza 98 (z sympatii)
Scootera - Raving in Mexico, Cosmos, Hyper Hyper (z sentymentu)
Rammsteina - Sonne, Ich will, Spieluhr, Tier (z ciekawości)
Vangelisa - Conquest of the Paradise, Chariots of fire, Siren's whispering, Tales of the future (z podziwem)

p.p.p.p.s. Do wszystkich.
Czy ktoś coś wie o kawałkach techno z tymi cudownymi gitarowymi riffami? To znaczy oprócz Balloona i Scootera? Jeśli tak, proszę o cynk! Pliiiz...