|
Witam! Ten tekst postanowiłem napisać po
przeczytaniu 'Szkolnego horroru', autorstwa Marmacha, w AM28. Radzę
go wam na początek przeczytać. Zaznaczam na początku, że mój tekst
trochę zabawny będzie... A mianowicie - najpierw opiszę wam pare
sytuacji złego traktowania nauczyciela przez uczniów (jak to brzmi),
a później głupoty samych uczniów. W mojej szkole dzieje się mnóstwo
takich sytuacji, więc wszystkich oczywiście nie dam rady opisać.
Złe traktowanie nauczycieli. W szkole mojego
kolegi (w gimnazjum) jest pewien nauczyciel (praktykant chyba). Ma
on jakieś 22 lata i uczy niemieckiego.
Sytuacja nr 1 - Nauczyciel spokojnie siedzi sobie
przy biurku i coś pisze w dzienniku, a klasa 'robi' jakieś zadania .
Wszyscy czekają na dzwonek na przerwę. Dzwonek zadzwonił, dwóch
kolesi (uczniów) wstaje, chwytają biurko nauczyciela i wynoszą je na
korytarz. Gość siedzi zdziwiony, patrzy po wszystkich i nie wie co
ma zrobić...
Sytuacja nr 2 - Ten sam nauczyciel od niemca.
Oddaje kartkówki. Kolesiowi, który siedzi już chyba trzeci rok
wstawie lufę. Uczeń ten wstaje z ławki i z kartką w ręku podchodzi
do nauczyciela.
Uczeń - Ty, co tu jest
napisane. Nauczyciel -
Niedostateczny. Uczeń - Co?! Nauczyciel (z lekkim strachem) -
Niedostateczny... - W tym momencie dostaje od niesfornego ucznia
strzała w twarz. Uczeń - Chyba nie
słyszałem. Możesz powtórzyć?! Nauczyciel - Bardzo dobry.
W ten sposób koleś dostał 5 za nic. Nie próbował
jednak zdobywać tak ocen na innych nauczycielach. No ale widzicie do
czego to dochodzi - uczeń bije swojego nauczyciela... Kto by
pomyślał. To w takim razie teraz coś z mojej szkoły. Coś, co
świadczy o ludzkiej głupocie. Pewnego dnia kilku (czterech chyba)
gości poszło sobie na przerwie do szatni popalić trochę. Zostali
oczywiście przyłapani (a jakby mogło być inaczej...). A że nasza
szkoła jest (tu wstaw odpowiedni wyraz), to mogli za to wylecieć.
Sami pomyślcie - jak można w palić w szkole?! Przecież to po prostu
głupota. No ale dobra. Pomyślałem, że może ci palacze mają jakieś
dowody. Podchodzę do jednego i pytam się...
Ja - Ej, czosnek,
dlaczego paliliście w szatni? Przecież wiedziałeś, że granatowy
(taki nauczyciel) wszystko wyczuje... Czosnek (zamaszyście dłubnął w nosie i
powiedział) - He, wiesz, nie wiem... (pomyślał chwilę) Nie wiem.
Dobra, pomyślałem, że spytam się drugiego.
Ja - Murlap, dlaczego
paliłeś z nimi w szkole? On (zaśmiał
się i powiedział) - Spytaj się prosiaka. Ja - Dlaczego? Prosiak - Dla ryzyka. Ja - Jakiego znowu ryzyka? Prosiak - Jak palisz w szkole, to jest większe
ryzyko że cie ktoś zauważy. No i wtedy lepiej się pali.
Jak widzicie, kolesie z którymi gadałem zbytnio
mądrzy nie byli. Żeby palić w szkole tylko po to, by móc wylecieć?!
Porąbało ich. Mam jednak naszieję, że w nadchodzącym roku szkolnym
takiego czegoś nie będzie trzeba przeżywać. Nie muszę chyba dodawać,
że do końca roku mieliśmy (cała klasa) przez nich przerąbane. I
nawet podobno całe miasto o tym mówiło...
PS. Wszystkie ksywy (oprócz mojej oczywiście)
zostały celowo zmienione.
|