ŻURY, BLONDASY I BLACK METAL

 

Witam tych, którzy zainteresowali się już samym tytułem. Ciekawe, czy tak samo będzie z całą resztą... Ale przejdźmy do rzeczy. Przeczytałem tekst autorstwa Uruk-Hai. W jego drugiej części było o tym, że metale muszą pokazać to, że są metalami, ubierają się na czarno itp. (autor tego oczywiście nie pochwalił).

Mnie również strasznie wkurza, gdy ktoś mówi że jest metalem, ma długie włosy, nosi glany itd. Może to świadczyć jedynie o tym, że mamy do czynienia z osobnikiem, który na siłę chce pokazać jakiej muzyki słucha. Nie trzeba wyglądać na metala aby nim być! Na ale na nic zdają się takie słowa, skoro w mojej szkole widzę różnych dziwnych kolesi. Określam ich mianem 'blondasów'. Chodzą w koszulkach zespołów, raz Ozzy'ego, raz Sepultury, Metalliki. No dobra, niech sobie chodzą. Tylko po co? Co oni chcą tym pokazać? Po co przez cały rok noszą te koszulki, ubierają glany i czarne, wąskie spodnie? Jak dotąd, nie zaryzykowałem zapytać się któregoś z nich dlaczego to robią, ale mam już hipotezę. Ubierają się tak, bo są mało inteligentni i nie mogą zrozumieć jednego zdania - nie trzeba wyglądać na metala aby nim być. Ja też lubię założyć sobie koszulkę z napisem Slipknot. Ale nie robię tego codziennie. Średnio raz na półtora miesiąca. Zastanawiam się też ile oni tych koszulek mają. Bo mówię wam - prawie codziennie widzę jakąś nową. Jest jeszcze jedna gościówa - Szczota, ale o niej innym razem...

Podobnie jak Uruk-Hai mam jeszcze parę słów to ludzi takich jak Książe Palownik. Dlaczego tak traktujesz wszystkie gatunki metalu poza blackiem. Ja np. słucham Slipknot, czyli neo-metalu jak to niektórzy mówią (nie zgadzam się z tym, że jest to new-metal). I nie odrzucam od razu innych gatunków (za wyjątkiem new oczywiście). Mówisz, że black to prawdziwa sztuka... Cała muzyka (oprócz popu, techno i new-metalu) to sztuka. Nawet prawdziwa.

Jeszcze jedno - czytając tekst 'Refleksje' przypomniało mi się coś. Otóż kiedyś z kumplami zrobiliśmy eksperyment. Jest takie miejsce, przez które idę ze szkoły na przystanek. Zawsze stoją tam jakieś żury. Nie raz już mnie zaczepiali. Pewnego razu założyliśmy takiemu dresowi z klasy glany i wpuściliśmy go w tą uliczkę. Od razu go zaczepili. Potem puściliśmy dwóch w szerokich spodniach - żadnej reakcji. Na końcu ubraliśmy glany innemu dresowi, przeszedł uliczką i został 'grzecznie' zapytany. Najpierw o ogień a później o 50 groszy (chcieli go zlać po prostu, ale miał te 50 groszy). I co ja mam o tym myśleć?