|
Przeglądająć AM~28 natknąłem się między innymi na art SzU "SF - ucieczka od zabijania ludzi?". Czytając go najpierw zacząłem się zastanawiać nad sensem twierdzenia autora, że zabicie w rzeczywistości w jakiejkolwiek sytuacji człowieka jest grzechem. Przyjmijmy, że chodzi ogólnie o czyn "niepoprawny", gdyż dla mnie słowo "grzech" ze względu na chrześcijańskie naleciałości nic nie znaczy z tego względu, iż chrześcijaninem nie jestem. Tak więc czynów niepoprawnych powinniśmy się wystrzegać, ponieważ są złe. A jeśli są złe i mamy się ich wystrzegać - mamy ich nie czynić. Świat jest jednak na tyle perfidny (a to cham!), że nie wszystkie istoty na nim egzystujące wyznają te same filozofie. Tak więc ktoś może postanowić, że nas zabije dla pieniędzy i zegarka. I co wtedy? Załóżmy, że są dwa wyjścia - walka, albo oddanie wszystkiego, co się ma na sobie. I że macie glocka za pazuchą, czego napastnik nie wie. Co robicie? Owszem, można pogrozić. Ale ja uważam, iż wypracowane własnoręcznie przewagi powinno się bezlitośnie wykorzystywać. Co tego gnoja obchodzą moje pieniądze, że je sobie zażyczył? Nie ma na chleb? Podejrzewam, że już ma, bo przed chwilą pewnie też kogoś skroił. Dlaczego nie przyjąć walki, dlaczego nie zabić kogoś, kto nas napadł, choć nie miał do tego najmniejszego prawa? Dlaczego uciekać, skoro można zwyciężyć? KOMU jest potrzebny taki człowiek grabiący dobytek przechodniów na ulicy? "Dzieci ulicy" jest dużo, bo mają łatwo - wystarczy grupką wyjść na miasto i zebrać trochę pieniędzy. A gdyby tak kilku złożyło głowy, by inni mieli kasę na bakańsko? Daleki jestem od nakłaniania do jakichś ataków samobójczych, nie o to mi chodzi, ale... Ale niech tą cwaną mordę pojedyńczego idioty zobaczycie po raz ostatni. On was napadł. W świetle polskiego prawa jesteście niewinni, macie całkowicie wolną rękę (przynajmniej tak mi się wydaje...). Jaki ruch za jej pomocą wykonacie? Czytając dalej natknąłem się na taki fragment, cytuję " Dlatego też wykreowano roboty (cały tekst był w grucie rzeczy obroną sci-fi przed atakami moralistów zarzucających gatunkowi brutalność itp.) - wszak zniszczenie atakującej Cię maszyny nie jest grzechem, podczas gdy uśmiercenie człowieka niezależnie od okoliczności grzechem jest zawsze, i to ciężkim. Podobnie sprawa ma się z potworami. Wszak zabicie bezmyślnego zwierzęcia, które nie ma duszy, nie jest uczynkiem godzącym w wiarę katolicką. A czymże są potwory z sf, jeśli nie większymi/mniejszymi, ale szybszymi/groźniejszymi zwierzętami? Przytoczyłem tu fragment omawiany wcześniej, by było wiadomo, o co chodzi w cytowanym fragmencie. Zwróćcie uwagę na fragment o zabijaniu bezmyślnych zwierząt. Czy ludzie, postawieni na szczycie drabiny ziemskiej ewolucji zapomnieli już, że wspinaczkę zaczęli od pierwszego szczebla? Czy zwierzę jest bezmyślne? Co to jest dusza? Czym jest "chrześcijaństwo", skoro pozwala zabić tak bez niczego jakieś zwierzę. Jest bezduszne - możnaby powiedzieć. A skoro jest bezduszne, to znaczy - bez serca, nieczułe. Czy zwierzęta są nieczułe i bez serca? Kiedy jako paroletni szkrab przewróciłem się w pokoju i wyłem jak na małego dzieciaka po niespodziewanym z ziemią spotkaniu przystało, pierwszy przy mnie zawsze sprawdzał co się stało... mój kot. Ten i inne koty zabijają, by przeżyć. Ludzie zabijają koty dla zabawy, bo są słabsze. KTÓŻ więc jest bardziej dziki i bezduszny? Kilka tych refleksji powinno pomóc niektórym ludziom w zastanowieniu się nad sobą. Z pewnością mógłbym pisać więcej i dłużej, ale niech ten tekst pozostanie taki, jaki jest. Zapraszam do mailowania.
Wooward |