Henri Chariererre "Papillon"
Dziś wieczór nie odczuwam większego zmęczenia. Miąższ orzechów kokosowych pozwala mi zaspokoić głód. Chce mi się jedynie pić, w wyschniętej jamie ustnej nie mam prawie kropli śliny.
Rozpoczyna się drugi etap ucieczki i oto już trzecią całkiem spokojną noc spędzam na stałym lądzie.
Och, gdyby tak Sylvain był tu razem ze mną! No, ale go nie ma, człowieku, i co ty na to możesz poradzić?! Do działania nigdy w życiu nie potrzebowałeś dotąd ani rady, ani pomocy. Jesteś dowódca czy szeregowym żołnierzem? Tylko mi się tu nad sobą nie roztkliwiaj, Papillon! Zrozumiałe, że może ci być przykro z powodu utraty przyjaciela, ale przecież ta śmierć nie osłabiła cię do tego stopnia, żebyś sam nie mógł przeżyć w dżungli?! Daleko są już ci wszyscy, których sześć dni temu zostawiłeś na Królewskiej, Świętym Józefie i Diabelskiej. Zakład karny Kourou na pewno już jest o tobie powiadomiony. Zarówno strażnicy z obozu położonego w dżungli, jak i czarnuchy z wioski. Jest tam też pewnie i żandarmeria. Czy to ostrożnie z twojej strony, że zmierzasz w kierunki tej wioski? Zupełnie nie znam okolicy. Obóz położny jest pomiędzy wioską i rzeką. Ot i wszystko, co wiem o zakładzie karnym Kourou.
Będąc jeszcze na Królewskiej, planowałem sobie, że zastraszywszy pierwszego napotkanego frajera, zmuszę go do przeprowadzenia mnie w pobliże obozu w Inini, gdzie siedzą Chińczycy, a więc i Cuic-Cuic, brat Czanga. Dlaczego miałbym z tego zrezygnować? Jeżeli na Diabelskiej administracja doszła do wniosku, że się utopiłem, nie ma się czego obawiać. Ale jeżeli przyjęli wersję udanej ucieczki, to Kourou jest dla mnie miejscem niebezpiecznym. Jako że jest to obóz położony w środku lasu, musi w nim być pełno arabskich pomocników, a więc i sporo tych, co polują na ludzi. Uważaj, Papillon, bo może już nagonka ruszyła! Uważaj, żebyś nie popełnił jakiegoś błędu. Nie daj się osaczyć. Na kogokolwiek się po drodze natkniesz, ty musisz pierwszy go zobaczyć, a nie on ciebie. Wniosek: nie powinienem dalej iść ścieżką, tylko równolegle do niej dżunglą. Dzisiaj zrobiłeś wielki błąd, zasuwając po tej ścieżce uzbrojony jedynie w maczetę. Mało powiedzieć, że to brak wyobraźni: to czyste szaleństwo. Od jutra postanawiam iść dżunglą.
This night I don't feel much tired. The pulp of the coconuts lets me satisfy my hunger. I am only thirsty, I don't have a drip of spit in my dried out mouth.
The second part of the escape is starting and so I'm spending the third, quite calm, night on dry land.
Oh, if Sylvain could be right here with me! But he isn't here, man, and what can you possibly do about it?! You never needed help or advice to take action into your own hands. Are you the commander or a private? Just don't get too soft on me now, Papillon! It's clear that you can feel harsh after loosing your friend, but that loss didn't weaken you to a point in which you couldn't survive in the jungle?! All those who you left six days ago on King's, Saint Josef's and Devil's are far away. The penitentiary in Kourou is surely already informed about you. Both the guards from the camp in the jungle and the niggers from the village. The Military Police is probably there too. Is it careful from you to head in that village's direction? I don't know this area a bit. The camp is situated between the village and the river. And that's all I know about Kourou penitentiary.
Being on King's I planned, that after intimidating the first met sucker I would force him to lead me to the camp in Inini, where the Chinese are, so Cuic-Cuic and Chang. Why should i give it up? If on the Devil's Island the administration came to a conclusion, that I have drowned, than there is nothing to be afraid of. But if they accepted the version of a successful escape than Kourou is not a safe place for me. As it is a camp situated in the middle of a forest, than there must be a lot of Arabian helpers there, so quite of those, who hunt for people. Look out Papillon, because maybe the chase is already on. Be careful not to make any mistakes. Just don't get cornered. On whoever you may fall into, you must see him first and not the other way around. Conclusion: I shouldn't go along the trail no further, but parallel to it, in the jungle. You made a big mistake running on this track armed only with a machete. Little to say, it was lack of imagination: it was crazy. From tomorrow I decide to walk through the jungle.