Barwne życie pszczółek
czyli o skakaniu z kwiatka na kwiatek :-)


Niniejszym ostrzega się o mrocznych zamiarach Autora tego tekstu, mającego na celu omamienie umysłów czytelników. Autor, jako kreatura skrajnie złośliwa, będzie tutaj czynił wszystko, co w jego mocy, by zepsuć komukolwiek humor, zniesmaczyć, doprowadzić do ciężkich urazów psychicznych tudzież zdeprawować.



Zdecydowana większość artów traktujących o sprawach męsko-damskich nie była zbyt odkrywcza. Były to albo pełne dramatyzmu opisy własnych historii miłosnych autorów, które z powodzeniem mogłyby posłużyć za scenariusz dla nowej telenoweli, albo też teksty równie wzniosłe, które miały za zadanie wytłumaczyć czytelnikom, czym jest Prawdziwa Miłość. Te ostatnie wypociny oczywiście niemal zawsze zawzięcie krytykowały postawy osobników, zmieniających partnerów jak rękawiczki. Zastanawiające, że dotąd nie pojawił się ani jeden art, którego autor miałby coś do zarzucenia zdeklarowanym monogamistom :-). Można dojść do wniosku, że Zwolennicy-Zmiany-Sympatii-Co-Miesiąc po prostu nie umieją pisać :-). Całkiem możliwe :-).

W moim mniemaniu, jeśli w danym kręgu wszyscy się zgadzają z danym poglądem, to nie bardzo jest po co o nim dyskutować. A zwłaszcza wkładając w to aż tyle emocji. Niektórzy piszą, że wręcz krew ich zalewa na samą myśl o takich, co to na każdą noc mają inną dziewczynę. Po co się tak denerwować, to niezdrowe :-). Od zarania dziejów ludzie dzielili się na bardziej i mniej stałych w uczuciach i nikt tego nie zmieni. Ja, dla przykładu, pogardzam trochę tymi mniej stałymi. Ale nie widzę powodu, żeby aż tak na nich bluzgać. Jeśli nie chcą poznać, czym jest Prawdziwa Miłość, to ich strata. Ja to olewam.

A że ostatnio ten nędzny gatunek znacznie się rozmnożył, to już inna sprawa. Znak dzisiejszych czasów. Które kiedyś w końcu przeminą. Tak to już bywa, że po epoce upadku moralnego zawsze następuje odrodzenie dawnych wartości. Pozostaje cierpliwie czekać.

Tymczasem my, niedoścignione wzory wierności małżeńskiej :-), zamiast przejmować się aż do bólu tym, co dzieje się wokół nas, skoncentrujmy się raczej na sobie. Uważajmy na to, by i nam nie przyszła kiedyś ochota na małe "urozmaicenie" swojego życia seksualnego :-). Traktujmy z wyższością tych, którzy "urozmaicenia" wprowadzają co tydzień. Zauważcie, jak łatwo jest zgasić kolesia, który właśnie chwali się kolejnym udanym "podbojem". I jaki ma się ubaw, kiedy gościo zamilknie z braku sensownych argumentów :-). No a przede wszystkim, powtarzam raz jeszcze, więcej luzu. Jest na tym świecie wystarczająco wiele spraw, którymi trzeba się martwić, nie ma po co dodawać sobie nowych.

A tak na marginesie, ciekawe, czy wreszcie znajdzie się jakiś poligamista, który zechce przedstawić jakieś argumenty, świadczące o wyższości jego stylu życia? Czekam z niecierpliwością :-).




Prezes Stow. im. Gucia i Mai
pewien.gosc@wp.pl

PS. Na plejliście: Queen - One Year Of Love (eee, tam... Ktoby cały rok wytrzymał? ;-)