komputerowe.uzależnienie

Uzależnienie? Zło komputerowe? Postanowiłem przyjrzeć się głębiej niektórym problemom z punktu widzenia 'doświadczonego' komputerowca. A więc spróbuję odpowiedzieć na niektóre argumenty, popierające tezę, że 'komputer szkodzi'.
>> Komputer jest szkodliwy.
Taaa. Tak mówią ci, którzy chcą usprawiedliwić się przed sobą że oni sami są wplątani w nałóg (inny!) oraz ci, którym z jakiegoś powodu zależy na 'najeżdżaniu' na komputer. W gruncie rzeczy, jeśli weźmiemy pod uwagę np. papierosy, które są kilkanaście razy bardziej szkodliwe, problem ten po prostu staje się śmieszny - inaczej tych wymysłów nie da się nazwać. Powiedzmy sobie jasno - promieniowanie monitora odpada w przedbiegach, chyba, że ktoś ma naprawdę wiekowy monitor - tak mniej więcej od 4-5 lat produkuje się naprawdę dobre kineskopy, emitujące małe promieniowanie. Druga sprawa - monitor nie niszczy wzroku! A telewizor? Mało kto wie, że ekran większości domowych odbiorników odświeżany jest 50 razy na sek. (50 hz) - niby coraz więcej jest 100 hercowych, markowych telewizorów - ale ich ceny wcale nie należą do przystępnych.
>> Komputer to złodziej czasu.
Tjaaa. Porównajmy zatem liczbę godzin, jakie spędza oglądając telewizję, przeciętny Polak. Wiadomości - 30 min. Film - ok. 2 godziny. Serial/Telenowela/Teleturniej/Show - 1 godzina - 1,5 godziny. Ha! Więc argumenty, że młodzież stanowczo za dużo siedzi przy komputerze, są bardzo naiwne - w kontekście innych 'rozrywek' - oczywiście, czasami 7 czy 8 godzin przy monitorze to już przesada - ale podkreślam słowo 'czasami'. Poza tym, dużo ludzi spędza czas produktywnie - pisze strony www, tworzy grafikę etc. Panowie redaktorzy polskich tygodników - komputer to nie tylko gry!
>> Gry są brutalne - młodzież jest agresywna.
Tutaj nie trzeba wiele mówić - nr 09/2002 CDA, AR, wypowiedź pewnej pani z czasopisma. To wygląda mniej więcej tak "Pani [nazwisko]! Co ten mój synek wyprawia na komputerze! Jakieś pistolety, jakieś ludziki się strzelają (sic!) ... Proszę pani, co to się wyrabia!" ... Mniej więcej w tym kontekście wiele osób postrzega gry komputerowe. Wkurza mnie jedna rzecz - gdyby chociaż ktoś, kto pisze do gazety (ogólnopolskiej - np. do Wprost - ile ludzi to przeczyta!) artykuł o brutalności gier komputerowych - zechciał na chwilę usiąść przy ekranie i zobaczyć, jak naprawdę wygląda przeciętna gra - ale nie, najlepiej zwietrzyć sensację, a artykuł odpowiednio ubarwić i dodać dramatyzmu.
>> "warto wspomnieć o tym, że zboczeniem jest, jeśli ktoś siedzi przed konsolą dziennie około 8 czy 9 godzin, bo to już jest uzależnienie i to wcale nie mniej groźnie niż narkotyki czy alkohol, a w niektórych wypadkach nawet bardziej groźnie niż wyżej wymienione nałogi, ja sam widziałem paru kolesi uzależnionych od gier i cieszcie się, że wy nigdy ich nie widzieliście , bo to jest naprawdę straszny widok, jeśli ktoś nie wie jak wygląda Gollum z władcy pierścieni to niech oglądnie takiego osobnika. " (ActionMag 28 / game over)
Blebleble ... bez ładu i składu ... Raz: nie wszyscy grają! Dwa: na pewno jest mniej groźne niż alkochol i narkotyki - nie rujnuje zdrowia w tak szybkim tempie (nie RUJNUJE zdrowia!) ... Trzy: straszny widok - hmmm, znam ludzi w wieku 29-30 lat, maniacy komputerowi (nie gracze) i wcale nie wyglądają jak 'zgredzi'. Kwestia rozplanowania czasu, a może nieco ćwiczeń fizycznych...? Ach: zboczeniem? Zboczenie to raczej dolegliwości natury seksualnej, mówiłbym tu raczej o uzależnieniu (lol) :>
>> "Ktoś kto boi się lub nie ma ochoty zmieniać się w realnym świecie, rzuca się w ten blichtr anonimowości, wydaje mu sie że żyje pełnią życia." (ActionMag 28 / Matrix)
Sratata. Nie każdy UCIEKA do sieci przed realnym światem - sieć to raczej medium, umożliwiające komunikację na dużą odległość - a nie wirtualny świat...mało wiesz koleś ... bardzo mało. ZA MAŁO, żeby coś mówić na ten temat ... minimum 8 lat w necie to podstawa, żeby mówić coś o tamtejszej społeczności (nie wszyscy się ujawniają - prawdziwi wyjadacze nie używają ani messengerów, ani nawet IRCa - wystarczy im mail - to przykład z mojego życia - nie powiem kogo dotyczy - ale powiem, że rasowego programisty, linux-maniaka i przede wszystkim geniusza www.)
>> "Poczta tradycyjna to przeżytek, przecież jest e-mail!. No i czat!!!" (j/w)
Przeżytek. Długo trzeba czekać na doręczenie, koszty, strata czasu - uświadom sobie, że e-mail jest najszybszym i najprostszym sposobem komunikacji - a o to chyba chodzi, nie? Oczywiście, nie ma to jak własnoręcznie napisany pięknym pismem list od dziewczyny, he, he. :> Czat... powiem krótko: czatu używają tylko lamerzy! Koniec, kropka. Nikt z 'doświadczonych' userów nie siedzi na czacie - w sumie masz rację - to strata czasu.
>> "wydaje się być zagubiony, czuje że rzeczywistość go przerasta." (j/w)
Wszyscy tak mówią. Powielasz oklepany schemat. Zagubiony? Zaraz, dlaczego zagubiony - niby gdzie - w jakim labiryncie? "Reczywistość [...]" - Hmmm, a to już nie wina komputera. Jeśli nie możesz poradzić sobie z codziennymi problemami, to nie wina komputera - od czego są bliscy (rodzina, przyjaciele) - sam sobie nigdy nie poradzisz - każdemu potrzebne jest wsparcie w codziennym życiu.

Tyle mniej więcej z mojej strony. Czekam na opinie - jak wy to widzicie. Tak, jak już napisałem na początku, tekst jest z perspektywy doświadczonego komp-maniaka, więc to są moje przemyślenia z kilku ostatnich lat. Dziękuję za uwagę :>
--------------------
Maciej 'insmac' Bodek
insmac@risp.pl