Здрáвствуйте ( czyt. zdrastfujcie )

Internet – ten wspaniały wynalazek zeszłego stulecia. Umożliwia nam rozmowę z najdalszym zakątkiem świata, daje nam informację o ewolucji roślin na fiordach norweskich, umożliwia prezentację swych prac niezależnym twórcom, no i dzięki niemu istnieje nasze wspaniałe AM. Można by tak długo, lecz gdy się mówi „a”, trzeba powiedzieć „b”. Dzięki i-netowi zarabiać mogą pedofile na swych „filmach”, tam też można zaleźć przepisy na przeróżne specyfiki ( od narkotyków po trucizny ), etc.

Ale ja chciałbym przedstawić Wam moje przemyślenia na temat ciut inny – a mianowicie anonimowości internetowej. Przyznajcie, ile razy zdarzyło Wam się rozmawiać z kimś, załóżmy piękną dziewczyną, by później okazało się, że to po prostu ktoś sobie jajca robi, hę? A może to Wy podszywacie się pod te długonogie blondynki o zgrabnych tyłeczkach? Przyznać się bez bicia! Pewnie przydarzyło się kilka razy. Szczerze mówiąc zdarzyło się pewnie więcej niż kilka razy, bo przecież nie ma sposobu, żeby się dowiedzieć, kto jest kim. Na szczęście są to przypadki raczej nieszkodliwe i nastawione na tzw. „jajca” i nie ma co się takimi przejmować. Na czatach można również spotkać osobników, którzy tylko by bluzgali na lewo i prawo, kickowali, floodowali i Bóg wie, co jeszcze. Na całe szczęście operatorzy kanałów vel chat-roomów radzą sobie z nimi całkiem szybko, ale nam ( znaczy się „umiarkowanym” użytkownikom ) i tak zdążą napsuć krwi.

Ale z drugiej strony IRC i wszelkiej maści chaty są szansą poznania wielu ciekawych ludzi, a dla tych bardziej nieśmiałych lub mających problemy z poznawaniem ludzi Internet jest jedyną szansą na poznanie kogokolwiek. Inna sprawa, że powinno się mieć kilku bardziej realnych przyjaciół, przyjaciół Internet umożliwia pójście na łatwiznę, przez co może niektórzy nigdy się nie przełamią.

Niedawno zauważyłem u siebie pewną rzecz, a mianowicie, że z osobami poznanymi w necie nie boję się rozmawiać o swoich problemach. A i poznani ludzie często zwierzają się ze swoich, często przy pierwszej rozmowie. Są przecież rzeczy, o których boimy się porozmawiać nawet z najlepszym przyjacielem czy przyjaciółką. I tu na ratunek przychodzi Internet. Osoba po drugiej stronie łącza tak na prawdę nas nie zna, a co za tym idzie nie „wygada” żadnym naszym znajomym i nie będzie „chały”. Ufamy osobom w necie, bo myślimy, że nic nam nie mogą zrobić. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem. Jakże często zdarza nam się wyrażać opinie, których w realu nigdy byśmy nie wyrazili. Szczerze wątpię czy wszyscy autorzy piszący do AM postępują tak jak zdają się sugerować ich opinię. Mam nadzieję, że jest ich jak najwięcej, ale wiecie czyją matką jest nadzieja…

Przejdźmy do konkluzji ( tu słychać głośne okrzyki radości tych, którzy jakimś cudem dotrwali do końca ). Chodzi mi o to, że nasz kochany Internet rozzuchwala nas niesamowicie. Właśnie tam wychodzą skrywane w przeróżnych zakątkach naszej osobowości „chochliki”. Dzięki niemu możemy poznać jakąś część swej prawdziwej, czasem mrocznej, osobowości Trzeba tylko pogratulować tym, którzy są tacy sami w realu, jak i w necie.

I na koniec pozdrawiam wszystkie długonogie blondynki i umięśnionych przystojniaków :-P

Qbuś ( jnqbus@poczta.onet.pl )