Polemika do "Polemiki do polemiki -"Kobiety""
Jak tylko zaczynałem czytać tekst autorstwa Lewackiego Konserwatysty pt. Polemiki do polemiki -"Kobiety", to od razu wiedziałem, że nie mogę zostawić tego bez komentarza. LK popiera twierdzenia na temat dziewczyn niejakiego Małego, a pisze, że komentarze Falki inc. (czyli Falki i spółki, jakby ktoś nie załapał), są genialnie śmieszne, a one są prawdziwe. I pomyśleć, że autor tego tekstu podobno studiuje, dobiłby mnie już, gdyby napisał jeszcze, że studiuje psychologię.
Jeszcze tylko sprawa techniczna. Ja dopisuje sie tak jak teraz, teksty Falki mają taki kolor, teksty RIPa niebieski, mamy RIPa zielony, "szanownego" LW czerwony, a nieliczne teksty Małego będą szare i dodatkowo, żebyście nie musieli spoglądać na początek tekstu wypowiedzi będą poprzedzone xywką autora.
[Eddie: Przeczytałem sobie tą dyskusję z dość dużym zaciekawieniem, które przybierało na rozmiarach wraz z kolejnymi komentarzami LW. Dlatego też postanowiłem się do niej dołączyć. Moje komentarze, jak widać, będą łatwe do rozróżnienia.]
Mały >> Wszystkie* dziewczyny to oszustki!
Falka >> LOL!:) A teraz, Szanowni Państwo, dowiemy się co nieco o dziewczynach i Ciemnej Stronie Mo.. tfu! Ich Osobowości!:))
LW >> Nie zgadzam się. Gość wyraził swą opinię , z którą się zgadzam. Wszystkie! A chlubne wyjątki potwierdzają tylko regułę. Naprawdę nie ma wg mnie sensu ośmieszanie Małego, gdyż MA ON RACJĘ. A obśmiewanie jego zdania jest tylko wyrazem Waszej bezmyślności, szanowni polemiści.
Jasne, że Mały wyraził swoją opinię, każdy ma do tego prawo. Lecz jeśli już ktoś głośno coś mówi to powinien to wcześniej przemyśleć. Może po prostu żyjecie w takiej okolicy, gdzie dziewczyny to oszustki, jeśli tak to mogę złożyć wam tylko kondolencje. Co do ostatniego zdania twojej wypowiedzi, to przecież to co napisała Falka jest jej (i nie tylko, ale teraz nie o tym) opinią i możesz sie z nią nie zgadzać, tak jak Falka nie zgadza się z opinią Małego.
[Eddie: A ja odnoszę wrażenie, że nie wolno krytykować wypowiedzi Małego dlatego, że LW się z nim zgadza. Od siebie, jako człowieka dorosłego, mogę tylko dodać, że obydwaj panowie są w błędzie. Z Małym dyskutowałem już chyba na ten temat via e-mail, więc nie powinien być zdziwiony moim stanowiskiem. A gdyby LW miał wątpliwości związane z moją dorosłością, to wspomnę tylko, że do trzydziestki mam bliżej, niż do dwudziestki.]
Mama RIPa >> Trzeci głos w dyskusji (jeśli to w ogóle można nazwać dyskusją czy prezentacją poglądów). Jak na standardy Małego jestem już bardzo dojrzałą kobietą, dla niego pewnie matroną w średnim wieku, mam mianowicie 39 lat i doświadczenie życiowe stosowne do mego wieku. Mam rodzinę, dzieci, znałam i znam wiele kobiet i wielu facetów. Wydaje mi się, że te śmieszne rzeczy, które wypisuje Mały, to po prostu efekt młodego wieku i niedojrzałości. Naprawdę niewiele jeszcze wie o życiuu, chyba nawet mi go trochę szkoda. ;)
LW >> A z Panią też się nie zgodzę J Cóż z tego, że ja czy on nie ma takiego doświadczenia życiowego? O człowieku świadczy dojrzałość poglądów, a nie wiek czy doświadczenie życiowe. A Mały doszedł do prawdy oczywistej. W kapitalizmie wszystko jest do kupienia- uczucia również. Tylko zależy to od ceny. Proste i logiczne. I Jego i moje zdanie wcale śmieszne nie jest. Moja postawa wynika ze znajomości realiów współczesności i poglądów na ten temat.
[Eddie: Wetnę się tutaj w słowo, że tak rzeknę, pomiędzy wódkę a zakąskę. Chciałbym zauważyć, że dojrzałość, poglądów również, idzie w parze z doświadczeniem. Doświadczenie nabywa się z wiekiem. Dlatego też nie sądzę, że Mały może tutaj objawiać jakiekolwiek prawdy, o oczywistych już nie wspominając. To co napisał o kobietach, owszem, wynika z jego doświadczenia, ale bardzo małego (to nie jest aluzja do ksywy). Co o kobietach może powiedzieć człowiek nastoletni? Nie twierdzę, że jestem najmądrzejszy w tym temacie. Widziałem jednak i przeżyłem tyle, że zarówno Małemu i Lewackiemu włosy na głowach by się zjeżyły.
Co z tego, że nie masz doświadczenia? Wszystko, masz racje, że o człowieku świadczy dojrzałość poglądów, ale jak sama nazwa mówi "dojrzałość" jeśli nie masz doświadczenia życiowego, to twoje poglądy nie miały kiedy dojrzeć. Mówisz też, że wszystko jest do kupienia, nawet uczucia, zgadzam się, że jest niemało dziewczyn które można kupić ( i nie chodzi mi tu o te dla których sprzedawanie sie, to sposób na zarobki, bo to już inna bajka), ale czy można kupić uczucia? Czy uważasz, że jeśli już spotykasz sie z taką dziewczyną która jest z tobą tylko dla kasy i ona w zamian za nowy ciuszek powie ci "Kocham Cię" to ona tak naprawde myśli?
Mały >> *Dotyczy większości dziewczyn do 20 roku życia.
LW >> 100 procent racji! Nie tylko do 20 roku życia. Potem często też....... uwierz mi.
Według mnie Mały mógł od razu napisać, że dotyczy to wszystkich dziewczyn do 30, bo wtedy przyszłoby pewnie więcej polemik do jego tekstu.
Falka >> Hmmm... Czyli też mnie:)) A skoro mnie też, to teraz masz już przechlapane (joke:)) bo mam zamiar to przeczytać do samego końca:))
LW >> Czyli szanowna koleżanka utożsamia się z większością, jak napisał Mały. Nie napisał on przecież “wszystkie” Jeśli masz 19 lat i nie ciągniesz od faceta ciągle kasy to nie należysz do tej grupy o której myślę. Czy to tak naprawdę trudno pojąć?????
Czemu piszesz, że Falka utożsamia sie z całością, przecież to było początek tekstu Małego i ona nie wiedziała, czy dalej będzie negatywnie, czy pozytywnie, a, że łapie się do granicy wieku, to napisała, że to dotyczy jej też (sorry Falka, że mówię za Ciebie, ale IMHO taki pogląd miałaś pisząc to)
Mama RIPa >> No tutaj to już naprawdę chłopczyk przegiąłeś, ile ty znasz dziewczyn? 20, 200, 2000, 20000? Okolo 5 - 6 tys. to reprezentatywna grupa (jak twierdzą statystycy), do tego musiałyby być to dziewczyny z różnych środowisk, różnych obszarów danego kraju.
LW >> Osobiście znam ich wiele. A po co do tego statystyki? Wystarczą własne obserwacje i mych przyjaciół.....To widać na własne oczy.
Po co statystyki? Po to, żebyś nie mówił o jakieś grupie osób w sposób negatywny, na podstawie kilku osobników. np. jak pobije cię jakiś punk (co jest raczej mało realne, no chyba, że przeczytał twój tekst), to od razu będziesz mówił, że punki z całego świata myślą tylko o tym, żeby dać komuś w mordę?
Mały >> Pierwsza rzecz to cena, za którą musi zapłacić facet będący z kobietą. Każdy wie, że kobieta to studnia bez dna.
Falka >> Studnia?? Maaario!! Przynieś no mi lustro, niech spojrzę na siebie... Hmmm... Dziwne... Nie przypominam studni;P Oka, to był taki goopi joke:)) (Tak naprawdę przypominam studnię na korbkę z pomponikiem albo Angelinę Jolie;))
RIP >> Studnia bez dna? No to coś nowego jak widzę. ^_-
LW >> Widzę że wcale nie pojęliście jego przenośni. Przecież to tylko porównanie! A analogia między kobietami (większością ) a studnią bez dna wydaje mi się aż nadto oczywista. Ja również zgadzam się z tym.
[Eddie: Co Ty, Lewacki, k***a wiesz o kobietach i studniach! Nie wytrzymam zaraz i będę bluzgał bez opamiętania, bo mnie do szewskiej pasji takie gówniarskie podejście doprowadza. Wybaczcie, że się unoszę, ale to jest jakiś absurd. Owszem, w gestii faceta leży zapłacić za kobietę, gdy się ją gdzieś zaprasza. Nikt mi jednak nie powie, że kobieta, to dwudziestoletni maluch, do którego trzeba notorycznie dokładać. A zresztą, tak psioczysz na kobiety - powiedz mi więc, po jaką cholerę się nimi wogóle zajmujesz?]
A może wybiegnijmy trochę poza temat tylko kobiet. Każda rzecz (broń Boże pod pojęciem "rzecz" nie mam na myśli kobiet) która sprawia przyjemność jest studnią bez dna, lubisz muzykę? Ładujesz kasę w płyty. Lubisz książki? Ładujesz w nie kasę. Robisz to, bo sprawia ci to jakiś rodzaj przyjemności. A jeśli dziewczyna wymaga od ciebie, żebyś ładował w nią kasę, to świadczy o niej tylko źle, ale nie wiem, czy ty wiesz jaką przyjemność może sprawić tobie i dziewczynie nawet jakaś drobnostka, ale od serca?
Mały >> Nic tylko chce kasę, kasę, kasę i jeszcze raz kasę.
LW >> Święta prawda......
Falka >> LOL!!:)) Współczuję Ci, mój drogi, że na takie pijawki trafiłeś:)
LW >> Pijawki? Jeden z kilkudziesięciu przykładów, które znam z autopsji: kolega na taksówki, którymi zażyczyła sobie jeździć jego dziewczyna wydał ponad 250 zł w dowozie do dyskotek etc- ze swojej skromnej pensji. Głupi myślał, że go kocha.... A potem go puściła kantem.. To nie pijawki prawda? HEHEHE....... Przykładów jest wiele i nie chce mi się ich tu wszystkich przytaczać...... W większości one po prostu nie umieją kochać nic innego niż forsa L ..
Falka ma ponownie rację. A co do twojego kolegi, to naiwniak z niego, jeśli dziewczyna go kochała to powinna sobie zdawać sprawę z jego sytuacji materialnej, no chyba, że on się wstydzie tego, ale w takim wypadku, gdzie tu szczerość, która powinna być podstawą miłości. Poza tym jeśli ona, by go kochała, to nie szlajałaby się po dyskotekach tylko spędziła z nim czas w jakiś romantyczny sposób, ale nawet jeśli bardzo by jej zależało na tej dyskotece i na nim, to poszłaby tam chociażby na pieszo. Chciałbym usłyszeć inne przykłady, jakbyś miał ich więcej to e-mail me.
[Eddie: A ja napiszę tak - moja dziewczyna mieszka kawał drogi ode mnie. Autobusami na dojazd do domu schodzi jej się ok. dwóch godzin. Mimo to, nie wymaga ode mnie, żebym woził ją taksówkami. Powiem więcej, oczekuje wręcz ode mnie, że gdy najdzie ją na powrót taksówką, co kosztuje ok. 150pln, to odwiodę ją od tego pomysłu.]
RIP >> Też mi go żal. Moja wybranka chce ode mnie przede wszystkim uczucia, a jak wspomnę, że chcę jej coś kupić (bo tak mnie czasem nachodzi ^_-), to mi nie pozwala. Hmm... W takim razie on rzeczywiście ma pecha. ^_^
No i właśnie w tym sęk. Dziewczyna która kocha nie będzie wymagała, żeby jej coś, może ewentualnie prosić, ale pewnie będzie nawet zniechęcała, jak w przykładzie RIPa, ale wtedy jest już tylko przyjemność dla ciebie jeśli kupisz jej jakiś prezent którego ona sie nie spodziewa, prawda RIP?
Mama RIPa >> Z tym to już naprawdę przesada, jestem dorosła i sporo takich okazji przeżyłam (na pewno więcej niż Mały), najczęściej płacił po prostu ten, kto miał więcej kasy. Jeżeli kobiecie zależy na mężczyźnie, na pewno zorientuje się, że nie jest zamożny i nie będzie wymagać zaproszenia do "Holiday Inn". Tak naprawdę dla kobiety liczy się to, jaki stosunek ma do niej dany mężczyzna, czy ją szanuje, czy nie traktuje jej jak słodkiej idiotki, czy po prostu ją kocha. Pewnie że są wyjątki, ale w końcu od każdej reguły są.
[Eddie: Nie wiem, czy osoba podpisująca się jako "Mama RIPa", to faktycznie jego rodzicielka. Wiem natomiast, że to co pisze brzmi, jak wypływające z umysłu dorosłego, inaczej mówiąc dojrzałego. I z "Mamą", kimkolwiek jest, zgadzam się całkowicie.]
LW >> Nie zauważa Pani istotnych zmian , które nastąpiły od czasów Pani młodości. W socjaliźmie zupełnie inaczej wyglądała kwestia uczuć, bezinteresowności oraz pieniędzy. Wtedy liczyła się wiedza i szerokie horyzonty, a nie stan konta. Poza tym kawiarnia kosztowała grosze.... Nie apoteozuję tamtego ustroju, tylko przytaczam fakty. Kocha? Nie rozumiem tego słowa. Dziś prawdziwa miłość jest b. Rzadka, albo wcale niemożliwa. To tylko zauroczenie, hormony, fenyloetyloanina. Tak myślę
[Eddie: Lewacki, ty mnie nie rośmieszaj, bo mi ze śmiechem nie po drodze - powagi mi ujmuje. Odnoszę wrażenie, że się człowieku za dużo książek futurystycznych naczytałeś. Chociaż nie. Mam inną koncepcję - myślę, że całkiem niedawno jakaś kobieta kopnęła Cię w zadek i teraz szukasz sposobu, żeby się wyżyć. Ujmę to tak, człowiek dorosły i odpowiedzialny nie porwał by się na takie słowa. A może po prostu jesteś zgorzkniałym facetem, który jeszcze nigdy nie poznał czegoś takiego jak miłość? I to nie jest drwina, moje słowa są całkowicie poważne.]
Jak było dawniej, to nie mogę powiedzieć, bo jestem za młody, ale mama RIPa ma rację, jak dziewczyna cię kocha, to nie obchodzi ją to, że nie masz za co zabrać jej nawet do najtańszej kawiarni, obchodzi ją tylko to, żebyś był przy niej. Co to za różnica, czy wyrażacie swoją miłość na pikniku (tania wersja), czy w ekskluzywnej restauracji (dużo droższa wersja)? Jeśli sie kochacie, to nie ma dla was różnicy gdzie jesteście, jedyną ważną ą dla was rzeczą powinna być ta druga osoba, a nie stan jej konta. Z tym, że dziś prawdziwa miłość jest b. rzadka, zgadzam sie tylko po części, ja bym ujął to inaczej, nie jest częsta, ale nei jest też znowu taka b. rzadka.
Mały >> Zastanówcie się. Co robicie, gdy umawiacie się z nowo poznaną dziewczyną? Proste prawda. Prysznic, czyste ubrania, czyste zęby i, i, i znowu kasa – dużo kasy.
Falka >> Hmmm... I znowu czegoś nie rozumiem (musicie wybaczyć, nie dość, że ja głupia dzioucha ze wsi to jeszcze blondynka;)))) Z ostatniego zdania wynika, że szykując się na randkę potrzebujesz wydać kasę na czyste ubrania, pastę do zębów itp To tak zabrzmiało, jakbyś nie miał tego w domu i musiał kupować:))) (Jestem chamska? Mam nadzieje, że nie:))) Za wzięcie prysznicu się nie płaci (chyba, że wliczasz w to koszty za zużycie wody:)), czyste ubrania = wyprane ubrania = proszek, nie wierzę, że musisz wydawać kasę na kupno proszku, o takie rzeczy dbają rodzice:)) No chyba, że sam mieszkasz, jak tak to zwracam honor:) To samo tyczy się mycia zębów:))
LW >> Komentarz nie na miejscu. Skąd wiesz, czy on czy ja utrzymuje się sam czy nie? Poza tym za wodę też się płaci i to cholernie drogo. Wcale nie odczytuję z fragmentu Małego wymowy w stylu : “Jestem abnegatem, nie myję się itd.....) Nie znacie wartości pieniądza i straszliwie wielkich kosztów codziennej egzystencji. Typowe dla burżujów J J
[Eddie: Do tego co wcześniej napisałem dorzucę jeszcze, że z pewnością mało zarabiasz (lub wcale}. Pocieszę Cię jednak, mi też się nie przelewa, nie jest to jednak dla mnie powód, żeby kobiety traktować jak zamach na własną kieszeń. Acha, sprostuję Cię trochę, woda wcale tak dużo nie kosztuje.]
oks. wszyscy wiemy, że wszystko kosztuje, ale w swojej wypowiedzi, mówi tak jak gdyby robił dziewczynie, łaskę przez to, że na randkę się umyje i czysto ubierze. Ty piszesz, że nie znamy wartości pieniądza, ale powiedz mi czy myjesz sie tylko przed randką? ja po prostu nie rozumiem, o co chodziło Małemu i tobie w waszych wypowiedziach, piszecie, że przed randką trzeba sie umyć, czysto ubrać itd. a czy nie robicie tego na codzień? Czy tylko obecność dziewczyny nakazuje, aby nie śmierdzieć?
Mały >> a co ważniejsze NIE MOŻNA stawiać im coś na pierwszej randce (Jak się przyzwyczai to dopiero będziecie narzekać).
LW >> Broń Boże!
Jaki z tego wniosek? Najlepszym sposobem, na zagadanie do dziewczyny i przy okazji sprawdzenie, czy ona Ciebie kocha jest: "Cześć, może wyjdziemy gdzieś wieczorem, tylko weź ze sobą kasę bo ja jej nie mam!". A tak poza tym to je też sie nieźle wkopałem, bo kupiłem kilka razy, koleżankom coś nawet jak nie byłem z nimi na randce, to sie chyba nazywa "bezinteresownie", ale skoro mówisz, żeby nic nie kupować nawet na randce, to jaką ja głupotę zrobiłem kupując jakieś drobnostki dziewczynom z którymi nawet nie zamierzałem chodzić. Już więcej nie zrobię tego błędu :))) JOKE :))
Mały >> Ja mam taki sprawdzony system. Idziesz z dziewczyną do knajpy ona płaci za siebie i za ciebie (Zapomniałeś kasy). Nie ma wyboru.
LW >> Fajny! Ja nie mam systemu bo niezbyt często chodzę na randki. J Ale propozycja Małego jest ciekawa.
Falka >> Ma wybór:)) Rzucić takiego frajera jak Ty:)))) I nie chodzi mi o to, że powinieneś płacić za nią, ale o to, że dobre maniery wymagają od mężczyzny, aby płacił za kobietę jeśli ją gdzieś zaprasza. Inna sprawa jeśli inicjatorką pierwszej randki jest kobitka, ale to się rzadko zdarza:))))
LW >> Maniery swoją drogą ,a brutalna rzeczywistość swoją. Czemu panna jak jest lepiej sytuowana nie może czasem zapłacić?????
[Eddie: Jeśli chodzi o metodę "zapomniałem kasy", to już się raz, przy okazji jakiejś polemiki do tekstu Małego, wypowiadałem. Jest to sposób dziecinny, nieuczciwy i niegodny mężczyzny.]
Po takim czymś, to nie zdziwiłbym się gdyby cię dziewczyna rzuciła (mowa oczywiście o pierwszej randce a nie o takiej która jest z tobą na serio przez dłuższy czas). Z twoją drugą wypowiedzą po części się zgadzam, oczywiście panna która jest lepiej sytuowana może czasem zapłacić. Nikt jej tego nie zabroni, ale inna sprawa jak mówisz, że zapomniałeś kasy i ona musi niespodziewanie wyłożyć swoją.
Mały >> Jak chce cię poznać to niech płaci.
Falka >> Czyli na randkę to Ciebie zapraszają kobiałki, a nie Ty je, prawda? Tak wnioskuje z tego txtu... Bo jeśli Ty zapraszasz je na randkę to znaczy, że to Ty chcesz je poznać, a nie one Ciebie:))
LW >> Czyli jak chce je poznać to MUSI płacić tak? A jak ktoś chce zbliżyć się do jakiejś dziewczyny a nie ma pieniędzy to co? Ma zacisnąć zęby i zrezygnować?? Tak wynika z Twojej opinii Falko.
[Eddie: To znaczy, że gdy się kobietę do knajpy zaprasza, to trzeba liczyć się z wydatkami i nie ma tu mowy o oglądaniu się na to, że to ona nagle wyłoży kasę. Można też dziewczynę zaprosić na spacer, to też jest dobry sposób na zbliżenie się do niej. Chyba, że wy panowie liczycie na jedno: przedstawić się i od razu do dzieła, ale aż tak prymitywni, to chyba nie jesteście. Nie jesteście, prawda?]
A kto powiedział, że kto chce lepiej poznać dziewczynę to musi płacić? Z tego jak ja rozumiem to pojęcie to randka jest, po to, aby się lepiej poznać, a nie po to aby wydawać kasę. Czy gorszym miejscem na lepsze zapoznanie się z dziewczyną jest chociażby ładny park, czy skwerek, niż restauracja? Za spacer po parku, nic nie zapłacisz, a tak samo jak w restauracji możesz z nią pogadać. Co ty na to?
Mały >> Co ona ma płacić za rozmowę ze mną. O nie – to niemożliwe. A teraz odwróćmy kota ogonem A my mamy płacić za rozmowę z nią. Coś tu chyba jest nie tak.
LW >> Exactly!
Falka >> Jak Ci zależy na dziewczynie to nawet ostatni grosz wydałbyś, żeby się z nią spotkać:))
LW >>A jak byś musiała płacić za mieszkanie, prąd, czynsz etc to też byś była taką optymistką? Pieniądz to towar deficytowy. Są ważniejsze rzeczy niż uczucia.
[Eddie: Mówisz, że są ważniejsze rzeczy, niż uczucia? Powiedz mi to samo, gdy będziesz zdychał z samotności. Gdy nadejdzie dzień, w którym będziesz śmiertelnie pragnął podzielić się z kimś swoimi problemami, gdy będziesz aż do bólu pragnął mieć kogoś bliskiego przy sobie. Powiesz mi, że koledzy i internet załatwią sprawę? Wątpię. Ja też płacę za mieszkanie, wodę, gaz i tego typu pierdoły. Mam od cholery wydatków - kobieta, którą kocham jest jednak dla mnie najważniejsza. Bo gdy nie pozostanie mi w życiu już nic, to wiem, że przynajmniej w jej stronę będę mógł się zwrócić i dla niej będę wciąż tym samym człowiekiem a nie portfelem, który nagle został opustoszony. Mało jeszcze wiesz kolego.]
Ostatnim zdaniem udowodniłeś, że jesteś nikim więcej niż tylko materialistą. Jeśli zabierasz się do pisania czegoś o dziewczynach, a co za tym idzie o miłości to uczucia powinny być dla ciebie najważniejsze, a ty ciągle o kasie. btw. wytłumacz mi zdanie małego o tym płaceniu za rozmowę z kimś, bo nic z tego nie rozumiem, no chyba, że w mieście z którego on pochodzi rozmowy mogą się odbywać tylko w restauracjach, barach, pubach itd.
RIP >> Święte słowa, tylko jemu widocznie niezbyt zależy. ^_^
LW >> Nie znasz go ani mnie. Nie popełniaj zasadniczego błędu młodości, czyli sądzenia po pozorach.
eee, nie przesadzaj z tym błędem młodości, z takim tekstem to ewentualnie do mnie, bo RIP nie jest już taki znowu młody:)) JOKE :)) Poza tym zarzucasz mu sądzenie po pozorach, a kto na początku zgodził się, ze zdaniem Młodego, że wszystkie dziewczyny to oszustki? Przypomnę ci kto YOU. Czy to nie było sądzenie po pozorach? Może tylko z pozoru wszystkie dziewczyny to oszustki?
Falka >> I wierz mi, że to działa w obie strony, kobity też potrafią wydać resztki oszczędności (a nawet zapożyczyć się u znajomych:)) aby wsiąść w autobus i jechać na spotkanie z facetem, na którym im zależy:))
LW >> Jak nie mają większych problemów – ich wola. Ja mam.
[Eddie: Co Tu k***a powiesz? Masz większe problemy? Nie wiem czy zauważyłeś, ale Falka pisała o kobietach, nie o Tobie. Tobie byłoby pewnie żal nawet pięciu złotych na kwiatek dla dziewczyny, chociażby po to, żeby zobaczyć jak się na jego widok uśmiecha. Nie sądzisz, że powinieneś zająć się czymś innym, niż pisanie o kobietach? Z Twoich słów wynika, że Ty zupełnie nie jesteś nimi zainteresowany. Powiem tylko tyle, sercem i duszą jestem z Falką, bo kobita rację ma.]
Jeszcze raz się ciebie pytam, czemu zabrałeś sie za komentowanie, artu o dziewczynach i miłości skoro w/g ciebie są większe problemy niż miłość? A tak poza tym to Falka, czy to co napisałaś nie jest elementem autobiografii? :)
RIP >> Prawda, tylko muszą coś do niego czuć, a nie myśleć, tak jak tutaj kolega, o tym jak tu sobie na uczuciach zaoszczędzić.
LW >> A na czym mam oszczędzać? Bez miłości i uczuć mogę żyć, bez pracy nie. Praca=PIENIĄDZE=EGZYSTENCJA
[Eddie: Spróbuję jeszcze raz podejść do Lewackiego, jak do człowieka - wiesz, ja też przez długi czas pracowałem. Tylko pracowałem. Nie miałem nikogo. I wiesz co? K****sko mi tego brakowało! A wiesz dlaczego? Bo wszystko co robiłem, nie miało dla mnie znaczenia. Byłem sam. Owszem, miałem i mam przyjaciół i kolegów, ale to było za mało. Szlag mnie trafiał, gdy szedłem na imprezę, na którą większość ludzi przychodziła z partnerami. Brakowało mi kogoś bliskiego. Tobie jednak sama praca chyba wystarczy. Jak myślisz, ile czasu pociągniesz na samym liczeniu złotówek?]
Racja, praca=pieniądze, ale jak nawet bym miał bardzo wysoko płatną posadę i zarabiałbym dziesiątki tysięcy to i tak nie chciało by mi się tego robić, bo po co? Mi starczy tylko tyle, żebym mógł sie utrzymać, ale ona byłaby jakąś motywacją, dla której chciałoby się zarabiać. Po co mi kasa, która daje tylko namiastkę szczęścia, skoro nie mam miłości?
RIP >> Czasem powinno się być bezinteresownym.
LW >> W kapitaliźmie bezinteresowność możesz sobie włożyć w kieszeń. Po co mam ryzykować ciężko swe pieniądze i liczyć się, że zostanę odrzucony? Bezinteresowny jestem dla garstki mych przyjaciół i rodziny. W tym ustroju NIE MA tego pojęcia.l Przekonacie się kiedyś o tym bardzo boleśnie, gdy poznacie wady dorosłości i przestaniecie chrzanić o uczuciach. Zejdźcie na ziemię!
[Eddie: Gdybym Cię spotkał osobiście, nie omieszkałbym sprzedać Ci siarczystego kopniaka. A wiesz dlaczego? Bo uważasz się za najbardziej dorosłego, doświadczonego i najmądrzejszego! Proponuję Ci coś, Ty zejdź na ziemię. Jak widzę, to Ty właśnie jesteś tą najmniej dorosłą osobą. Co z tego, że płacisz za to, czy tamto. Myślisz, że to świadczy o Twojej dorosłości? Jesteś w wielkim błędzie. Uwierzę w Twoją dorosłość dopiero, gdy zaczniesz wypowiadać się jak dorosły, a nie jak dzieciak.]
Z tego co piszesz to jesteś bezinteresowny dla przyjaciół, ale nie dla dziewczyny którą kochasz. Powiem jedno BZDURA! Wiesz co z którymś z nas jest coś nie tak, albo z tobą, albo ze mną. Niech każdy czytelnik odpowie sobie na pytanie z którym.
Mały >> Więc najlepszy sposób to taki: wpierw ona płaci potem ty i tak w kółko.
Falka >> A ja znam lepszym sposób:) Bo kto to widział, żeby dziewczyna płaciła za faceta??:)) Toż to dobre maniery zabraniają czegoś takiego! Co to za dżentelmen, któremu baba piwsko funduje!:)) (na przykład:)) Jak już tak nie chcesz płacić, to wystarczy, że się dogadacie i każde z was będzie płaciło za siebie:))
LW >> Czemu? Układ który proponuje Mały jest uczciwy. Raz ty płacisz, raz ja. Co w tym niestosownego?
To w tym niestosownego, że sądząc po twoich wcześniejszych bardzo materialistycznych wypowiedziach wynika, że na randce za którą ona będzie płacić, będziesz zamawiał same drogie rzeczy, no bo kto ci zabroni, ty ostatnio płaciłeś, a teraz jej kolej. W wypadku który zaproponowała Falka każdy z was zamawiałby rzeczy na które go stać.
RIP >> W skrócie: skąpstwo i chamstwo się aż wylewa, a na dziewczynie mu chyba nigdy nie zależało naprawdę. Pewnie sobie szukał takiej na pokaz, że niby ma i żeby mu kumple zazdrościli. ^_^
LW >> Skąpstwem i chamstwem nazyważ sytuację, gdy ktoś fizycznie może NIE MIEĆ kasy a chce być z dziewczyną. Głupoty pleciesz.
[Eddie: Skąpstwo i chamstwo, to liczenie na to, że poznasz kobietę bez ponoszenia kosztów. Owszem, można raz czy dwa zaprosić na spacer, ale przy trzecim czy czwartym wypada zaproponować knajpkę lub kino.]
Już przy czytaniu twoich kolejnych komentarzy ledwo co wytrzymuje nie śmiejąc się. Po raz kolejny pytam, po co ci do cholery kasa jak chcesz BYĆ z dziewczyną? Odpowiedz sobie za pytanie co jest ważniejsze być, czy mieć?
RIP >>I tu widać wyraźnie, chłopcze, że Tobie zależy tylko na seksie, a uczucia masz w zadku. Cóż... żal mi Cię. Naprawdę .
LW >> Ciekawe, ale ja sądzę zupełnie coś innego. Słabo już mi się robi od tego waszego romantyzmu. Zejdźcie na ziemię! W dżungli współczesności nie ma miejsca dla romantyków – tacy pierwsi zostają zniszczeni. Zastanówcie się nad tym....
[Eddie: Lewacki, wstaw Ty sobie zamiast mózgu mikrochip, a zamiast serca pompę paliwową, może wtedy będziesz czuł się całkowicie spełniony. Twierdzisz, że romantycy jako pierwsi zostaną zniszczeni? Mylisz się, to tacy jak Ty zginą, w samotności. Uczucia nie są Ci do niczego potrzebne? Możliwe, przynajmniej w tej chwili. Mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję pogadać na ten temat za dziesięć lat.]
Chyba wreszcie zrozumiałem twoje podejście do sprawy. Mamy dać sobie spokój z romantyzmem i zejść na ziemie, ok czyli ważne jest to, żeby pójść na randkę, potem do łóżka, machnąć bachora i po sprawie? Skoro nie ma dla nas miejsca to musimy działać w podziemiu. Falka, RIP i inni, zakładamy ekskluzywny klub.
[Eddie: A ja do tego klubu bardzo chętnie przystąpię. Dajcie znać, gdy już ruszy.]
Falka >> Jak już mówiłam, do kina chodzi się OGLĄDAĆ filmy!!!:)) Ostatnio byłam w kinie z moim Maskotkiem, byliśmy sami na sali, było ciemno i w ogóle, i wiecie co robiliśmy?? Nie to, zboki!!:))) Oglądaliśmy film!!!:)) Bo po to tam poszliśmy:)) Robić "inne rzeczy" można gdzie indziej:))
LW >> Sam w kinie nie bywam z różnych względów, także finansowych. Poza tym 100 razy wolę obejrzeć film na DivXie w moim mieszkaniu. Kino- hałas, komentarze non stop etc. Nie cierpię tego!!!! A czy ktoś normalny idzie do kina by uprawiać seks? Chyba nie. Zatem nie ma po co ciągnąć tego problemu dalej
Gdy to przeczytałem to mi ręce opadły. Gdzie Falka napisała, o chodzeniu do kina po to, aby uprawiać seks? No nic, jak to sie mówi głodnemu chleb na myśli.
[Eddie: Najwyraźniej masz rację, Lewacki cierpi na głód, ale to nie lodówka piszczy. A propos jego wypowiedzi - na kino też mu pieniędzy szkoda? Nie wiem ile on zarabia, wiem tylko, że mi często zaledwie do końca miesiąca starczy a wcale nie szaleję po knajpach, mimo to, lubię czasem na jakiś dobry film do kina skoczyć. DIV'x, to dla mnie ostateczny krok desperata, gdy już nie dam rady obejrzeć filmu w kinie.]
Mały >> Tak wiem, że jestem już skreślony,
LW >> W życiu stary! Masz wyrazy poparcia ode mnie i wszystkich mych przyjaciół! Pamiętaj głupich zawsze jest więcej niż inteligentnych. Jesteśmy w mniejszości.... J
Tu, to już przesadziłeś. Możesz się nie zgadzać z naszymi opiniami, nikt tego ci nie zabroni, ale czemu nasz obrażasz pisząc że jesteśmy głupi???
[Eddie: Widzę, że pod tym względem Lewacki też jest niedowartościowany. Czyżby zasada "nie chwalą mnie, więc pochwalę się sam"? Zauważ kolego, że na chwalenie, to trzeba sobie zasłużyć, a Ty nie bardzo masz czym.]
Falka >> WRONG!:)) (to do Małego, nie pani Bożeny:)) Jak kocha to zrobi:))) Ale co Ty, qrna, wiesz o zabi... tfu! miłości??:))))
LW >> Genialne zdanie!!!! A co WY wiecie o tzw “:miłości” w wieku 19 lat? NIC! Miłość dzisiaj to deficytowy towar, nie ma jej, wszystko to hormony, zauroczenie i fenyloetyloamina. To moje zdanie.
[Eddie: Niuniuś, a co Ty wiesz o miłości? Z tego co piszesz, to bardzo nie wiele. Słowo daję, jakaś kobietka musiała Ci potężnego kopa sprzedać, bo inaczej byś tak nie psioczył. Dodam jednak, że skoro tak psioczysz, to musiałeś też na tego kopa zasłużyć. A żeby trochę Cię sprostować, to napiszę, że w tym materialnym świecie coraz więcej ludzi ciągnie w stronę takich wartości, jak miłość. Mam tu jednak na myśli ludzi normalnych, zdrowo myślących. Ciebie się to nie tyczy.]
qrna! człowieku, przeczytaj to co napisałeś wcześniej zanim, napiszesz następną głupotę. Po co wyjeżdżasz mi tu z wiekiem (jak cię to interesuje to ja mam, jeszcze mniej, nie dużo mniej, ale zawsze) skoro sam pisałeś, że liczy się dojrzałość poglądów, a nie wiek i doświadczenie życiowe?
Falka >> No i pokazał tutaj, jaki z niego materialista... "Ja bym chciał, aby mi wszystko kupowały (...)" Geezz.. To zatrudnij się w agencji towarzyskiej!:P Wtedy będziesz miał to wszystko, co byś chciał!
LW >> Słowo mojego komentarza. Czy jeśli ktoś jest materialistą to od razu jest gorszy? Sam nim jestem i tego się nie wstydzę. Bo wiem do czego dążę już od wielu lat. Dobra praca, zarobki i forsa forsa forsa.... Tylko to się liczy!! Ten kto ją ma, nie myśli o niej. Dlatego plecie bzdury o wzniosłych wartościach i miłośći jako najważniejszej rzeczy w życiu.... Ja nie mam na zbytki i pierdoły. Nawet gdybym miał, to też pewnie umiałbym żyć samotnie. Bo trzeba być twardym a nie miękkim!
[Eddie: Zobaczymy jaki będiesz twardy, gdy przyjdzie Ci w samotności dogorywać. Forsa, forsa, forsa... Tobie się wydaje, że tylko Ty znasz znaczenie pieniądza, ale forsa to nie wszystko. Co będziesz z niej miał, gdy nawet przy pełnych workach złota zabraknie Ci już pomysłów na jej wydawanie? Zamówisz sobie Lolę z agencji? A może będziesz się kąpał w stanie swojego konta? Współczuję Ci, szczerze Ci współczuję...]
No przynajmniej sam się przyznałeś, że jesteś materialistą i nie będziesz sie czepiał, że ja cię tak nazwałem. Czy uważasz, że wszyscy którzy pragną spędzić swoje życie, dzieląc z kimś szczęście i troski jest miękki? Jak już pisałem, w moim wypadku, gdybym miał dobrą pracę, nie wiem czy bym ją utrzymał, bo nie miał bym dla kogo tego robić.
Mama RIPa >> Jeżeli musisz dziewczynie fundować dyskotekę i jeszcze piwo, żeby mogła z Tobą wytrzymać, to straszny smutas jesteś. Kup sobie lepiej psa płci żeńskiej, będzie tania i wierna.
LW >> Może wystarczą tylko wspólne spacerki i trzymanie się za rączki??? Na jakim Pani świecie żyje? Dziewczyny teraz zrobiły się strasznie interesowne, nie to co 3 trzy dekady temu. Powód- konsumpcyjny styl życia, wzorce lansowane przez gadzinowe czasopisma etc... A faceci cierpią na tym.. Szczególnie niezamożni.
[Eddie: I znów Ci współczuję, bo widać nie potrafisz rozpoznać wartościowej kobiety. Mi to jednak wygląda na to, że patrzysz na innych przez pryzmat swojej osobowości - a propos konsumpcyjnego stylu życia. Widać też, że w kiepskich kręgach się obracasz, bardzo kiepskich, rzekłbym.]
Jeśli cię kocha to wystarczą te spacery i trzymanie za rączki, takie coś jest o wiele bardziej przyjemne, niż pójście z nowopoznaną dziewczyną do łóżka, bo wtedy czujesz jej bliskość, że zależy jej na tobie, że kocha to jaki jesteś, ale po co ja to pisze ty i tak tego nie zrozumiesz.
Mama RIPa >> W twoim wypadku jest to wniosek oczywisty, przecież pogardzasz kobietami i nie są Ci potrzebne, chyba żeby na nie napsioczyć. Nie wiem tylko czemu, mając tak mierne zdanie o kobietach, ciągle o nich piszesz.
LW >> A ja radzę. Wchodź w związki dopiero gdy twa sytuacja finansowa jest jasna i klarowna Wtedy przyjacielu TY będziesz wybierał panienki. A wybór będzie ogromny, naprawdę.... I wtedy każda cię “pokocha”.....zobaczysz.
[Eddie: Czyli jednak liczysz na to, że kupisz sobie towarzystwo. Wiesz, kobiety, nawet te najbardziej w portfel zapatrzone, mądrzeją kiedyś, w przeciwieństwie do Ciebie. Im nie wystarcza, a przynajmniej nie na długo, sam stan konta. Nawet jeśli na początku jest to powód, dla którego interesują się facetem, to jednak później zaczynają dochodzić do mądrzejszych wniosków. I wiesz co Ci powiem? Gdy już sobie kiedyś taką kobietę kupisz, to będzie można się nad Tobą litować, bo będzie Ci rogów przyprawiać takich, że nawet łosie w kompleksy wpadną.]
Moim zdaniem, należy brać się za ślub wtedy kiedy twoja sytuacja finansowa jest jasna i klarowna i kiedy wiesz, że będziesz w stanie ją sam utrzymać. Czemu wcześniej nie możesz być z dziewczyną, kochać ją i wiedzieć, że ona cię też kocha?
Falka >> A zdziwię Cię i nie napiszę o czymś takim, bo nie mam o tym zielonobladokoperkowego pojęcia;P Nie zajmuję się ani domem, ani dziećmi:))))
LW >> Do czasu J
Z tego jak znam Falkę, to tym krótkim stwierdzeniem podpadłeś jej kolejny raz :)
Podczas pisania tego wszystkiego przygrywała mi grupa The Offspring.
A co najmniej dziwnymi poglądami
LW polemizował Didier z Rivii