Do napisania tego txtu zainspirował mnie art "Szkolny horror" Marmacha AM #28.
Otóż moja siostra (VI kl. podstawówki) chodzi na treningi Uni hocka (chyba tak
to się pisze?). Opisywane tu sytuacje widziałem sam i zaręczam, że są
prawdziwe, choć może niektórym nie będzie się w to chciało wierzyć.
Ok. Przejdę do setna: Jej trenerka nazywa się Janina W. (celowo nie podaję
miasta, aby nik jej nie rozpoznał). Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie.
Cała drużyna zaczęła się do niej zwracać po imieniu. Gdy np. przyjechała
swoim samochodem, mówili do niej: "Ej, Janka! Gdzie ty chcesz tym gratem
dojechać? Chyba na wysypisko?" (nic nie przekręciłem). Później jakić
"inteligent" (również VI kl.) wk... urzył się na nią i wrzasną prosto w
twarz: "Jo, jo jo, jo, jo jo, głupi Wisiorku" (przysięgam!). Niedłu było
jeszcze ostrzej (przypominam, że są to teksty mówione jej prosto w twarz):
"Pojebany wisior", "popierdolony wisior" oraz "Chcesz w ryj?". Na serio!
Wszystko to zaczynał zawsze jeden i ten sam chłopak. Doszło do tego, że
krzykną do qmpla wskazując na nią (tak, że musiała to słyszeć i o to mu
właśnie chodziło): "Patrz, co za pojebana dziwka". Ona to ignorowała i
udawała, że nic dziwnego się nie dzieje. W końcu po dwóch tygodniach wkurzyła
się niemiłosiernie i wyrzuciła go z reprezentacji miasta i szkoły. Wtedy na
treningach było słychać tylko czasami "Głupi wisior". Zbliżały się zawody
wojewódzkie, a ona... poprosiła go, żeby wrócił (nie powiedziała, że może
wrócić, tylko PROSIŁA). Jeśli ktoś myśli, że gdy pójdzie on do gimnazjum,
wszystko się skończy, to jest w błędzie. Podstawówka jest łączona z
gimnazjum, a nawet uczniowie ze szkół średnich od czasu do czasu udzielają
się na tych zajęciach. Pani W. jest tym... zachwycona. Cieszy się jak
dziecko, że będzie miała dobry skład drużyny. Zaręczam, że wszystko jest w
100% prawdziwe i nie narodziło się w mojej chorej główce.
--
|) 0 |_ |* |-| | |\| [Dolphin]
<dolphin666@wp.pl>
(the_chest@interia.pl)
(www.wojt.z.pl)