W OBRONIE ZDROWEGO ROZSĄDKU, CZYLI KTO SIĘ BOI AMERYKI

To mój pierwszy art, który trafi (mam przynajmniej taką nadzieję) na "łamy" Action Maga. Na początek wyjaśnienie: ten art ma być poniekąd reakcją na arty "Kochać Amerykę? NIE!" Marmacha i "W obronie haha honoru" Tyghryska. Są one już niemłode, więc możecie zarzucić mi lekkie spóźnienie i będziecie mieli rację:), ponadto zaznaczam, że oba te texty były odpowiedziami na inne arty, odpowiednio Pasibrzucha i ZuRMa, więc nie miejcie mi za złe, że wtrącam się do nieswojej dyskusji, ale niektóre wypowiedzi Marmacha i Tyghryska działają na mnie jak płachta na byka i sądze, że ktoś powinien pokazać im na jakie manowce intelektualne zabrnęli. A więc - do dzieła:

Na początek tyghrysek:

""Ze zmarłymi - niewinnymi ludźmi", a skąd wiesz, że to byli niewinni ludzie? Jacyś znajomi? Równie dobrze ja mogę napisać, że to co do jednego byli bandyci, mordercy i pedofile i mam dokładnie takie same dowody na poparcie tego jak Ty na ich "niewinność" (na hasło "domniemanie niewinności" odpowiadam: "...wolimy bin Ladena zabić niż schwytać..." zgadnij kto to:) "

Rozumiem, że wobec tego uważasz atak na WTC za usprawiedliwiony; nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale idąc tym tokiem rozumowania każdy przechodzień ma prawo zatłuc Cię bejsbolem na ulicy, chyba, że pokażesz mu zaświadczenie o niekaralności i regularnym dawaniu na tacę:), bo niby skąd ma wiedzieć, czy nie jesteś bandytą, mordercą, pedofilem itd. Ponadto tak się składa, że nawet gdyby w WTC byli rzeczywiście sami wielokrotni mordercy, jak chcesz, to i tak ich ściganiem i karaniem w każdym kraju zajmują się odpowiednie służby, nie potrzeba im pomocy "lotnych brygad" bin Ladena w kradzionych Boeing'ach:) Ciekawe swoją drogą czy likwidacja 5000 morderców usprawiedliwiałaby według Ciebie też zezłomowanie 4 Boeing'ów (po jakieś 5 mln USD za sztukę) i zniszczenie dwóch najwyższych budynków w Nowym Jorku. Aha, i śmierć 19 dobrych, uczciwych, religijnych Arabów :) Niestety dla twojej argumentacji, to że Amerykanie woleliby zabić bin Ladena niż Go sądzić nie oznacza, że nie mają wystarczających dowodów na jego winę, wierz mi, to nie byłby problem. Szkoda po prostu czasu i papieru na proces, który miałby tylko jedno możliwe zakończenie. Pamiętajmy też, że aresztowanie bin Ladena, który ma zwyczaj poruszać się w towarzystwie 100-osobowej gwardii przybocznej, tak by jemu samemu nie zrobić krzywdy mogłoby kosztować życie ładnych paru żołnierzy. Nie wiem więc, czy życie tego szczura jest tego warte. Sam uważam, że znacznie rozsądniej byłoby posłać mu do jaskinii kilka bombek i zapomnieć o sprawie, i jeszcze jedno - w chwili kiedy pierwszy z przydupasów bin Ladena otworzy ogień do próbującego go (bin Ladena) aresztować żołnierza NATO (a tak właśnie będzie) "domniemanie niewinności" pryśnie jak bańka mydlana.

"Aha, bardzo chętnie usłyszę propozycje, w jaki inny sposób "mordercy" mogą walczyć. Od razu też proponuję pójść dalej i nazwać np. powstańców (tych ze stycznia czy też listopada albo innego maja) terrorystami. A co tam. Albo egzekucje AKowców podczas II wojny światowej. Zaoczne wyroki w zaocznych sądach, a potem prawdziwe kule w prawdziwy łeb... A gdzie jego prawo do obrony? Co? Toż to morderstwo, terroryzm i w ogóle..."

Tutaj to już przegiąłeś ostatecznie. Plujesz na chlubną przeszłość własnego narodu. Proponuje Ci iść z tą argumentacją do Związku Kombatantów. Żywy nie wrócisz. Na dodatek nie masz argumentów. No, bo powiedz mi proszę, w którym z polskich powstań narodowych powstańcy mordowali masowo ludność cywilną przeciwnika. Tak się dziwnie składa, że w każdym z nich Polacy walczyli z regularnymi armiami okupantów, a ataki na ludność cywilną były bardzo rzadkie. Chyba, że masz jakąś swoją osobistą wersję historii, nie znaną szerokim masom społeczeństwa. Nie mówiąc już o tym, że sami powstańcy tworzyli niejako armię reprezentującą okupowany naród. A żeby wojnę pomiędzy dwiema armiami nazwać terrorem to trzeba bardzo długo myśleć, albo i wcale. Nie porównuj też powstania w obronie niepodległości okupowanego kraju do agresji na terytorium kraju położonego tysiące kilometrów dalej (tym był atak na WTC), za całe uzasadnienie której ma służyć hasło "Ameryka to szatan". Egzekucje jakie wykonywało AK podczas wojny wykonywane były na wysokich rangą oficerach SS i Gestapo oraz polskich kolaborantach, ciekawe ilu takich do tej pory zabili terroryści (powtarzam to słowo jako jedyną dopuszczalną nazwę dla tej bandy sk*.*synów) z Al-Qaeidy? I co aż tak złego zrobił każdy z tych 5000 ludzi w WTC (bo jak rozumiem twierdzisz, że zasługiwali oni na swój los tak jak "ofiary" zamachów AK) , żebyś wrzucił ich do jednej szuflady z np. Franzem Kutscherą - dowódcą SS dystryktu warszawskiego, słynnym m.in. z publicznych egzekucji? A może znów wiesz coś, o czym nie wie reszta świata? Nie, Ty po prostu zbłądziłeś z jedynie słusznej drogi logicznego myślenia. Aha, jeszcze jedno, nie uwierzysz, ale mam gdzieś jakich sposobów mordercy użyją, aby przekonać świat do swej kretyńskiej ideologii (to właściwie za duże słowo jak na te brednie, ale...), jak dla mnie mogą nawet rozdawać na ulicach miast ulotki z hasłami "walcz z amerykańskim szatanem", byle nie cierpieli niewinni ludzie. Jeżeli Ty piszesz o nich mordercy używając cudzysłowu, to ja chyba powinienem napisać o Tobie: "człowiek myślący".

"Tak sobie obliczałem z ciekawości i wyszło mi, że ci "biedni niewinni" czciciele BigMaca maczali swoje "biedne niewinne" paluszki w 5.000.000 śmierci bezpośrednio w ciągu ostatnich 10 lat. Budda jeden wie w ilu niebezpośrednio. Mam tu na myśli ichnie wojenki, embarga na żywność i na leki i inne takie tam"

Zaiste, radzieccy propagandziści nie daliby chyba rady przedstawić działalności USA w równie czarnych barwach i przy okazji równie kłamliwie. Sięgnijmy więc pamięcią o te 10 lat wstecz i znajdźmy te amerykańskie "wojenki":

- wojna w Zatoce Perskiej 1991 (to w zasadzie dalej niż 10 lat wstecz, ale idę Ci na rękę) - tak się składa, że wywołał ją niejaki Saddam Husajn atakiem irackiej armii na Kuwejt. Czemu jego nie nazwiesz mordercą? I czy naprawdę uważasz, że USA nie miało prawa bronić suwerenności Kuwejtu? (Zagadka: czy wiesz ile dziś kosztowałaby benzyna, gdyby USA nie interweniowało?), tak w ogóle w "Pustynnej Burzy" brało udział ponad 20 innych państw, je też nazwij mordercami, nie żałuj sobie.

- naloty na Jugosławię 1999 - tak, to dopiero bezpodstawna agresja, co prawda Albańczycy z Kosowa do dzisiaj znajdują masowe groby rodaków mordowanych przez serbską armię, ale NATO nie miało prawa interweniować, oczywiście - w tej operacji udział brała też Polska, więc też jesteś mordercą. Ciekawe, że na twojej liście ofiar nie ująłeś 300.000 Albańczyków wypędzonych na polecenie prezydenta Jugosławii Milosevicia ze swoich domów i kilkudziesięciu tysięcy wymordowanych.

-operacja w Afganistanie 2001 - tutaj chyba nikomu niczego nie trzeba wyjaśniać, morderców należy po prostu karać, tu zresztą też udział brali (i biorą nadal) Polacy.

I co, nie za dużo tego, prawda? Nie twierdzę, że nie było niewinnych ofiar, ale radziłbym rozważyć udział jaki w nieszczęściu tych ludzi mieli panowie Husajn, Milosevic i bin Laden. Ale Ciebie interesuje tylko przedstawienie USA jako globalnego bandyty, fakty nie grają dla Ciebie roli. Chętnie usłyszę też na jakie to kraje USA nałożyło "embargo na żywność i leki". O ile mi wiadomo te rzeczy nie są objęte sankcjami ONZ, co więcej, Irak otrzymuje od niej żywność w ramach programu "ropa za żywność". Co nie zmienia faktu, że za głód w swym kraju odpowiedzialny jest Husajn wydający miliardy dolarów na utrzymanie armii która w chwili ataku na Kuwejt była piątą na świecie pod względem wielkości. Na koniec apel do Tyghryska : więcej faktów, mniej propagandy.

Kolej na Marmacha:

"Czym więc są milionowe miasta? Wizytówką? Wystawia się tam figury z wosku, które mówią że są wrednymi, ateistycznymi świniami, o poglądach morderców? (...)"

Wspaniały jest twój system wartości i prosty zarazem : ateizm = zgnilizna moralna, chrześcijaństwo = nieskalane zasady etyczne; zatrzymałeś się chyba w średniowieczu, w którym to nota bene dobrzy katolicy nawracali "ogniem i mieczem" wstrętnych pogan w zgodzie z najlepszymi tradycjami Rzymian i Wikingów "paląc, gwałcąc, i rabując" Prawda jest niestety inna: tak jak zepsucie moralne Ameryki nie bierze się z ateizmu, tak katolicyzm (względnie protestantyzm) nie przeszkodził Europejczykom w wyżynaniu się nawzajem przy każdej możliwej okazji.

"Mam wierzyć w system wartości pierwszych Amerykanów? Który opierał się na robieniu z "indiańców i czarnuchów" niewolników? Czyli ci wspaniali Amerykanie, o których mówisz, wierzą w równość i wolność osobistą? Jak mało czasu minęło, od wystąpień Kinga? Dotąd rasizm nie został wytępiony, a ty mówisz o kraju wolności i równości... Phi..."

Jak rozumiem mówisz to jako Europejczyk, mieszkaniec kontynentu, który nigdy nie splamił się hańbami typowo amerykańskiego pochodzenia. Mylisz się jak cholera - niewolnictwo w Europie istniało zawsze w formie poddaństwa chłopów, czy też po prostu sprowadzania czarnych niewolników z kolonii w Afryce bądź Ameryce Południowej. A rasizm - czyż nie mieliśmy prześladowań Żydów (to właściwie antysemityzm, ale jest on jedną z odmian rasizmu), przecież to tradycja sięgająca I krucjaty (1090 r.), a może przypomnieć Ci co działo się w Europie w latach 1939-45 z Żydami, Cyganami, czy choćby Słowianami - naprawdę nie mieli oni lepiej niż Afroamerykanie za czasów M.L. Kinga, wręcz przeciwnie, a to też było piekielnie niedawno. A jeszcze w 1968r.władze PRL poszczuły na garstkę polskich Żydów katolicką większość kraju na tyle skutecznie, że kilkanaście tysięcy z nich wyjechało do Izraela. I jeszcze kilka dat: USA zniosły niewolnictwo w 1860 roku, tymczasem równouprawnienie Żydów w Europie następowało w: Belgii 1831, Szwecji 1838, Danii 1849, Norwegii 1851, Szwajcarii 1866, Cesarstwie Niemiec 1871, Wielkiej Brytanii 1871, Włoszech 1945 (!). A przecież potem był jeszcze Holocaust.

"Kraj na miarę ideałów? Czyich? Chyba panów, którzy urządzali "chrześcijańskie" ogniska rdzennym mieszkańcom Nowego Świata. Wspaniałe moc.. pardon... supermocarstwo powstało na trupach Indian."

Chyba nie muszę Ci przypominać od kogo Amerykanie zaczerpnęli owe "ogniska", tak - przykład przyszedł z Watykanu. Czy mówią Ci coś słowa "święta Inkwizycja"? A poza tym w czasie gdy Amerykanie mordowali Indian, w Europie wciąż jeszcze polowano na czarownice.

"Nie ma się co dziwić, że USA jest takie, a nie inne - z kim walczyli? Z Indianami? Jakie mieli trudności?"

A kto zabronił Europie pomyśleć trochę przed wywołaniem kolejnej wojny? Na pewno nie Amerykanie. Tak, to właśnie kompletne zniszczenie Europy w II Wojnie Światowej pozwoliło USA wzmocnić się tak bardzo. Ale to przecież Amerykanie postawili Europę (Zachodnią) na nogi po tej idiotycznej wojnie swoimi pieniędzmi. Poza tym nie rozumiem co ma brak trudności w rozwoju państwa do moralności jego obywateli.

"Popatrz się w telewizję, prasę... ile widziałeś złych słów skierowanych do Żydów lub Amerykanów? Są oni w pięknej, lukrowanej otoczce... Nie dotykajcie nas bo się czymś zarazimy..."

Widzisz, to co chcesz, najpierw zgniliznę moralną, potem lukier. Ja widzę m.in. powszechną głupotę amerykańskiego społeczeństwa, śmierdzący przemysł nie przestrzegający żadnych norm ekologicznych, demonstracje antyamerykańskie w każdym kraju, który odwiedza Bush... Czy to jest ten przesłodzony obraz Ameryki? A, jeszcze jedno, pora zerwać z tradycją i po tysiącu lat prześladowań zacząć postrzegać Żydów jako ludzi, którzy mają prawo do tego by nie ginąć z rąk idiotów, którym wydaje się, że działają w imię Boga lub Allacha.

"Rzeczywiście, era USA trwa, ale mam nadzieję, że kolejne zamachy terrorystyczne i związane z nimi niewinne ofiary, zmienią podejście tego kraju do reszty świata. I jeszcze jedno, jestem zwolennikiem równości, więc nie chcę żadnego lidera."

Innymi słowy, masz nadzieję, że będą ginąć niewinni ludzie, bo może wtedy "parszywa Ameryka" zmieni swoje postępowanie - nie wiem śmiać się, czy płakać. Chyba dobrze ocenię twoją postawę cytując Smugglera : "mentalny terroryzm" - ot co.



To chyba na tyle jak chodzi o dzieła wymienionych panów. Nie było moim celem obrażanie nikogo, mam nadzieję, że udało mi się tego uniknąć. Chciałem tylko przekonać Cię, drogi czytelniku, że bez względu na to jak oceniasz amerykańskie społeczeństwo nie powinieneś bez zastanowienia pluć na USA jako na państwo. Ja też nie jestem fanem Ameryki, i dostrzegam wewnętrzny brud tego kraju, ale uważam, że nie może to ciążyć na ocenie postawy międzynarodowej tego kraju, którą trzeba oceniać OBIEKTYWNIE, i zgodnie z zasadą : "kamieniami niech rzucają tylko ci, którzy są bez winy". Do czego i Was namawiam. Dziękuje za poświęcony mi czas, (o ile ktoś do tego miejsca doczytał).

PS. Podczas pisania tego arta nie słuchałem absolutnie niczego!

PS2.W chwili gdy piszę te słowa media zaczynają coraz głośniej mówić o możliwości ponownej agresji USA na Irak i szczerze mówiąc, cholernie mi się to nie podoba

 



Flavius