Bóle samotności... czyli idź się powieś!
Bóle samotności... czyli idź się powieś!


Zaciekawieni tytułem? Mam nadzieję, że tak, bo troszkę go wymyślałem:). Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że tekst jest na temat artu "Bóle Samotności" autorstwa Lewackiego Konserwatysty z 29 numeru AM. Jeśli jednak przeczytacie go, dowiecie się, iż jest on skierowany również do wszystkich innych osób, które na temat swojego arta obierają samotność i niespełnioną miłość.

Muszę Wam napisać, że nie mam zamiaru nikogo urazić, a tylko otworzyć co niektórym oczy. W każdym bądź razie, jeżeli ktoś się poczuje wielce dotknięty, to już jego problem:) Ja z błędy w genetyce niektórych organizmów żywych nie będę brał odpowiedzialności!

Zadajmy sobie pewne dość istotne dla sprawy pytanie. Czym zajmuje się całymi dniami nasz wspaniały naczelny? Czy składa on do kupy kolejne numery AM? Czy może prowadzi sesję terapeutyczną dla osamotnionych i nieprzystosowanych do życia czytelników AM? Odkąd pisuję do AM zawsze miałem wrażenie, że zajmuje się on tym pierwszym. Niestety są na świecie wodorosty, które myślą, że warto podzielić się swoimi uczuciami z innymi czytelnikami AM. I co w tym złego, zapytacie? Powiem Wam, że nic w tym złego. Wszyscy dzielimy się swoimi przekonaniami, uczuciami... myślami. Jest tylko jedno "ale".

Bez przesady!

"Samotność jest straszna. Jest taka okrutna. Życie w ogóle jest parszywe. Cały świat jest parszywy. A ja przecież tak ją kocham! Wiem, że odeszła ode mnie bo nie mam pieniędzy, a ona lubi jak koleś jej stawia:). Jak ja bardzo chciałbym żyć w epoce romantyzmu. Tam wszystko było takie proste. Człowiek, który nieszczęśliwie się zakochał popełniał samobójstwo. A mi nie starczy odwagi, bo jestem taki słaby. Och jakie życie jest straszne. Och jak bardzo chciałbym być Werterem... jestem taki samotny. Wszystkie dziewczyny to wredne mały, nie potrafią docenić prawdziwej miłości. On też nie potrafiła... samotność jest straszna. Wydaje mi się, że do końca życie będę samotny. Nikt mnie nie kocha:( Mam kochających rodziców, mnóstwo przyjaciół w Internecie, a jednak czuję się taki samotny. Samotny wśród milionów. 'Nazywam się Milion, bo za miliony kocham i cierpię katusze' - tak brzmieć może moje imię, chociaż rodzice dali mi inne.
Ale nie, ja muszę być twardy, muszę się pozbierać... ale nie mogę, bo samotność przytłacza mnie. Och jejku, jaki ja jestem samotny. Żyję w wielotysięcznym mieście, a czuję się jak pustelnik. Nikt nie potrafi mnie zrozumieć. Dziewczyny patrzą na mnie jak na istotę z obcej planety. W tej sytuacji samobójstwo wydaje się najlepszym wyjściem..."


A może Eryk przesadza?

>>Samotność jest straszna. Jest taka okrutna.

Skąd Wy wszyscy w mordę jeża wiecie, jaka jest samotność? Ja na przykład nie mam pojęcia. Ja, tak jak Wy mam rodzinę i spędzam z nią wszystkie święta. Mam przyjaciół, z którymi spędzam wolny czas, mam na kim polegać. Rodzinę macie wszyscy, przyjaciół - jak piszecie - także. Więc, co wy "pip" wiecie o zabijaniu? No chyba, że wasi przyjaciele są tylko via Internet. Ale wtedy nie jesteście ludźmi samotnymi tylko po prostu głupimi! Spędzacie cały wolny czas przed komputerami i jęczycie, jak to was nikt nie lubi. A za co niby mają Was lubić? Zresztą, w jaki - w ogóle - sposób mają Was znać?! Przecież całymi dniami mailujecie do przyjaciół, których na oczy w życiu nie widzieliście! Ja sam ma bardzo dobrych znajomych w Internecie, między innymi pewną pszczółkę, którą pozdrawiam, ale bez przesady. W życiu trzeba mieć przyjaciół, znajomych, których można dotknąć!

>> Wiem, że odeszła ode mnie bo nie mam pieniędzy, a ona lubi jak koleś jej stawia.

Jakież te kobiety są nieczułe, po prostu głupie! Boże - Ty czytasz i nie grzmisz! Jak można tłumaczyć sobie, że dziewczyna od Was odeszła, bo kocha kasę - ale nie można się jej dziwić, bo takie są kobiety? Czy ktoś widzi, że jest to zwykłe zadufanie w sobie. Przecież nie odeszła od Was dlatego, że od dwóch tygodni nie umyliście dupy, bo spędzaliście ten czas przed komputerem. Przecież nie odeszła dlatego, że znudziło się jej słuchanie na temat możliwości najnowszej karty graficznej. Przecież nie odeszła dlatego, że jesteście ograniczonymi, uzależnionymi ćwokami, którzy nie potrafią robić nic innego jak tylko grać lub surfować. Prawda? I nie tłumaczcie się łaskawie, jak to nie potraficie się odezwać do dziewczyny. A kiedykolwiek próbowaliście? A nawet jeśli się nie udało z tą, to co z tego? Kobiety stanowią ponad połową populacji świata, a wy jęczycie na łamach AM jacy Wy jesteście samotni i nie rozumiani! Padaczki idzie dostać od tych Waszych jęków. Albo się weźcie w garść, albo przestańcie wreszcie pisać do AM!

>> Człowiek, który nieszczęśliwie się zakochał popełniał samobójstwo.

Ja jestem miłym misiem, ale jak czytam takie pierdoły, to normalnie otwierałbym obozy na Syberii. Co wkurza bardziej? Britney S, czy może 15-22 letni chłopak, który pisze do AM, że chce popełnić samobójstwo? Ludzie - może przemawia przeze mnie cynizm - idźcie się utopcie. Jeżeli jesteście na tyle tępi, to proszę bardzo. Droga wolna! Tyle jest mostów na rzekach, wejdźcie, skoczcie i wszyscy będziemy mieli problem z głowy. Wy swoją samotność, my Was - tępych, emocjonalnych gówniarzy, którzy boją się powiedzieć dziewczynie "Cześć" Zresztą to wcale nie jest trudne! Idzie sobie taka dziewczyna, kierujemy w jej stronę głowę, uśmiechamy się i mówimy "Cześć". Ale oczywiście łatwiej jest skoczyć z mostu! Macie teraz wybór albo powiedzieć "Cześć", albo skoczyć z mostu, lub walnąć sobie w łeb!

>>A mi nie starczy odwagi, bo jestem taki słaby.

No to po jaką cholerę nam o tym piszecie? Chcę popełnić samobójstwo, ale chyba nie dam rady. A idźcie Wy się powiesić! Zamiast pisać do AM, jacy to Wy jesteście nieszczęśliwi i jaką to Wy macie ochotę popełnić samobójstwo, lepiej idźcie do rodziców. Oni Was kochają - w przeciwieństwie do nas - może Wam pomogą. AM przecież nie jest kółkiem terapeutycznym, ani klubem niedoszłych samobójców. Idźcie z tym do mamusi, albo do psychologa, a nie do AM!

>> Och jak bardzo chciałbym być Werterem.

Ja nie wiem, czemu Wy wszyscy chcecie być Werterem? Przecież to był idiota! Gdyby Bóg miał listę debili do likwidacji, Werter byłby w czołówce! A Wy marzycie, żeby nim zostać? Ten kretyn nie dość, że był równie przymulony towarzysko, co Wy - nawet się o ukochaną nie upomniał - to w dodatku nawet samobójstwa popełnić nie umiał! Przecież ten kretyn strzelił sobie w głowę(!) w ten sposób, że umierał przez całą noc! Jak bardzo trzeba być upośledzonym, żeby strzelić sobie w głowę (w sumie strzelenie sobie w głowę jest przejawem ciężkiego upośledzenia) i umierać przez CAŁĄ noc! Czy to jest trudne, strzelić sobie w głowę i umrzeć chwilę później? Widać, dla upośledzonych umysłowo "Werterów" tak!
Czego mu zazdrościcie? Że całą noc umierał, wykrwawiając się?
Swoją drogą po wydaniu tej powieści przez Europę przeszłą dość spora fala samobójstw. Chcecie dołączyć do "Europy"? Proszę bardzo, tylko już nie jęczcie o tym, bo żaden z czytelników AM Was nie powstrzyma. Co najwyżej poradę psychologa zaproponuje!


Chciałbym oświadczyć, iż całą tekst w cudzysłowach jest moim tworem. Wymyśliłem go na potrzeby tekstu. Niemniej jednak zawiera on w sobie treści, które niestety nader często pojawiają się w AM. Ludzi bez przesady. Nie róbcie afery, bo Was dziewczyna rzuciła! Zresztą popatrzcie na dziewczyny - wydają się jakoś bardziej zrównoważone psychicznie niż faceci. Rzadko się zdarza, żeby jakaś dziewczyna pisała jaka to ona jest samotna i nieszczęśliwa - weźcie może przykład?

Tekst ten został napisany. przeczytaniu setnego artu o tym, jaka to miłość jest straszna - co wyjaśnia, to że się wkurzyłem - przez pewnego misia, który nie płacze, kiedy dziewczyna nie odwzajemni uśmiechu. A konkretnie Misia

Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)


GOD SAVE THE QUEEN!

PS. Macie jakieś problemy związane z tą sprawą? Nie piszcie do mnie!
PS.2. Tekst, jeśli w ogóle, pewnie pojawił się w dziale "Teksty kontrowersyjne". I dobrze, przynajmniej zachęci to ludzi do czytania:).
PS.3. Słuchałem: Heaven For Everyone