Sytuacja międzynarodowa by Tribal.


Gdy czytacie ten tekst pewnie minął już rok od dość pamiętnego wydarzenia, jakie miało miejsce 11 września 2001 roku. Tak, mówię tu o atakach na WTC i na parę innych obiektów na terenie USA. Dla Amerykanów i dla jeszcze paru ludzi był to szok. Dla ekstremistów muzułmańskich i dla kolejnych kilku ludzi było to błogosławieństwo. Zaś sporo osób miało to gdzieś, oni, bowiem mieli ważniejsze sprawy na głowie.
Ciekaw jestem tylko tego, ilu ludzi zastanowiło się, dlaczego to wydarzenie w ogóle miało miejsce?
- Bo to terroryści zrobili i ich trzeba nuke them all!!! – Krzyknął chór z prawej strony.
- Bo ci to zrobili co chcą by w księgarniach tylko Koran był dostępny!!! – Krzyknął chór z lewej strony.
- Bo to było zrobione z pobódek patriotyczno-narodowych! Zrobili to ludzie walczący o swoją wolność! – Krzyknął ktoś samotnie po środku stojący.
No i kto ma racje w tym zgiełku? Cóż, o tym pomyślcie już sami a ja by dać wam do myślenia przedstawiam poniższy tekst:
Najpierw spójrzmy racjonalnie jak Ameryka przedstawia się dla różnych ludzi.
Dla nas, ofiar kilkudziesięciu lat panowania socjalizmu Ameryka jest rajem niespełnionym, gdzie mleko płynie w rzekach, a kiełbasa rośnie na drzewach. I jakiekolwiek porywanie się na nią jest grzechem śmiertelnym.
Zaś dla sporej części naszego globu, zwłaszcza dla tego, który różni się od nas kulturowo Ameryka jest diabłem we własnej osobie. A wiecie, czym jest to spowodowane?
Polityką. Właśnie polityką.
USA od pewnego czasu (gdzieś tak od czasów I wojny) zaczęła się wtrącać w nie swoje sprawy i stała się pewnym światowym żandarmem, którego celem było by utrzymanie pokoju. Ach, jacy ci amerykanie wspaniali, pilnują nas byśmy sobie nawzajem krzywdy nie zrobili. G…. prawda. Oni pilnują tylko swoich interesów. Spójrzcie tylko proszę na Koreę czy Wietnam. Po co oni tam byli? Po co były te dość kosztowne wojny? Ładować kupę forsy i przy okazji mnóstwo własnej krwi tylko po to by kilku milionom ludzi gdzieś na krańcu świata żyło się dostatnio? A no tak! A wiecie dlaczego? Bo te kilka milionów ludzi, będzie zarabiało pieniążki, które będą pozostawały na koncie Wuja Sama, a nie na koncie spadkobierców Wujaszka Joe(*).
To nie była wojna o wolność. To była walka o rynki zbytu, tanią siłę roboczą i o dolara.
Inna sprawa – dlaczego amerykanie tak często pakują się niepotrzebnie w lokalne konflikty które same by wygasły? A no, dlatego że oni mają z tego forsę. Ale nie w sensie takim, w jakim myślicie. Spójrzcie, kto amerykanom produkuje broń? Oni robią ją sami. I dalej spójrzcie jak wygląda zbrojeniówka polska a amerykańska? Polska leży i kwiczy, nikt nic nie produkuje, ludzie nie zarabiają i strajkują. A w Stanach, przemysł zbrojeniowy (w większości należący zresztą do rąk prywatnych) ma się całkiem nieźle. Dlaczego – bo oni wykorzystują swoją broń gdzie tylko się da. A ma to takie zalety: sprzęt się nie starzeje, bo zniszczony lub zużyty zastąpić trzeba nowym. Jak go nie ma to nie trzeba go złomować (a to też kosztuje), ale trzeba go wyprodukować, a tu pracuje zbrojeniówka – ludzie mają pracę, więc są zadowoleni. I wszyscy są happy. Armia, bo ma ciągle nowy sprzęt (a jak wiadomo na armii się nie oszczędza, no chyba, że u nas), producenci, bo mają forsę, a zwykli ludzie mają pracę. No znalazłoby się parę osób pokrzywdzonych, bo koleś, na którego głowę spadła rakieta Cruise o szczęściu mówić nie może. Ale to już inna bajka.
Dobrze wróćmy jednak do tematu: USA kontra reszta świata.
Amerykanie pchają się gdzie tylko się da. Do tego, mimo iż są dość zróżnicowani kulturowo, wszak są zlepkiem wielu narodów, panicznie boją się wszystkiego, co inne. Spójcie tylko, co zrobili Japonii po II wojnie. Wprowadzili tam amerykański sposób życia, który wypaczył rdzenną kulturę tego kraju (fakt faktem, że zrobili japończykom przysługę, bo o tym, że Japonia jest dzisiaj jednym za najbogatszych państw świata przekonywać chyba nikogo nie muszę).
Więc dlaczego tak wielu ludzi nie lubi USA? Zwłaszcza muzułmanie?
A no jest to spowodowane mi., czymś co się nazywa państwo Izrael. Jakie stosunki łączą Izraelitów i Amerykanów wszyscy wiedzą. Przyjaźń, współpraca, itd. Niektórzy mówią coś o jakimś wielkim spisku, ale ja w to osobiście nie wierze.
Tu małe pytanko: wiecie jak powstał współczesny Izrael?
Cóż, jako że nie wszyscy są pewnie poinformowani przedstawię skrótowo tą historię.
Po II wojnie ciekawie się działo na bliskim wschodzie. Państwa arabskie postanowiły działać razem i w 1945 utworzyły w Kairze Ligę Państw Arabskich. W rok później uznano niepodległość Jordanii, Syrii i Libanu. Natomiast w Palestynie wybuchł konflikt arabsko-żydowski. Jako, że Anglicy nie mogli go opanować opuścili Palestynę. Dalej w 1947r. na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ opowiedziało się za podziałem Palestyny na dwa oddzielne państwa. A wiecie, czym było to spowodowane? Presją administracji Trumana, której zależało na pozyskaniu głosów żydowskich na wyborach w 1948r. Cóż, w konsekwencji decyzji podjętej przez ONZ, utworzenie państwa izraelskiego wkurzyła Arabów. Wybuchły walki. W tym momencie do konfliktu wepchało się ZSRR które zaczęło wysyłać żydom broń i zaopatrzenie. Sowietom chodziło o wyparcie interesów brytyjskich z tych okolic i o pozyskanie środowisk żydowskich w USA. W 1948r. proklamowano Izrael. To wydarzenie spowodowało atak Ligi Państw Arabskich. Wojnę wygrali Żydzi. Dalej: podzielono Jerozolimę, a zachodnia część miasta stała się stolicą Izraela. Państwo nadal jednak nie było uznane przez Arabów. Ciekawostka: jako jedne z pierwszych państw na świecie to właśnie Polska uznała niepodległość Izraela. Było to spowodowane naciskami z ZSRR. Ok, dalej mamy zwrot w stosunkach ZSRR-Izrael, bowiem Izrael nastawiał się na współprace z Zachodem, który równie szybko uznał niepodległość Izraela. Sowieci nie mogli tego ścierpieć, więc zainteresowali się potencjałem Arabów. W 1948 rozpoczęto w ZSRR nagonkę antysemicką. To był koniec pięknej współpracy miedzy Izraelem i ZSRR. Natomiast w świecie Arabskim zachodziła powolna orientacja ku Sowietom, czego dowodem była rewolucja socjalistyczna w Egipcie w1953r.
Dobra to tyle o historii. Tu dwa pytania: dlaczego Amerykanie pchali się do interesów Palestyny? I dlaczego ZSRR pokochało bardziej Arabów niż Żydów?
Jest to naturalnie spowodowane przez wspaniałe pieniążki. Arabowie kontrolowali (i robią to nadal) jedne z największych złóż cennego i strategicznego surowca, jakim jest ropa naftowa. To właśnie ona była powodem „zdrady” sowietów i przejścia na stronę Arabską. Żydzi nie mogli im nic zaoferować. A Arabowie mieli ropę. Amerykanie najwidoczniej zauważyli całość po fakcie i mogli już nic w tym kierunku zrobić. ZSRR prowadziło nagonkę na Żydów, czym spowodowało sobie sympatię Arabów. Więc Amerykanie pomyśleli, że dobrze by było mieć tam jakiegoś strategicznego sojusznika. Izrael i ZSRR, lubili się coraz mniej, więc USA skumplowało się z Izraelem. Problem w tym, że na tych przepychankach mocarstw najmniej skorzystali rdzenni Palestyńczycy. Ci, którzy zostali w Palestynie zostali zamknięci w gettach, gdzie żyli w biedzie i ubóstwie. A jak człowiek nie ma nic, to co mu pozostaje? Tylko religia (pod warunkiem, że jakąś ma i jest wierzący, a Palestyńczycy owszem mieli właśnie islam). A że działo im się źle a panowała stagnacja, to paru mądrali, co chcieli lepiej dla wszystkich postanowiło zagrzać ludzi do walki właśnie religią.
I ogólnie, to właśnie to sprowadza nas do tego, co dzisiaj się dzieje na świecie.
Spójrzmy: recepta z walką w imię religii spowodowała, że inni zaczęli z niej korzystać. Talibowie, kiedy walczyli jeszcze z ZSRR, byli uzbrajani i wspierani przez Amerykanów. Gdy uzyskali już niepodległość i władzę, tą ostatnią trzeba było jakoś utrzymać. Jak to zrobić? Znaleźć sobie nowego wroga. W tej roli wystąpili właśnie Amerykanie (co po jakimś czasie Talibom na zdrowie nie wyszło).
Czas na podsumowanie, czyli, do czego nas to wszystko prowadzi.
Na dłuższą metę, atak na WTC był dla Amerykanów dość opłacalny. Powód: koalicja antyterrorystyczna. Amerykanie po zajęciu się Talibami planują następną wojenkę. Z kim? Z Irakiem. Dlaczego? By obalić Wielkiego Tyrana i Przyjaciela Terrorystów Suddam’a Husajna (nie wiem czy aby dobrze napisałem jego nazwisko) i uwolnić lud Iracki od jego tyrani. G… prawda ludziska. Pomyślcie, co jest w Iraku? Ropa oczywiście! Amerykanie mają głęboko w d… Irak i jego mieszkańców. Oni tylko patrzą jak by tu położyć swoje łapska na irackiej ropie. A dlaczego Amerykanie planują akcję w tym roku? Dlaczego nie usunęli Suddam’a kilka lat wcześniej? W dodatku przecież on już od dawna nie stanowi dla nikogo zagrożenia. Po prostu nie mieli przedtem pretekstu. A teraz wystarczy, że okrzykną Suddam’a terrorystą i mogą już sobie szturmować Irak do woli. Tak wiec następna wojna, w jaką się wpakują Amerykanie będzie kolejną wojną o strefy wpływów. Bo kto im przeszkodzi? ONZ, którego mają poparcie? Rosjanie, uzależnieni gospodarczo od zachodu? Nikt. Teraz już nic ani nikt im nie przeszkodzi pakować się w kolejne konflikty.
A tak odchodząc trochę od tematu to spójrzcie na kilka spraw, których ja osobiście nie rozumiem:
1) Nazi-Żydzi. Po wyborach we Francji, które prawie wygrała tamtejsza prawica Żydzi okrzyknęli Francuzów nazistami, faszystami, antysemitami i czym tylko się da. Po opublikowaniu raportu o sprawie w Jedwabnem (też nie wiem czy aby dobrze to pisze), Żydzi znowu okrzyknęli Polaków nazistami, faszystami, antysemitami i znów, czym tylko się da. Tymczasem spójrzcie proszę na to, co Izraelici robią na swoim podwórku. Eksterminują Palestyńczyków. To mi się wcale nie podoba. Nie dość, że oni faktycznie to robią to jeszcze uparcie twierdzą, że nie przystaną póki nie „wytępią całej tej zarazy” (tutaj cytuje izraelskiego premiera). No to, sorry, ale jakie oni teraz mają prawo nazwać kogoś nazistami, skoro to, co sami robią nazwać można drugim holocaustem. Po za tym naród, który sam przeżył próbę eksterminacji ma zamiar kogoś eksterminować? Nieładnie, oj nieładnie. Co ciekawe, dlaczego nikt nie podnosi głosu przeciwko tej sprawie? Czyżby Amerykanów, strażników pokoju, światowego żandarma itd, nic nie obchodziło, że ktoś wjeżdża ludziom do domów buldożerami i strzela do obozów dla uchodźców? Czy to przypadkiem nie udowadnia czegoś, o czym przedtem pisałem? Pomyślcie nad tym.
2) „Boże pobłogosław Amerykę!” – aż niedobrze się robi. Ludzie, ja rozumiem, że WTC to była tragedia, bo faktycznie była, ale spójrzcie jak przynajmniej część z was na to zareagowała. Płacz, lament i zgrzytanie zębami. A ja powiem, że USA dostało to, na co sobie zasłużyło. Koniec i kropka. A że zginęło przy tym ileś tam tysięcy niewinnych ludzi? Cóż, ludzie giną na co dzień. Założyć się mogę, że w USA w ciągu tygodnia ginie więcej ludzi na drogach niż zginęło w WTC. Ja osobiście miałem gdzieś to, co działo się 11 września 2001 roku. Fakt, że jest to data zwrotna w historii świata. Bo teraz wystarczy tylko wykrzyknąć „I hate USA”, a Wuj Sam już się tobą odpowiednio zajmie.
Ok, to tyle. Dzięki jeśli dotarłeś do tego miejsca. Mam tylko nadzieję, że ten art dał komuś do myślenia.
A wszelkie bluzgi i pochwały proszę kierować na adres imfromtribe@poczta.onet.pl

(*) Wujaszek Joe – jak by ktoś nie wiedział: była to ksywka, jaką Amerykanie nadali Stalinowi.

Tribal