| Zmiany w Korei Północnej |
To już mój drugi art do AM poświęcony najbardziej zamkniętomu krajowi na świecie, w poprzednim art`cie przytoczyłem dość podstawowe informacje nt. Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej - mam nadzieję, że kogoś one zainteresowały. W pisaninie, którą właśnie czytacie postaram się skomentować informacje jakie ostatnio napływają z północy i zdają się świadczyć jakoby kraj ten powoli zaczynał otwierać się na świat i robił pierwsze kroki w stronę wprowadzenia gospodarki wolnorynkowej. Zanim jednak przejdę do meritum zainteresowanych tematem zapraszam na stronę http://www.pkorea.any.pl , jest to chyba jedyna strona w polskim internecie poświęcona temu tematowi. Teraz już przechodzę do sedna sprawy:
Gdzieś w okolicach połowy czerwca br. cały świat był ślepym świadkiem (wydarzenie to cytowały światowe agencje - nieopatrzone nawet jednym zdjęciem) bitwy morskiej jakie stoczyły oba państwa koreańskie, oficjalnie wg strony północnej: okręty południowokoreańskie zaatakowały bezbronne północnokoreańskie kutry rybackie, którym z pomocą przyszła marynarka wojenna; oficjalnie wg południa: północnokoreańskie kutry naruszyły południowokoreańską granicę morską w poszukiwaniu krabów, gdy żołnierze południa nakazali kutrom powrót do swojej strefy połowów rozpoczął się atak okrętów północy. Jakaby nie była prawda wydawało się, że i tak napięte jak postronki stosunki między dwoma państwami koreańskimi zastaną zerwane.
|
CIEKAWOSTKI Z PÓŁNOCY: - Po północnokorańskich
drogach porusza się 3000 samochodów osobowych. |
13 lipiec 2002 - Japońskie agencje prasowe donoszą, że w reżimie Kim Dzong Illa został po dziesięcioleciach zniesiony system kartkowy; niedouczeni dziennikarze z miejsca donośnym głosem zakrzyknęli: "Korea Północna wprowadza gospodarkę wolnorynkową!". Nic bardziej mylnego - zniesienie systemu karkowego czyli uwolnienie sterowanych odgórnie cen spowodowało jedynie wzrost ceny żywności w ciągu jednego dnia o przeszło 800% (to nie pomyłka, słownie: osiemset procent). Droga do systemu wolnorynkowego na północy jest bardzo prosta, ale na razie niewykonalna: Kim Dzong Ill musi otworzyć granice, ale tylko w jedną stronę, tzn. wpuścić zagranicznych inwestorów, a nie wypuszczać ludzi - nietrudno sobie wyobrazić co stałoby się po obustronnym otwarciu granic: zagraniczne koncerny budowałyby koncerty w pustym kraju.
14 siepień 2002 - oba państwa Koreańskie wznawiają wspólny dialog, dyplomaci obu krajów ustalalili, że wznowiona zostanie akcja łączenia rodzin - już na jesieni w Górach Diamentowych w jednym z północnokoreańkich kurortów obędzie się kolejna tura. Akcja łączenia rodzin jest niewątpliwie potrzebna - jednak te kilkaset osób, które powróciły po wieloletniej rozłące do swoich rodzin jest zaledwie kroplą w morzu; nie ma na północy koreańczyka, który nie miałby kogoś na południu. Teraz do rozmów przystąpiły ministerstwa obrony obu krajów, rozmowy dotyczą budowy linii kolejowej, która miałaby połączyć Seul i Phenian - połączenie takie jest bardzo potrzebne i w przyszłości mogłoby służyć ludności cywilnej do wzajemnych odwiedzin (ale raczej z południa na północ niż odwrotnie).
Dyplomaci obu krajów w porozumieniu ze związkami piłki nożnej ustaliły, że odbędą się dwa oficjalne towarzyskie mecze piłkarskie pomiędzy obiema Koreami - to wspaniały przykład zwycięstwa Sportu ponad politycznymi podziałami.
19 sierpień 2002 - północnokoreański kuter rybacki z 21 osobami na pokładzie (w tym 10 dzieci) przedziera się na południe
(była to pierwsza ucieczka drogą morską od przeszło 4 lat, szczęśliwcy którym
się udało dostać na południe przyznali, że ucieczka była przygotowywana od
kilku lat) - uciekinierzy otrzymali azyl polityczny. Strona północnokoreańska nie zajęła oficjalnego stanowiska w sprawie tego
wydarzenia. Fakt nie komentowanie tego incydentu z pozoru błachy ma jednak sporą
wartość: północ zazwyczaj wyrażała swoją opinię (oczywiście krytyczną
wobec południa) w takich sytuacjach; fakt iż tym razem nie wspomniano o tym
ani słowem świadczy iż północy zależy na wznowionych rozmowach z południem.
21 sierpień 2002 - Kim Dzong Ill przybywa z półoficjalną wizytą na rosyjski daleki wschód, fakt że sam panicznie boi się latać (żeby było śmieszniej to ukończył Akademię Lotniczą w byłym NRD) nie przeszkadza mu w wizytowaniu fabryki samolotów odrzutowych Su. Wódz północnokoreański składa również kwiaty - oczywiście pod pomnikami ku czci pomordowanych/poległych żołnierzy Armii Czerwonej. Podobno Kim ma w Rosji rozmawiać nt. współpracy gospodarczej z Władimirem Putinem, ale ile z tego wyjdzie czas pokarze.