Chciałem tylko się zapisać.

Uwaga, historia na faktach autentycznych. Historia ta wydarzyła mi się przed dwoma godzinami. I dopiero, co przypełzłem do domu. I postanowiłem spisać wszystko, co mi się dziś wydarzyło, jako przestrogę.

    Wstałem rano pełen nowej energii i postanowiłem się zapisać na egzamin teoretyczny, czyli tzw. Testy na prawo jazdy kategorii B. Więc pojechałem z siorą do mojego taty. Przyjechałem do firmy i od razu na powitanie wyszedł mi mój tato. Powiedziałem mu – Jadę się zapisać na prawo jazdy, podwieź mnie. Na to mój tata odpowiedział mi – Nie ma sprawy. Tylko gdzie. – Myślałem, że ty wiesz. Odpowiedziałem mu. – Czekaj zadzwonię i się zapytam, okej mam do WORD-u na al. Wyzwolenia. Wsiedliśmy do samochodu, upał nieprzeciętny, no nic, jakoś sobie poradzimy pomyślałem. Jednak moje optymistyczne podejście zepsuły korki na ul. Okulickiego i na Wyzwolenia. Warto przypomnieć, że droga na Wyzwolenia już zapadła się już w tym roku chyba po raz setny. Niestety, po ulicach jeździło mnóstwo ludzi, którzy prawo jazdy chyba sobie załatwiło. Pomyśleć, że niedługo będę takim samym kierowcą. Jednak po czekaniu w korkach w końcu dojechaliśmy na ulicę wyzwolenia i tam stał brudny budynek „Wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego”. A przed nim mnóstwo młodych ludzi czekających na egzamin. Współczucia, chociaż kiedy wy to czytacie jest pewnie po wszystkim:). Przynajmniej mam taką nadzieję. Nic, weszliśmy do środka i widzę napis nad okienkiem <zapisy na egzaminy, na prawo jazdy> albo jakoś podobnie. Ale nieważne, podchodzę i mówię – chcę zapisać się na kurs, a na to koleś mi – płaci się w kasie. Okej, idę do kasy i mówię, że chcę zapłacić i dostaję jakiś śmieszny świstek, który mam wypełnić, a najlepsze jest to, że nikt nic nie kuma. Popatrzyliśmy się na to i dalej nic, ale pocieszaliśmy się, że żaden człowiek nie rozumiał o co chodzi. Nawet wisiały jakieś wzory, tylko ich problem polegał na tym, że były nieczytelne. Po chwili wypełniliśmy kwitek i dumni z siebie podchodzimy, żeby się zapisać. Podaje wszystko, okazuje się, że kawałek innego druku jest niewypełniony. Wypełniłem, źle :( Jeszcze jeden druk i znów źle. O fuck, sobie myślę, dawaj facet jeszcze jeden. Wypełniłem dobrze, tylko że z nerwów okienka mi się pomyliły i koleś w okienku nie chciał tego przyjąć, bo podobno ten druczek leży pięćdziesiąt lat. Fajnie, i jeszcze jeden i eureka. Podchodzę do innego okienka, dobrze, że to było zajęte. Podaję wszystko, a koleś na to –Gdzie paszport, a ja z dziwnym uśmieszkiem na twarzy i ogniem w oczach odpowiedziałem –Proszę. A koleś ze swoim uporem –Paszport – Ja nie mam przy sobie, może być legitymacja szkolna. Niestety okazało się, że nie. Trzeba jechać do domu po paszport. No nic, dzwonię po siorę - przyjeżdżaj pod firmę do taty. Poczekałem sobie na nią około pół godziny, ponieważ ona musiała sobie jeszcze pogadać z koleżanką i to nie przez telefon, tylko musiała iść do niej, do mieszkania. Nic, przyjechała po pół godziny stania w upałach 30 stopniowych. Jedziemy do domu powiedziałem jej, – po co? –Po paszport. Dojechaliśmy do domu, zjadłem coś, wypiłem i jedziemy. Dojechaliśmy do początku alei Wyzwolenia i nasz super zielony TURBO-mega-super-polonez się zepsuł. Idziemy na nogach. Upał coraz większy, już jest godzina 12:15 i sporo ponad 30 stopni. Idziemy chodnikiem, a na Wyzwolenia korki bardzo duże, a chodnik jest zaraz koło ulicy. Asfalt paruje, wszędzie duże ciężarówki, wszyscy na siebie trąbią i huk samochodów. Już nie chcę być kierowcą :) Przeszliśmy około kilometra i wchodzimy do WORD-u a pod nim nadal mnóstwo coraz bardziej zdenerwowanej młodzieży. Podchodzę do okienka już z pewną nieufnością i strachem w oczach, jednak byłem tak zdenerwowany, że gdyby coś nie pasowało wydarłbym tego kolesia przez okienko. Ze sztucznym uśmiechem mówię –Dzień dobry chciałem się zapisać na testy. Koleś tylko pokazał palcem na papiery i podałem mu wszystko. Z niecierpliwością czekałem, co on odpowie, aż nadszedł ten moment – wszystko jest w porządku, 6 września między godziną 12:00 a 14:00 - może być 12:00. I z uśmiechem odszedłem od okienka. Warto przypomnieć, że koleś do wpisywania cyfr używał klawiszy powyżej liter, zamiast klawiatury numerycznej. Nic, droga do samochodu minęła nam dość dobrze, gdyby nie pewna koparka, która koło stacji benzynowej PKS-u i to jeszcze na chodniku leżała sobie wykonując pewne ruchy. Jednak miły pan przepuścił nas. I doszliśmy do samochodu. Wspaniale ruszył i nawet jedynka działa. Szybko do domu, przebrałem się i zacząłem pisać i pisać i pisać i pisać i zasypiać i zas…

Caleb   

ps. To uczy, jeszcze nie wiem czego, ale uczy.

ps1- Prawo jazdy powinno być wydawane po wyjeżdżeniu wszystkich godzin. A egzaminatorem powinien być instruktor, który nas uczył

ps3- słuchałem Aerosmith- Crazy.

ps4- Atari rulez.