Bardzo przepraszam, ale
chyba zaszła pomyłka- mianowicie w jednym tekście pt. 'Czytanie
ze zrozumieniem' autorstwa M_Bodzia.
Za cholerę nie zgodzę się! |
Ojejku-
troszkę się pokręciło :)
Moim zdaniem (swoją drogą skromnym ;) autor troszkę pośpieszył
się z osądami i nie rozszerzył tematu- ponieważ z czytaniem jest
jak z chodzeniem.
Wiele razy podczas nauki
chodzenia (czytania ze zrozumieniem) upada się - nie
rozumie się tekstu. Nawet starszym ludziom zdarza się potknąć bądź
upaść- więc samo chodzenie w swojej prostej istocie ma taką maleńką
alegorię.
Ach, pamiętam jeszcze pierwszą klasę podstawówki- kiedy z
'pierwszego elementarza' śledziłem czytanki często nieznacznie większe
od mojej stopy (pół strony). Wtedy aby zrozumieć czytankę musiałem
ją przeczytać co najmniej dwa razy! Teraz- kiedy wsponę te
'trudne' czasy i sięgnę po zakurzony elementarz z ironicznym uśmiechem
spoglądam na pogięte i zabrudzone strony zapełnione literami-
czytankami i pierwszymi wierszami.
Tak- mój pierwszy wiersz
jakiego musiałem się nauczyć na pamięć- 'Kto ty jesteś?'; jakże
wiarygodnie wtedy brzmiała odpowiedź 'Polak mały', 'Orzeł Biały'...
Teraz czytając tą prostą rymowankę ocieram łzę wspomnienia-
dawnych czasów.
Wtedy uczyłem się czytać i
bardzo trudno mi było to zrozumieć, teraz czytam o wiele większe
(objętościowo) książki i po ich przeczytaniu w moim sercu
powstaje pustka. Taka pustka- którą opisałem na łamach kącika
książkowego w nr 27. Po jakimś czasie w mojej głowie nie
powstaje dokładna wizja- powstaje wspomienie.
Może to głupie, ale ja nie
czytam aby zrozumieć, ale aby mieć co wspominać! Oczywiście
teraz, czytając romantyczne poematy trudniej jest coś zrozumieć-
i potrzeba wiele wysiłku aby wszystko spamiętać, jednak kiedy się
wspomina wszystko wydaje się prostsze- przeszłe i bardziej
zrozumiałe. Przynajmniej u mnie to tak wygląda.
Poniżej macie zapewne ogromną
przepaść- nie zapełnionego obszaru- aby go zapełnić wspomnę
wam kilka znacznych wydarzeń związanych z czytaniem.
Wspomnienia z zaginionego
elementarza.
Tak się złożyło iż moja mama nauczyła mnie czytać i liczyć
przed rozpoczęciem nauki, dzięki niej poszłem bez obawy na
mianowanie i spoglądałem na ogromny ołówek w dłoni
dyrektora.
oczywiście z zapałem przystąpiłem
do edukacji, jak każdy małolat. Zaciekle wykuwałem strofy
wierszyków- min. kochanego 'Kto ty jesteś?', z podekscytowaniem
wertowałem 'Opowieść o Lechu Czechu i Rusinie' i tak w zapale
dotrwałem do pierwszej książki- którą przeczytałem kilka razy.
'Dzieci z Bulerbyn', teraz nie pamiętam już jak to się pisze- zatarło
się wspomnienie bohaterów, krainy, wygłupów i harcy. Jakże
czasowa była podówczas ta książka! Kolejnym tytułem- szokiem i
krokiem była wspaniała książka Daniela Defoe- wszystkim znany
Robinson Cruzoe, jego tragiczne poczynania, wręcz dramatyczne
zmagania z morzem i oceanem. Zakończenie, które zmusiło mnie do
chwili namysłu nad sobą i tym do czego zmierzam. To było tak
dawno temu! Jak tytułowy bohater tak i ja od kilkunastu lat trwam
na swojej wyspie- ziemi dzieląc ją z innymi. Przeżyłem to dwa
razy tego samego dnia- teraz wspominam te chwilę z rozrzewnieniem.
Kolejna łza spływa po moim policzku.
Z czasem zacząłem czytać nałogowo- nie tylko zadane lektury, ale
także wypożyczone z pobliskiej biblioteki książki, czytając
polepszałem swoje oceny z języka polskiego, natomiast coraz mniej
rozumiałem z matematyki- jednak dzięki pomocy siostry przetrwałem
to wszystko, łącznie z..
.. tak wtedy naprawdę Byłem nałogowcem! Przeczytałem wówczas
'Szatana z siódmej klasy'- krótką jednakże jak bardzo zaskakującą
i ciekawą lekturę w kilka godzin- przez kilka dni czytałem te
kilkadziesiąt stron, aż wszystko pamiętałem. Teraz
przypominam sobie z trudem obrazy przeszłości, zapłakane odbicie
w beznamiętnym lustrze monitora przypomina mi o życiu.
W ósmej klasie, kiedy pani od polskiego kazała czytać epopeję ja
wędrowałem po Siczy i innych ukraińskich miastach- przeżywałem
bitwy i przegrane Polaków, patrzyłem swoimi oczyma na dawną
Rzeczpospolitą niszczoną 'Ogniem i mieczem'. Romantyczne wersy
przeplotłem z pozytywizmem i trylogią polskiego króla powieści.
Nic nie widząc poprzez przymknięte oczy, zalane wspomnieniami
postanawiam pożegnać się- do następnej książki. Aby przeżyć
trzeba czytać!
Te słowa dopisuję już po uspokojeniu siebie, ponieważ nie
przedstawiłem jeszcze wielu książek, które na to zasługują.
Nie mogę pisać roztrzęsionymi rękoma, moje serce jest porywane
poprzez wspomnienia i niesione w zapomniane krainy. Ciężke powieki
same się zamykają, spod nich wypływają łzy- kolejne wspomnienie
uleciało z mojej pamięci.
Splatch
splatch@wp.pl
|
Czytanie. Niby każdy z nas
potrafi czytać.
Nie niby! Każdy potrafi czytać, troszkę lepiej lub gorzej- ale
praktycznie każdy.
Odkąd pani w podstawówce nauczyła alfabetu, już
potrafimy odczytywać przeróżny tekst. Ale odpowiedzcie na
pytanie: Czy potraficie czytać ze ZROZUMIENIEM?
Twierdze, że tak.
Większość z was
(tzn. wszyscy:) powie, że potrafi. No to zróbmy taki mały test...
...skąd wiedziałeś? :D
uwaga: nie patrz na koniec
testu, gdyż będzie w tedy bez sensu! (lepiej od razu go sobie odpuść).
Nie podglądałem- to gość z boku ;)
TEST
grzejmy rączki i trzymajmy karteczki- aby ich
nie porozrywać :)
- przeczytaj
uważnie wszystkie polecenia nie przeciągaj
:)
- otwórz
paint’a już :)
- narysuj
w nim na środku kwadrat co to jest? To z
trzema rogami?
- w
środku kwadratu narysuj koło nie to koło
miało trzy rogi!
- zminimalizuj
paint’a jak to się robi? Więcej
podpowiedzi? Jakieś koło ratunkowe!
- otwórz
notatnik mam.
- napisz
w nim dzisiejszą datę nie znam :)
- pod
nią napisz „Lubię jeździć na rowerze” Nie
lubię jeździć na rowerze :)
- zminimalizuj
notatnik telefon do przyjaciela?
- otwórz
kalkulator wolę liczyć pod kreską :)
- wykonaj
w nim działanie 31 + 119 150?
- wynik
podziel przez 20 nie umniem :)
- otrzymany
wynik zapisz w notatniku (pod wcześniejszymi danymi) wpisałem
'będę uczył się dzielić' 200 razy ;P
- narysuj
go także w paint’cie wewnątrz koła pismo
obrazkowe czy runiczne!?
- po
przeczytaniu wszystkich poleceń możesz odpocząć :) lub czytać
dalej odsapnąłem i przygotowałem następną
kartkę, naostrzyłem długopis i zmieniłem wkład w ołówku
czytam dalej i...
Ciekaw jestem ilu z was
najpierw przeczytało WSZYSTKIE polecenia, a ile wykonywało te
nudne czynności :) Coś mi mówi (nawiedzony jestem czy co?:), że
większość z was trochę się napracowała.
jak zwykle nie należę do większości ;) A czy przypadkiem nie
mówiliście na początku, iż POTRAFICIE CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM? I
tutaj zapada taka niezręczna sytuacja- o co ci chodzi? O to, że
jak mi będziesz kazał skoczyć przez most i skoczę to czytam ze
zrozumieniem? Tak czy nie? A może jak to przeczytam i wykonam to
nie potrafię czytać ze zrozumieniem? Jak to interpretować- jakiś
tępy jestem czy co?
(pani od matmy
miała rację ;)
Ludzie, gdy mają do
przeczytania długi tekst, bardzo często, gdy są pod koniec
czytania, nie pamiętają, o czym była mowa na początku .Zdarza
się- ale nie często (mi) i często innym. Chociaż czytajcie
dalej, I proszę
mnie tu nie okłamywać, nie mówić, że jest zupełnie odwrotnie,
pamięta się wszystko (co prawda są ludzie, którzy zapamiętują
wszystko, ale jest ich zdecydowanie mniej). Znowu
nie należę do większości! :) jakiś degenerat jestem :).
Takie czytanie bez
zrozumienia, gdy się nie pamięta, o czym się czytało, na nic się
zdaje. Bo cóż Ci człeku poczciwy przyjdzie z tych ostatnich
linijek? Z zakończenia. Poważnie? Przeczytałem
kilka razy cały tekst i nic z niego nie wyniosłem-możliwe, że to
moja wina- i pani z chemii miała rację :). Całe szczęście już
jej nie znam :P.
Nie odpowiadaj. Ja Ci
odpowiem. Otóż: NIC CI Z TEGO NIE PRZYJDZIE! a
mi przybiegnie! NIE KRZYCZ! Dobra- choćbym miał wykonać wszystkie
czynności wymienione w tekście to nie możesz oceniać czy potrafię
czytać ze zrozumieniem!
Tracisz wtedy tylko czas, a
nic dobrego z tego nie przychodzi.
Tak, więc, apeluję do Was o
czytanie ze ZROZUMIENIEM. Może na początku to wydawać się
trudne, ale po pewnym czasie powinno się poprawić i takie czytanie
nie powinno sprawiać najmniejszych trudności.
Biegnę po książkę do księgarni- 'Czytanie
ze zrozumieniem', jednak ona tylko mnie skieruje w stronę. Pamiętaj,
że czytania ze zrozumieniem się nie nauczysz- to przychodzi z
czasem jak nauka chodzenia- od razu nie chodziłeś po urodzeniu.
Tak samo jest z czytaniem!
Na szaro pisał:
M_Bodzio
Nie istnieje coś takiego jak
czytanie ze zrozumieniem. Czytanie trzeba zrozumieć, a wtedy i
czytając zrozumiesz to co autor chciał ci przekazać. Nie zawsze
przecież wierzycie rozumowi- uwierzcie także sercu!
|
Moje
wydawnictwo padło :). Na marginesie to autorowi radzę
najpierw zużytkować nadmiar swojej wiedzy czytelniczej w kąciku
książkowym- życzę powodzenia i czekam.
|
|