„Wiem jak jest różowo, kiedy wiesz, że ona płacze”
Przychodzę do domu, jest już późno. Wchodzę do swojego pokoju, chwytam za
pilota włączam telewizor. TVN24…Boże, (jeżeli istniejesz), dlaczego na to
pozwalasz?
Znów zginęło tylu ludzi…przecież to twoje dzieci. Nie pozwalaj na to! Błagam.
Tyle krwi…tyle bólu. NIE!!!!
Rozpłakałam się. Może jestem histeryczką,…ale nie mogę…nie chcę…nie potrafię na to patrzeć. Jak jeden człowiek może drugiemu robić cos takiego?
Nienawidzę przemocy.
Żyje w mieście, w którym nie mam szans na jej uniknięcie. To, że się inaczej ubieram jest wystarczającym pretekstem żeby mnie zdeptać, zniszczyć, poniżyć. Pamiętam, że kiedyś dostałam w twarz tak mocno, że upadłam…było mi ciężko, ale wstałam i dostałam jeszcze raz…było jeszcze ciężej, ale wstałam po raz drugi. Gość nie wiedział, co ma zrobić…dostałam wtedy z trapera w brzuch tak, że nie mogłam złapać oddechu. On coś mówił, nie pamiętam, wiem tylko, że się uśmiechnęłam przez łzy a on na mnie splunął. I poszedł.
Gorszy od bólu fizycznego był bunt, który we mnie narastał. On nie miał prawa, nie miał powodu żeby robić cos takiego! Co on sobie do cholery jasnej wyobraża!? Że jest bogiem?! Nie wolno mu! Nie wolno! Nie wolno!
Myślę, że to, co ja przeżyłam to jest nic. Myślę, że jest tysiące innych cięższych przypadków.
Nienawidzę przemocy.
Nigdy na nikogo nie podniosę ręki. NIGDY! Choćbym miała zostać zaszczuta i zniszczona wewnętrznie. Nigdy nie zrobię nikomu krzywdy
Nie będę im dawała tej satysfakcji.
Przemoc fizyczna to objaw strachu.
Pewnie uważacie, że moja postawa jest głupia. Bierna. Ale ja nie chcę się zniżać do ich poziomu…nie będę taka jak oni. Nigdy.
Żyjemy na świecie, na którym takie jednostki jak ja bardzo szybko się łamią. Ale ja mam nadzieje…nadzieje na to, że przetrwam.
Czasem nie opanowuje złości, mam ogromna ochotę odpłacić się pięknym za nadobne,…ale co to mi da? Satysfakcje? Nie, raczej uczucie brudu, uczucie, którego nie można zmyć przez całe życie.
Nienawidzę przemocy.
Nie jestem w stanie myśleć o tym, co dzieje się z dzieckiem, które bija rodzice, to musi być straszne. Przecież to jego rodzice! Taki malec ma do nich zaufanie, szuka u nich wsparcia, stawia ich za wzór, jako autorytet. Jaki oni mu przykład dają?
Boże, (jeżeli istniejesz) zrób coś z tym! I niech nasz kraj coś z tym zrobi. I wreszcie niech LUDZIE coś z tym zrobią.
Wierze w Ciebie człowieku!
Tak właśnie w Ciebie! No i co tak patrzysz? Nie ma, co się dziwić. Wierze w Ciebie, bo to mi zostało. Rozumiesz? Nie…pewnie, że nie rozumiesz, nawet nie wiesz, kim jestem. Nawet ja nie wiem, kim jestem.
Codziennie widzę Ciebie i Twoich braci na ulicy CZŁOWIEKU. Bo jesteś człowiekiem prawda? No proszę powiedz, że jesteś człowiekiem, a nie zwierzęciem, kolejna bezduszną istotą. Jesteś człowiekiem, bo ja w to wierzę, w Ciebie wierzę.
A wiesz, dlaczego?
Bo to właśnie Ty możesz zmienić świat, zmienić go na lepsze, bo to Ty urodziłeś się po to by żyć. Bo to Ty będziesz osiągał szczyty. Wierzę w Ciebie, bo wierzę w lepsze jutro. Lepsze jutro, które być może mi i innym podobnym do mnie naiwnym dziwakom stworzysz.
Może kiedyś Cię zrozumiem człowieku, Ty, który byłeś doskonały, Ty, który mogłeś tak wiele, Ty, który się poddałeś.
„…odszedłeś, bo byłeś słaby…”
A ja tak w Ciebie wierzyłam człowieku. Ale ta wiara jest słodka. I chcę wierzyć nadal. Bo wiem, że się podniesiesz po kolejnym upadku.
Być może nic sobie ze mnie nie robisz. Być może uważasz mnie za nic nie znaczący pył. Ale to mi nie przeszkadza, dopóki jestem pełna nadziei. Dopóki w Ciebie wierzę. Wierze w to, że możesz stać się lepszy…
Więc stawaj się lepszy…
Wszystkich, którzy myślą podobnie jak ja gorąco pozdrawiam i proszę by się nie poddawali i żyli dalej.
PS: Maya wierze w Ciebie, żyj ludzie tacy jak ty zasługują na życie.
PS2: Make Love Not War!
PS3:“Każdy inny wszyscy równi” Napis, który zobaczyłam na pewnym budynku, podoba mi się.