{Małe wyjaśnienie na początek. Tekst ten pojawia się w AM pomimo, iż naprawdę autor nie miał nic ciekawego do przekazania, ponieważ... urzekł mnie w nim ten prosty i bezpretensjonalny styl :) - Qn`ik}
Witam Was ludziska ! ! !
(nie naciskajcie wstecz, dopóki nie przeczytacie całego arcika !!!).
Text ten, który jest moim pierwszym textem, miał być śmieszny, absurdalny,
ogólnie zwariowany. Ale tak się stało, że pewne osoby, z ramienia AM,
powiedziały mi (sorki, napisały mi), że w AM może ukazać się każdy text, ale…:
“może to być każdy, pod warunkiem, że będzie miał jakiś motyw przewodni. ” kiedy
to przeczytałem, to myślałem, że brat będzie mógł ze swoich zębów układać
mozaikę, ale się powstrzymałem i ząbki ma całe (w przeciwieństwie do mnie, na 33
zęby, 2 mam swoje: ). Kiedy już ochłonąłem, to wziąłem do ręki długopis żeby…
nie, nie żeby coś napisać, tylko żeby się podrapać, no ok. kiedy się już
podrapałem po…ekhm, uchu, to zacząłem stukać w klawiaturę.
Trochę byłem zdziwiony, bo stukałem przez 15 min i na monitorze nic się nie
pojawiło. Pomyślałem, że to przez to, że używałem za dużo wulgarnych słów i komp
tego nie wyświetlał, ale po następnych 15 min doszedłem do tego, że komp jest
wyłączony.
No co? Każdemu może się przytrafić. Kiedy wszystko było już podłączone, to
ponownie wziąłem się do pisania, ale… zapomniałem co chciałem napisać. Więc
zacząłem się zastanawiać, gdzie jest ta wolność słowa ??? Przecież w texcie,
który wysłałem do AM i którego nie przyjęto, był “motyw przewodni”, tym motywem
była chęć zaistnienia na łamach AM.
A może taka wolność słowa, w AM, nie istnieje??? Tego to ja już nie wiem, ale
jestem pewien, że jeśli to czytacie i czytacie to w AM, to taka wolność, prawo,
istnieje.
Sorry, że tak was maltretuję, ale musicie mi wybaczyć, jestem chory…(myślicie:
“chory, to niech spada i nie zawraca głowy”) jestem chory na: hmm, jak to nazwać
po prostu mam świra !!!
To jedna choroba, a druga, to brak osoby dla której mogę otworzyć drzwi (te w
sercu). Nie myślcie sobie, że siedzę całymi dniami przed kompem i szukam
dziewczyny na necie. Ale to jush odrębny temat, na inny art.
Dobra, ja już kończę i pamiętajcie: motywem przewodnim w tym arcie była chęć
zaistnienia na łamach tego zina (może być ? Qn’ik?, Edii?) a także próba
poruszenia tematu: o wolności słowa.
Jeżeli dotrwaliście do tego miejsca, to jesteście spoxik ludźmi, wszyscy moi
kumple, którzy to czytali, zasnęli po piątej linijce (jeden przeczytał nawet do
siódmej, ale wylądował później w szpitalu, na urazówce).
Korzystając z okazji, pozdrafiam: Olę i Anię z Świętochłowic, Sammanthę i kumpli
z Chorzowa (Dziadka, Selera, Pinokia, Szczepana i bracika, Siwego).
Zwariowany, ale oddany – Esiu from Chorzów.
Chcecie mnie zbluzgać ??? no prob – siresiu@poczta.onet.pl
P.S.
Pisząc ten chory (no to co, że chory – motyw przewodni jest :P )text,
słuchałem………mamy, babci no i siebie: )
A tak na poważnie, to wielkie dzięki wszystkim tym, dzięki którym texta możecie
przeczytać.
N A R A, N A P I S Z C I E D O M N I E Z A R A ! ! !