Co wymysliła moja
parafia ??? Tytuł "Największy debilny pomysł roku 2002"
U mnie w moim City istnieja cztery parafie, kazda ma swoje terytorium
i zakres działan. Tak sie zlozylo, ze ta, do ktorej naleze ja, odwaliła całkiem
genialny pomysł o przystapeiniu do bierzmowania. W tym arcie spróbuje wam opisac
moja historie i sytuacje w jakiej sie znalazlem ( pachnie tutaj watkiem
detektywistycznym, troche dramatu, wrecz horroru ! Ale materiał na film !
:))
CO CHCE PARAFIA ?
Msze jak wszystkim dobrze wiadomo sa w niedziele, no chyba ze ktos mieszka
na biegunie północnym i tam jst inne oznakowanie dni tygodnia :) Chodze na
religie, ucze sie niezle, mam 5 z tego przedmiotu, jest wliczany do sredniej -
cool. Jak juz kiedys wspomniałem w jakims arcie, jestem piłkarzem. Gram w tak
zwanej M-ce. Mecze rozgrywane sa tylko W NIEDZIELE. Ja, jako osoba 15 letnia
przystepuje niedlugo do berzmowania. Przynajmniej chce przystapic, bo nie wiem
czy z dniem gdy to pisze mi sie uda. Otoz msze odbywaja sie o 10 i 12, czyli
przed południem. Traf chcial, ze akurat w porze tych por :)) mam mecze i czesto
dlugie i meczace wyjazdy. To nic, opuszcze msze nic sie nie stanie, ale zeby
przystapic do bierzmowania trzeba miec ... UWAGA
UWAGA : TRZEBA MIEC CO NAJMNIEJ 14 PODPISOW OD KSIEDZA, ZE UCZESZCZAŁO SIE NA
MSZE !!! No i co ja mam zrobic ? Nie wiem, kiedy ten pomysł sie
u mnie w parafii zrodził, ale dla mnie to szczyt debilizmu. Nie wspomne juz o
fakcie, ze tylko nasza parafia wpadla na cos takiego, wiec jestesmy ewenementem.
I jak ja, chlopak, ktory ma szanse na reprezentowanie kraju w pilke nozna, ma
pogodzic sprawy koscielne ze sportowymi. Pewnie niejedni z was juz zgrzytaja
zebami : co za palant, odpusc se stary itp. Ale ja nie moge ! Wy tez macie
pasje, ktorym poswiecacie sei w calosci. CZy zrezygnowalibyscie z niej ? Nie
sadze. Naprawde gdybym mogl, to chodzilbym na kazda msze, modlilbym sie i
wszystko w tym zakresie. ALE NIE MOGE !
Naprawde, nie moge odrzucic sportu, bo to moja przepustka na
zycie. No i niektorzy maja juz po 20 podpisow, ja nie mam zadnego. Oni chodza na
kazda msze, ja na prawie zadna. I co ? Jestem zly, bo nie chodze, nie ? Ale
wyjscia nie mam. Nie pojade na mecz i trener nastepnego dnia powie : Tobie juz
dziekujemy za wspolprace, mozesz sobie robic to i tamto. Pojde wtedy do ksiedza
i co ? Ano to : Tobie dziekujemy za wspolprace, mozesz sobie robic to i tamto,
bierzmowanie nie dostanioesz ! WOW - fajnie, w takim razie co ja mam zrobic
?
No wlasnie, co ja mam zrobic ? Ojciec juz na mnie drze sie przez dzien i
noc, ale to nic w porownaniu z moja babcia, ktora chodzi do kosciola 6x w
tygodniu, w dodatku zna tego ksiedza. No to moze zalatwimy to po znajomemu ? Nie
nie panowie i panie, tak sie nie da, bo babci honor uderzyl do glowy nie wiadomo skad !. Ale
naprawde jak tylko mnie widzi, to od razu stosowna porcja epitetow na moj temat
sie nasuwa. Wtedy to ja chowam sie do swojego pokoju i udaje ze spie, moze sie
ode mnie odczepi. Ale tak jest, jak religia w domu jest prawie na pierwszym
miejscu. Babci oczywiscie sie cos kreci, bo tak naporawde in first place ist
football :)) No, ale babcia nic o tym nei wie, a wiec spi z niesiadomsocia, ze
robie ja w balona :))) Wrócmy jednak do sprawy bierzmowania. Wszystko zaczelo
sie gdzies w marcu, gdzie pewnei ksiadz oglosil, ze trzeba zbierac te cholerne
podpisy. Mnie oczywiscie nie bylo na mszy, bo zalatwiam porachunki z mafia...na
boisku. Tak wiec tym razem ja zylem sobie w nieswiadomosci, ze cos takiego
weszlo w zycie. I pewnego sierpniowego dnia kolega pyta sie mnie : Ej, Kazik,
ile ty masz podpisow na bierzmowanie ? Ja tutaj oczywiscie wypalilem mine nie z
tej ziemi, nie kapowałem o co mu chodzi, przy okazji wyzwalem do od idiotow itp.
Po czym kolega zaczal mi doglebnie tlumaczyc o co chodzi. Gdy uslyszalem to to
moja mina nie była zbyt wesola. Na poczatku obrałem to w zart, ale z biegiem
czasu, kiedy to zaczeli niektorzy dyskutowac o tym zorientowałem sie {co za
szybkosc :)], ze to nie zarty i trzeba ta sprawe odwrocic jakos.
Jako czlowiek kulturalny wybrałem sie do mojej pani od religii [nie pozdrawiam cie !!!] u ktorej chcialem
zasiegnac dodatkowe informacje, ewentualnie rade. Tak wiec wchodze, grzecznie
pytam i uzyskuje bardzo satysfakcjonujac± odpowiedz : zalatw sobie to sam, mnie
to nie obchodzi ! Tu mnie dobitnie szlag trafił i powiedzialem nauczycielce co o
niej sadze, wiec raczej poczatku szkoly nie bede mial fajnego [to dzialo sie na
wakacjach]. No, ale nie mozna sie zalamywac :)
Ty niemniej nie wiem jak ja to
zrobie z tym bierzmowaniem, ale rzeczywiscie sprawa wydaje sie naprawde trudna !
No moze pojde pogadac z ksiedzem o tym i o tmatym, zrobie dobre wrazenie i cos z
tego wyjdzie, ale na razie jestem przegrany. Czy nie uwazacie ze to nie jest
sprawiedliwe ? Niektore takie najwieksze kanalie przychodza sobie 5 minut oprzed
koncem mszy, posmieja sie i pojda do ksiedza po podpis i dostana bierzmowanie !
Panowie obywatele, chyba pomylilismy czasy. Dla mnie to porazka jest. Brzmi to
jakbym chcial sie na kims wyladowac psychicznie, ale naprawde szlag czlowieka
trafia jak taka gadzina sobie ksiedza robi jak chce ! Szkoda gadac. Nie wiem na czym polega plan naszej parafii. czy oni mysla, ze ludzie beda bardziej uczciwi ? Czy sadza, ze naprawde wykwalifikuja grupe, ktora chce isc do bierzmowania ? Dla mnie te pytania sa niewiadomą, wiem natomiast, ze niektorzy, ba - wiekszosc osob idzie po ten sakramen t dla samego pojscia, nie chca, tylko musza, bo pozniej nie dostana slubu koscielnego i takie tam podobne sprawy. Im sie nie chce chodzic na msze, maja to gdzies, ale moja parafia oczywiscie nie wiem tego, ze twacy mlodzi ludzie naprawde nie chca i calkowicie sobie na to leja, podczas gdy ja naprawde chce isc, jednak wzgledy sportowe mi na to nie pozwalaja. Uwazam, ze to mi powinno zalezec na tym czy chce isc, do jakiego stopnia jestem uczciwy. Owszem jestem uczciwy - mowie, ze nie chodze na wszystkie msze, ale staram sie uczestniczyc w jak najwiekszej ilosci. To powinno zalezec ode mnie, nie od ksiedza, ktory tylko patrzy na swoje powolania kaplanskie i stara sie by grupa zapisanych byla dobrze wyselekcjonowana. To dobry pomysl - naprawde, tylko niektorym koliduje to sie z innym zajeciami i na takie cos rowniez powinni zwrocic uwage.
Wiecej nie bede pisal, zeby nie owijac w
bawelne juz. Naprawde, jesli ktos ma jakis pomysł, zeby cos z tym fantem zrobic
to prosze zgloscie sie do mnie na mail z propozycjami uratowania mojej ... wiemy
co, bo jak nie ojde do bierzmowanie to rodzice mnie nie wpuszcza do domu a babka mnie zabije ! Licze na
wasza pomysłowosc ! Czymajcie sie :))
Ps1. Nie czyta tego babia, wiec wszelkie zabezpieczenia nie sa potrzebne
[gdybyscie wiedzieli o jakich to ja mowie :)) ]
Ps2. Art ten powstal po
wizycie w kosciele, wlasciwie jak tylko wrocilem do domu, zabralem sie za
niego.
Ps3. Pomodlmy sie za mnie i za ksiedza, zeby mial dobra wole i mnie
zapisal na bierzmowanie :))
Ps4. Medal of Honor rulez !!! Wystrzelalem ...
czekajcie tylko zobacze ... tak : 2690 niemcow :)) nie ma to jak skrypty z neta
!
Ps5. --- miejsce na twoja reklame --- [ludzie, kupcie, zareklamujcie, mi
potrzebne pieniadze sa, moze sie wladze przekupic da :))]
Ps6. Queenu
sluchajcie ! Ja mam napisane na plytach Bohemian rApsody, a nie rHapsody ! Cos
jest nie tak ludzie :)
Ps7. Art sponsorowal, wlasciwie to tylko po czesci,
moj kuzyn stasiek z jego zabimbrowana szczoteczka do mycia zebow
:))
Ps8. YO - kto wie co to jest, prosze sie
zglaszac na mail ! Atrakcyjne nagrody !
[Eddie: Gdyby ktoś z czytelników, a nawet i sam autor tego tekstu, się nie zorientował, Sly - idąc za przykładem poprzedniego numeru AM - stał się moim ulubieńcem tego numeru. Zaczęło się od jego tekstu traktującego o muzyce. Wszystko bym zniósł, nawet dość infantylną i raczej słabiutką argumentację, ale jak ktoś mi się upiera, że Polska będzie pisał małą literą, bo go ten kraj wkurza (ups, przepraszam, wkurza go rząd), to już ma u mnie przechlapane. Na swoje nieszczęście, Sly przesłał nie jeden, a kilka tekstów i za każdym razem upiera się przy swojej pisowni (cytując Smugglera, choć może dość niedokładnie: Jeśli nie szanujesz ludzi, to szanuj, psia mać, przynajmniej język ojczysty!). Z tego też powodu postanowiłem niepoprawiać jego błędów. Jego teksty widzicie w takiej formie, w jakiej je przesłał. Z tego, co się zorientowałem, sam również ich nie sprawdzał. Trudno się mówi. Może w końcu autor nauczy się co i jak należy pisać. A jeśli nie... u mnie złośliwe pomysły przewijają się hurtowo, a każdy następny jest lepszy od poprzedniego, więc zapraszam.]