Jaka jest moja szkoła...
Ten tekst będzie trochę bez sensu.
Typowy budynek szkolny. Wchodzę do niego, mijając kilku dresiarzy. Woźna drze się na mnie, że nie zamykam drzwi i jest zimno. Dobra, już zamykam - i idę na lekcję. Pod klasą czeka kilku kumpli, kilka koleżanek - normalne ich zachowanie. Reszta siedzi na parapecie czekając na nauczycielkę. Zaczyna się lekcja siadam spokojnie, a ta mnie bierze do tablicy. Wychodzę z ławki pewny siebie, bo inaczej cienka ocena murowana. Taki sam też wracam trzymając pod pachą zeszyt z czwórką plus. Reszta lekcji - ble ble ble ble ble.... I tak jest na każdej lekcji. Ciągła nuda, żadnej innowacyjności - i dzięki takim nauczycielom zero ochoty do nauki. Uczę się nieźle, przyznam, ale co mają powiedzieć inni? Nie widzą w tej szkole nic. Na wf równoległa klasa ma kolesia, który rzuca piłkę, grajcie sobie chłopcy - i idzie.. ja trafiłem na szczęście na lepszego. Ciekawy jestem jak oceniacie swoje szkoły. Opowiedzcie o tym na łamach AMS. Czy nauczyciele zawsze muszą być tak beznadziejni. Są tacy którym się chce i ich lekcje są ciekawe, ale tych nauczycieli jest ciągle za mało. Większość to sztywniaki. Powinni przechodzić szkolenie pedagogiczne i przystosować się do uczniów, w pewnym stopniu. Chcę się uczyć, a nie słuchać opowiadań nauczycielki o tym jak rozbiła malucha i jak uczyła się jeździć na nartach. Jest to autentyczne i trwa pół lekcji. To bez sensu. Dobrze, że za rok opuszczę tę szkołę, aby przenieść się do jeszcze gorszej, he he..
Lubię opowiadania o szkołach, wszystkie są takie nudne.. i podobne. Ale jeśli przeczytałeś moje wypociny, to dziękuję