Koniec wolności!
Bardzo
prawdopodobne iż tekst ten trafi do szkoły, ale być może ktoś z
góry pozwolił mu pozostać w szarych odmętach głównego działu-
textów!
Ach, wakacje- wakacje i oparzenia słoneczne ;) |
Ja tu
gadu gadu a słowka same lecą ;), jak na ircu hie hie.
Moment, przypomniało mi się gadanie mamy pod koniec wakacji,- kończ
już bo od września ci się skończy, zobaczysz!
Właściwie koniec wakacji to
dla jednych okazja aby obudzić się ze snu letniego i wstać na
szkolne leżaje :D. Dla innych to początek męczarni, użerania się
z nauczycielami i katechetami, egzaminy poło-winki (rulez!), testy
i inne głupotki ;). W sumie gdyby nie szkoła to to wszystko byłoby
okropnie nudne!
Pomyślcie sobie, wspaniała
wizja!
Zniknęły wszystkie szkoły! Marzenie milionów dzieci spełniło
się, nie ma szkoły! Ale co dalej? Okropna nuda- zastanówcie się
co byście robili przez 12 miesięcy wakacji? Niektórym zajęć
starcza na miesiąc, innym na dwa, ale na cały rok? Wątpię czy
ktoś byłby zadowolony z takiego obrotu spraw. Wyobraźcie sobie-
granie po dwadzieścia godzin dziennie, spanie do popołudnia
jeziorko codziennie nawet w styczniu.
Tak na prawdę jezioro jest takie fajne bo jest przez jakiś czas,
gdyby było bez przerwy to znudziłoby się.
Porównam to do lata, jest ciepło i wspaniale, jednak przez cały
rok niemiłosiernych upałów na pewno zatęsknilibyście za
dwudziestostopniowym przymrozkiem! To pewne jak? hmm, niezadowolenie
z księdza :D, zawsze się znajdzie ktoś, któremu coś nie pasuje.
Tym miłym akcentem życzę
sobie i Wam przetrwania kolejnego roku szkolnego, z jak
najmniejszą ilością niedostatecznych i największa bardzo dobrych.
NIECH
SZKOŁA BĘDZIE LEKKA WAM
i mi :)
Splatch
splatch@wp.pl
|
Heh, co
tam u was? Gwiazdka już? Skoro tak to mokrej choinki i
smacznego Mikołaja, ops ta wersja jest troszkę nie na
czasie. Może smacznej choinki i mokrego Mikołaja? Ale po co
komu mokry Mikołaj, żeby się rozchorował i został? A może
jeszcze będzie kazał roznosić prezenty?
Pieczenie ciast, serników, zabijanie ryb, duszenie karpia,
topienie śledzi i smakowanie polewki przed pierwszą gwiazdką,
chciwe spojrzenia rodzinki, uciszone konflikty, babcia na
stanie, sprzątanie! ubieranie choinki!
To i jeszcze trochę przeżyjecie w pobliskie święta
Bożego Narodzenia!
Powodzenia!
Ps. nie wiem czy napisałem to aby Was i siebie pocieszyć czy
ostudzić zapał :)
|
|
No
i dobra- koniec już wakacji, wy to macie szczęście- najgorsze już
minęło i macie prawdopodobnie (mija niezgorsza) chłodny październik.
Jeśli się pomyliłem i macie listopad to też nie jest najgorsze.
Znowu!
I znowu wracam do szarych progów mojej zabrudzonej szkoły. Kolejny
rok minął- następny się wlecze! Rany tak sobie myślę ile razy
będę przeżywał to samo. Odpowiedź jest okropna- kilka :).
Pocieszam się- bo jak ci bardziej ambitni gimnazjaliści liczą na
5 wrześniowych katorg. :). Współczuję, a jednocześnie cieszę
się, iż nie będę tego zbyt wiele razy odczuwał.
Bardzo.
Bardzo zachęcająco
brzmi perspektywa dwóch lat w Technikum. Wszystko jest fajnie i w
ogóle, poza jednym. Mianowicie co ja zrobię po tej szkole? Fajnie-
jestem ślusarzem i co dalej? Nie mam zamiaru iść do zakładu i
pchać kieszeni jakiemuś biurokratycznemu gryzipiórkowi :). Zostać
na kiedyś wspomnianych warsztatach jako stażysta? W życiu! aż
taki zdesperowany nie jestem, o nie, wytrzymałem kilka lat i to mi
starczy w zupełności. Jedyną trafną perspektywą jest otwarcie
warsztatu.
Ale co dalej?
Ano nic, otwarcie warsztatu- budynek- hala cokolwiek, pieniądze. A
żeby zaoszczędzić nie będę wytaczał stożków w
domu! Wyjściem jest wynajęcie lub zakupienie hali, nie wspomnę o
kosztach. No powiedzmy jakiś dobroczyńca za sponsorował mi lokal-
pozostają maszyny.
Bardzo pocieszające,
a wręcz dobijające jest zakupienie w/w maszyn. Tokarka, frezarka,
strugarka, przecinarka i ew. przeciągarka. Macie świadomość ile
to kosztuje? Dla podpowiedzi powiem, że za nie najnowsze modele
przecinarek spokojnie można kupić bardzo dobry samochód. Nie, nie
malucha! Focusa, Passata, itp. ale skąd na to brać?
Opcją może być kupno używanych- bądź starych urządzeń.
Nierzadko jest tak, że te sypiące gruchoty nadają się jedynie na
przetop lub posadzkę ;).
Póki co staram się nie myśleć o tym wszystkim, bo podobno złej
baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza :), jako iż się za złego
fachowca nie uważam nie narzekam.
Ot, ostatnio dla sportu połamałem
sobie nogi, żeby sprawdzić ile wytrzymam ;), heh ten Couneter 2005
jest niesamowicie realistyczny :P
|
| Zajrzyj
na stronę splatch.w.interia.pl |
Powrót do AM
|
|