SLYTHER ZDEBILAŁ ??? CZY SWIAT SIE ZMIENIA, A ON TEGO NIE ZAUWAZA ? DZIEWCZYNY - NISZCZYCIE SIE SAME !!!

Ostatnio zauwazylem nadzwyczaj rozbudowana dyskusje na temat dziewczyn. Nawet nie skomentuje tekstu Małego, bo glupote trzeba zwalczac lub pozostac obojetnym, a ja juz nie mam sily, bo jeszcze gosciowi za bardzo nawrzucam. Nie wiem tylko, skad sie biora takie inteligenty. ;) Eryk, Falka i reszta mnie wyreczyla, wiec dzieki Wam ludzie, chlopaka przede mna obroniliscie :)) Niektorzy z was maja racje, niektorzy nie, ale ja postanowilem skupic sie na zupelnie innej rzeczy. Sprawy, jaka jest dziewczyna i do czego mi jest potrzebna oszczedze sobie, poniewaz zostalo na ten temat juz wszystko napisane. Ten art bedzie taka odskocznia, pokaze wam zycie moich kolezanek, ktore w kilka lat zmienily sie o 320 procent i nawet nie probuja powrocic do wizerunku, jaki kiedys mialy. nie bedzie o zadnym e-love, zadnych czatach, tylko o zyciu i jak one niszczy mlode dziewczyny, o facetach, ktorzt tylko licza na jakas fajna, mlodą - o wiele mlodsza, laske i tylko czekaja, jak by tu sie z nia kochac. A wiec zapraszam do lektury :

MOJE KOLEZANKI :

Zawsze mialem wyselekcjonowane grono osob, do ktorych sie moglem zglosic po rade i pomoc. Ta grupa byla specjalnie wybrana, sprawdzona, nie wybierana tak hop siup. Do takiej grupy moglem zaliczyc kilka dziewczyn - czy ladnych czy nie, to sie w tej chwili nie liczy. Zwracalem sie do nich po rade, gdy mialem problem, z ktorym do kolegi nie moglem pojsc. Sami wiecie jak to jest, jakie to uczucie. Wcale nie czulem sie zle, ze zasiegam rade od dziewczyny. To byl dla mnie zaszczyt, wrecz nagroda i okazja do rozmowy i blizszego kontaktu. Nie powiem, ale zawsze sie fajnie czulem w ich towarzystwie, ciagle sie bawilismy i smialismy. Dla mnie to byly typowe przyjaciolki. Nigdy cie nie wysmialy, nie zostawily na lodzie, gdy byles sam. Zawsze zaszczycaly mnie swoja obecnoscia. Cieszylem sie z takiego obrotu sprawy, poniewaz zalezalo mi na takich doswiadczeniach i kontaktach. Te niezapomniane mecze w kosza, ogniska i rozmowy do poznego wieczora. Te spacery z nimi i te smiechy-hihy. To byly czasy, naprawde dla mnie wspanialy okres, pelen radosci. Bardzo na nie liczylem, jednak pewnego dnia bardzo sie na nich zawiodlem ...

Zaczela sie szkola, w tym przypadku razem musielismy isc do gimnazjum. Niesety, tak sie stalo, ze trafilismy do innych klas i kontakt przez to stal sie bardziej ograniczony. Nie bylo juz tylu fajnych zabaw i rozmow, nie bylo niczego. Wlasciwie od tamtego czasu wszystko sie zmienilo. Kiedy przychodzi sie do nowej szkoly, poznaje sie nowe osoby, poszerza horyzonty. Dla niektorych cos co bylo, staje sie mniej wazne i zapomniane. Tak stalo sie w przypadku moich kolezanek. Sa w klasie sportowej. Nie wspomnialem o tym, ale kilka lat po kilka godzin dziennie zarywaly na boisku, wylewaly mnostwo potu, staraly sie byc najlepsza, mialy marzenia - co jak co, ale bardzo ambitne i wygorowane. Nic nie przychodzi latwo, dzis trzeba sie niezle napocic, aby byc kims. Jednak z dnia na dzien ich aktywnosc sportowa znacznie zmalala. Przestaly wybierac sie na treningi, przestaly biegac i racjonalnie sie odzywiac. Trener ciagle mial do nich pretensje o to i o tamto. Cos sie stalo w ich zyciu, czego ja nie zauwazylem i zaskoczylo mnie to. One zawsze byly wesole, zawsze zwierzaly sobie tajemne sekrety, plakaly po porazce, pocieszaly sie itp. Czuc bylo niezla atmosfere w druzynie. Wszystkie przejmowaly sie sprawami jednej, nikt nie mial do siebie pretensji. Jednak nowa szkola wszystko zmienila ...

Nowe kontakty. W czasie gdy to pisze, jestem w trzeciej gimnazjum i moje kontakty z wieloma dziewczynami, z ktorymi kiedys obcowalem, zmalaly praktycznie do zera. Nie wiem jak to sie stalo, ale to na pewno nie moja wina. Kogo zatem ? Ano wlasnie, jak juz wspomnialem - nowa szkola, nowi ludzie ... I przez okres dwoch lat zmienilo sie wiele. Kolezanki olaly sobei calkowicie treningi, olaly rodzicow, olaly szkole, choc wczesniej uczyly sie wzorowo. Zupelnie zmienilo sie ich nastawienia do zycia, ich idea zyciowa. Nie byly soba, udawaly kogos innego. Zboczyly z drogi. Drogi, ktora owiana byla sukcesem i zyciowym szczesciem. Ta droga stwarzala im przyszlosc, jednak zrezygnowali z niej i wybraly inna ... ta droga bedzie [jest] bardziej wyboista, ona odstrasza. Gdybym moglbym ja wam pokazac, wskazalbym bez watpienia na suche piaski sahary, gdzie nie mozna przezyc. No wlasnie, ich zycie umiera ... Kazda z nich spotkala w gimnazjum nowych kolegow, kolezanki. W kazdej szkole jest tak, ze nie wszyscy sa idealnie grzeczni. Ta grupa wybrana przez te 'moja' dziewczyny zrujnowala im zycie ...

Codzienne spotkania przy alkoholu, papierosy i inne swinstwa ... Zaczely ubierac sie jak jakies prostytutki. Ich marzeniem stala sie anarchia, to byl ich obowiazek. Kompoletnie porzucily nauke, ciagle klocily sie z rodzicami, nie mogly znalezc z nimi wspolnego jezyka. CZy musialo sie tak stac ? Tego wam nie powiem, pewne jest jednak, ze towarzystwo w jakie wpadniesz moze cie zmienic i nawet wlasni rodzice ciebie nie poznaja. Taka jedna znalazla sobie chlopaka, ktory ma 24 lata i jakas tam fure, ciagle ja podwozi i chodzi z nia w nieznane. Spedza z nia cale popoludnie, ona poswieca mu sie w calosci. Ma 15 lat. CZy taka milosc przetrwa taka probe ? Nie sadze, ale dlaczego wybrala sobie chlopaka w takim wieku ? Ta jej decyzja jest tym bardziej niezrozumiala, gdyz z moich wczesniejszych rozmow z nia wywnioskowalem, ze nie lubi starszych facetow. Wdarlo sei w nia zaklamanie. To jest straszna sprawa ... zaklamanie. Tego sie juz nie da przezwyciezyc. Wracajac do 'kolezanek' : kazda wybrala swoja droge, gdzie chce isc, nawet od czasu, gdy zaczely opuszczac treningi to sklocily sie ze soba i nie odzywaja sie do siebie. Nie rozmawiaja, nie wymieniaja pogladow. Nawet na siebie nie spojrza - kolezanki, ktore kiedys tak sie kochaly w sobie i ufaly sobie bezgranicznie. To nie moze byc przypadek, ze w ich zyciu cos sie zmienilo. Ciagle cos sie zmienia - na lepsze, na gorsze, ale zmienia sie. Zmienily sie i one, jedank zmiana ta pozostawia wiele do zyczenia ...

Probowalem interweniowac, jednak skutku nie osiagnalem. Za to na przywitanie otrzymalem solidna porcje epitetow od jednej z bylych kolezanek, ktora postraszyla mnie swym 26 letnim chlopakiem. Im sie poprzewracalo w glowach. Ich zycie sie niszczy, a tego nie zauwazaja. Maja po 15 lat, a chodza na kazda balange, jesli nadarzy sie taka okazja. Pala ciagle papierosy, wrecz jeden za drugim. Ciagle o nich rozmawiaja, sa zazenowane, gdy nie zapala jednego na godzine. To dla nich meczarnia. Meczarnia stalo sie ich zycie. Nagle stracily starych przyjaciol, ale poszerzyly swe grono o nowe osoby, te ktore maja tylko szlugi przy sobie, jakis tani alkohol. Klna bez przerwy, nie moga sie powstrzymac, kiedy cos ich zdenerwuje. Wizerunek swiata sie zmienil wedlug nich. Dla mnie to czyste brednie. Dla mnie chca sie podlizac jakims facetom paląc szlugi i chlejac codziennie jakies tanie wina za 0,76zl. Tu nie ma nic zwiazanego z wlasnymi zasadami. One juz nie maja zasad. Te zasady 'odziedziczyly' te osoby, ktore zaplataly je w taka droge zycia. Oni teraz nimi rzadza ... oby nie dlugo, bo bedzie za pozno ...

Podsumowanie :

To co zaobserwowalem i wyciagnąlem z powyzszcyh wypocin [tylko kolezanki nie obrazajcie sie tak hop siup :) : Dziewczyny sie niszcza same, niszcza swoje 'ja', swoje serce. Swe zasady niweluja, nia ma ich w chwili, gdy tego potrzeba. To nie my kierujemy ich zyciem, ale to one decyduja kim chca byc i do czego zmierzaja. Tu my nie mamy nic do gadania. Oczywiscie czesciowo towarzystwo w jakim przebywaja narobilo im tylu klopotow, o ktorych nawet nie wiedza. Oceny same sobie postawcie moje drogie i powiedzcie : czy warto kolegowac sie z menelami itp. ??? CZy moze uwazacie, ze jestescie dyskryminowane i nie macie takich samych praw jak faceci ? Jesli tak, to naprawde wam wspolczuje. CZy wy musicie szpanowac, zeby byc na rowni z facetami. Czy aby to nie jestescie jeszcze za male ? Moze wam sodowa odbila o glowy i wydaje wam sie, ze jestescie dorosle i wzzystko wam wolno ? Totalnie bledne rozumowanie moje drogie. Zeby byc czlowiekiem, trzeba sie doksztalcac i odnalezc swoja droge przez serce. Niektore zbladzily juz po na drugim zakrecie, wiec ich sie nie uratuje, poki sie same nie zorientuja ...

Dziekuje za uwage. Czekam na polemike i stosowna porcje argumentow w sprawie opisanej powyzej. Wezcie sobie slowa do serca i zastanowcie sie, czy aby na pewno dobrze wam jest w takim stanie w jakim sie znajdujecie ? Pomyslcie troche o przyslosci, ktora moze sie dla was okazac i pieklem i niebem. Teraz wszystko sie rozstrzyga, wiec musicie decydowac : nauka czy popijawy z menelami, ktorzy tylko czekaja, jakby uprawiac z wami seks. Bladzicie, ale bladzic jest rzecza ludzka, jak ktos tam mawial :) Moze znajdziecie droge 'do domu' i powrocicie do dawnej postaci grzecznych i kulturalnych osob. Tudziez chcialbym powiedziec, ze art ten dotyczy nielicznego grona dziewczyn i nie jest skierowany do wszystkich, czyli w skrocie : nie musicie sie obrazac, bo napisalem ten art na podstawie bylych kolezanek.

..: slyther wam opowiadal te straszna historie :..
Slyminatorek Sly...czanin :))

Wiecie co ? Dzis nawet nie bede pisal ps-ów. Powiem tylko : GOD SAVE THE QUEEN & TATU & P.O.D. ! ! Jeszcze raz dzieki za uwage i mam nadzieje, ze text znajdzie sie w Actionmag. Pozdrowienia dla Qnika i Eddiego - 'niszczycieli' textow. I oczywiscie jesli jest taka okazja to pozdrawiam jeszcze Misia Eryka i Mumina kimkolwiek jesty - sprzataczka czy prezydentem :)) i zapraszam na odwiedzenie strony ..: www.gta.pl :.. Tudziez podzrowienia dla mojego klasowego kolegi, ktory ta strona sie wlasnie zajmuje :)) ... szmal kanalio .. :)