Urzędaski - Ananaski
Tak to się dziwnie w Polsce złożyło, że panują u nas różne
ciekawe obyczaje. Część polskich urzędników i osób na państwowych
stanowiskach (hmm) klasyfikuje się do osobnej warstwy społecznej,
obdarowywanej przez innych prezentami.
Pan
Mietek mówi w spółdzielni, że rury popękały w jego
mieszkaniu, lecz wie że nikt tego nie naprawi, póki nie wręczy
w ramach solidarności flaszki panu w okienku.
Pani Czesława prosi o pozwolenie na budowę domu na nowej działce,
zgodnie z prawem się jej należące. Lecz ogólno przyjęty
zwyczaj nakazuje, aby pani Czesława obdarowała czekoladkami
kilka osób.
Natomiast rodzice Franka, który ostatnio miał problemy w szkole,
z pewnością wspomogą dyrektora kwotą kilkuset złotych, bo-jak
wiemy- nauczyciele mają niskie zarobki.
We wszystkich tych przypadkach można zauważyć dobroczynną
pracę urzędników, którzy za te skromne dary ciężko pracują
w pocie czoła. Prze krew, pot i łzy.
Nie są to prezenty wręczane jako podziękowania, ale raczej
jako iskra w silniku. Częto obędzie się i bez tego, ale tacy
bezczelni obywatele stają się "celami złośliwych
komentarzy" i różnych utrudnień.
Dzięki tej cichej umowie (zwanej obraźliwie łapówkami),
ludzie (lub firmy) pozyskują też zaufanie urzędników. I nie
chodzi o to, że ci drudzy nie wierzą w słowa obywateli. Chodzi
o wykrycie 'swój-wróg'. Wiadome jest, że jeśli ktoś nie zapłaci,
na pewno chce oszukać państwo i zdradzić ojczyznę.
Często zdarza się że małe, szare zakłady pracy lub osoby
prowadzące działalność gospodarczą perfidnie i notorycznie
okradają skarb państwa.
Aby zapobiec takiej sytuacji, np: Urząd Skarbowy kontroluje
wszystkie małe firmy. 'Większych' pozostawia się w spokoju,
gdyż za pewne uiszczają 'opłatę zaufania'. Każdy 'mały'
szef, czy człowiek prowadzący działalność gospodarczą jest
precyzyjnie kontrolowany, otrzymuje dziesiątki pism (ile drzew
musiał Urząd wyciąć?!) i wezwań. Wszystko po to, aby jego
obrzydliwy złodziejski charakter nie szkodził ukochanej ojczyźnie.
Z doświadczenia wiem, że ci zdrajcy narodu wycinają paskudne numery także swoim "kolegom w zawodzie". Na szczęście są to w większości wypadków bogate, uczciwe firmy, które wiedzą jak postępować z taką czy inną lichwą i kradzieżą. Czy wiecie na przykład, że po kilku latach od śmierci abonenta (chodzi o telewizję), zdarza się, że przebrzydła rodzina nie chce za niego zapłacić rachunków?! A to dopiero!