Śmiercią nazywam oczywiście początek roku szkolnego i koniec wakacji. Kiedy ja to piszę jest dopiero 18 września, wy to przeczytacie 'troszke' później, jak już będziecie przyzwyczajeni do ciągłego porannego wstawania i chodzenia do boody. Ale ja? Ja wciąż nie mogę się przyzwyczaić i każdy kolejny dzień jest dla mnie jak uderzenie z bata w mokre plecy. Ech... męczarnie... męczarnie...

W wakacje mogłeś robić co chcesz - budzisz się o której chcesz, a później jeszcze z godzinkę drzemiesz. :) Leniwym krokiem czołgasz [umie ktoś z was leniwym krokiem czołgać się?] się do kuchni, powoli jeszcze śniadanie. A później? Robisz całkowicie co chcesz!! Co tylko ci się aqrat zachce! Włączasz kompa i giercujesz, surfujesz godzinami po necie, oglądasz telewizję, jeździsz na rowerze - po prostu wszystko to, na co masz ochote. Ach, jakie to wspaniałe...

Równie przyjemną formą wypoczunku jest wyjechanie np. nad morze, lub w góry, albo - co najlepsze - za granicę. Osobiście w minione wakacje odwiedziłem Chorwacje - mają naprawdę super lody gałkowe :), ale byłem także nad naszym polskim morzem. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że uważam wszystkie te wyjazdy za jak najbardziej udane...

...ale to wszystko się już skończyło. Skończyły się wakacje, a zaczęło się tzw. przeze mnie Życie po Śmierci i uważam, że ta nazwa jest jak najbardziej trafna. W wakacje można się wyszaleć, po prostu ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA! A w rok szkolny? Każdy kolejny dzień, jest za przeproszeniem gówno warty [Kamil, nie cenzuruj tego].

Wstajesz nie później niż o 7:00, jesz w pośpiechu śniadanko, a później? Ech... idziesz do szkoły. Kiedyś na pewnym 4um [no dobra, nie żadnym pewnym, tylko na GOLu :)] był wątek 'co przyniesie nowy dzień?'. Odpowiedziałem coś w tym stylu: 'A co ma przynieść? To co zawsze: smutek, stres, zdenerwowanie... I jakąś małą chwilkę radości, o której i tak zapomni się, gdy dzień przyniesie nową wiadomość...'. Cała prawda. Nie wiem jak u was, ale u mnie właściwie każdy nowy dzień wygląda tak samo. Oczywiście zdarzają się 'perełki', ale co mi po nich, jeśli jutro znowu będzie tak samo. Ktoś kiedyś powiedział: 'ciesz się chwilą'... Racja, tylko jak mam się nią cieszyć, jeśli takich chwil jest w moim życiu coraz mniej?

Dobra, chyba już powoli kończę ten artykuł, bo zaczynam odchodzić od tematu i tylko użalam się nad sobą. Ech... cóż mi pozostało, jak nie życzyć wam wszystkim powodzenia w nowym roku szkolnym i dobrych ocen. :)

Pozdroofka
Maxwell
[mail] maxwell@wp.pl
[gg] 1282081