Czy piekło istnieje?
by
W ActionMagu 28 ukazał się tekst ArCgona, dotyczący kary śmierci będący jednocześnie jego (Jego?) debiutem na łamach tego, jakże zaszczytnego pisma. Debiutem zresztą całkiem udanym, ale ja, prawda, nie o tym.
ArCgon nie wierzy w piekło, ja zaś nie mam co do tego sprecyzowanej opinii. Przedstawię Wam więc moje wątpliwości. Liczę, że ktoś pokusi się o ich rozwianie.
Tekst ArCgona złotym, moja skromna osoba na czarno
Zastanówcie się: dlaczego (nieskończenie miłosierny przecież) Bóg miałby nas karać trwającym WIECZNIE bólem??? Żeby pokazać tym, którzy dostaną się do niebia jakie mają szczęście? Wątpię. Zastanówcie się: za 60-70 lat złego życia, będziesz cierpiał tysiące, miliony, miliardy, nieskończenie wiele lat??? Bóg miałby się mścić czy jak? A poza tym: przecież gdyby Bóg skazał złych ludzi na wieczne potępienie, to jednocześnie dałby im nieśmiertelność!!! Co prawda żyli by w cierpieniach, ale jednak wiecznie!
Skoro Bóg jest nieskończenie miłosierny, to piekło musi być puste. W swym miłosierdziu przecież ułaskawi każdego zbrodniarza, dewianta i złodzieja. Nie pozwoli zginąć nikomu. A straszenie piekłem, wiecznym potępieniem i tym podobnymi przyjemnościami musi być jedynie sprytną ściemą, która ma sprawić, abyśmy tu, na Ziemi nie urządzili sobie piekiełka. Czy jednak Bóg rzucałby słowa na wiatr?
Dalej, w Starym Testamencie występuje coś takiego: Otchłań, zwana także Sheolem. Przebywają w nim zmarli, ale bez rozgraniczenia na dobrych i złych. Są tam po prostu wszyscy zmarli, rozumiecie? A teraz, co napisano w Piśmie Świętym (Apokalipsa św. Jana roz.20 wers 13): "i Śmierć i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów. A Śmierć i Otchłań wrzucono do Jeziora Ognia. To jest śmierć druga-jezioro ognia." A więc podczas końca świata "Otchłań wyda zmarłych" którzy DOPIERO WTEDY "zostaną osądzeni". Jeśli na Ziemi żyli dobrze, to DOPIERO WTEDY, PODCZAS KOŃCA ŚWIATA TRAFIĄ DO NIEBA! Jeśli natomiast na Ziemi żyli źle TO NIE TRAFIĄ DO PIEKŁA, tylko zostaną wrzuceni do jeziora ognia, jak pisze Pismo Święte - drugiej śmierci. Drugiej, ponieważ tym razem zginie nie ciało, a dusza.
Rozumiecie? Bóg nie potrzebuje przecież wiecznie cierpiących ludzi, stękających gdzieś pod bramami Nowego Jeruzalem. Właściwie nie potrzebuje ich w ogóle. Po prostu zabije ich dusze, na tym właśnie polega potępienie!Nie zgodzę się. Bóg nie zabije ich (nas?) ponieważ, jak już napisałeś, jest nieskończenie miłosierny. A jako takiemu zrobi się mu po prostu szkoda tylu dusz, które przecież, gdyby okazano im łaskę mogłyby wreszcie się nawrócić. Tak, więc moim zdaniem, skoro Bóg jest nieskończenie miłosierny, wszyscy mamy zbawienie w kieszeni.
Nie cieszcie się jednak tak szybko. Moim zdaniem bowiem Bóg nie jest nieskończenie miłosierny, zaś jego przebaczenie ma także swoje granice. Wszak gdyby był aż tak wspaniałomyślny Potop nie miałby nigdy miejsca, zaś Sodoma z Gomorą ciągle stała by na swym miejscu przeżywając okres wspaniałego prosperity. "Lepiej by było dla tego człowieka, gdyby się nie narodził" - to chyba nie brzmi, jak fraza pełna zapomnienia win? Nie byłoby w tym przypadku zapowiedzi okropieństw, które mają spaść na ziemię tuż przed Czasem Końca, a których malowniczy opis znajdziemy w Apokalipsie Św. Jana. Tak więc życie na ziemi nie jest wcale testem, który łatwo będzie zdać...
Ale dlaczego właściwie dobry Bóg wystawia nas na taką próbę. Dlaczego pozostawia nasze czyste dusze na pokuszenie? Dlaczego daje nam możliwość wyboru jednocześnie zastrzegając, że zły wybór będzie miał dla nas zatrważające konsekwencje? czy nie lepiej byłoby, by stworzył nas dobrymi, niepodatnymi na grzech i takimi wysłał nas na świat? Po co nas tu w ogóle wysyłał, czemu nie zostawił nas przy sobie tak, jak na przykład archanioła Michała? I wreszcie: po co Bogu test, jeśli jest Wszechwiedzącym i zna nas dokładniej niż my sami - wszak mógłby zawyrokować od razu. Czyżby nie był więc wszechwiedzący?
Te wszystkie wątpliwości i oddanie idei brzytwy Ockhama skłaniają mnie niestety do smutnej konkluzji: nie ma żadnego testu, nie ma żadnego piekła, czy nieba, nie ma Boga. Ale mam nadzieję, że się mylę. Naprawdę mam wielką nadzieję.