Nightwish: "Kinslayer" (live)
teledysk
Teledysk kręcony był popdczas koncertu w Buenos Aires. Słysząc początkowy doping publiczności: "ole,ole,ole...Nightwish, Nightwsh"
od razu wpadłem w koncertowy nastrój. Widać jak bardzo Argentyńczycy oczekiwali na występ Finów. Większość przybyłych na koncert fanów
to mężczyźni, co słychać, kiedy prawie większość skanduje imię wokalistki;-). Tarja dziękuje za gorące przywitanie w dwóch językach:"Thank You" i "Gracias"
i następnie, nieco wampirycznym głosem, zapowiada utwór "Kinslayer".
Akurat ten numer wymaga maksymalnego zaangażowania, zarówno ze strony muzyków jak i publiczności, a poza tym świetnie sprawdza się jako rozpoczęcie
koncertu, czego dowód mamy w tym nagraniu. Skora tak już dowodzę;-), to muszę powiedzieć, że sopran wokalistki znakomicie sprawdza się również w warunkach
koncertowych, co wcześniej było dla mnie czymś raczej niemożliwym - zobaczyłem, usłyszałem, uwierzyłem!
To co rzuca się od razu w uszy i oczy to znakomite brzmienie i wspaniała oprawa świetlna. Na widowni od początku do końca panuje żywiołowa atmosfera - skaczący ludzie coś
tam próbują śpiewać razem z Tarją, z lepszym lub gorszym rezultatem, niektórzy stoją zapatrzeni w nią jak w bóstwo (lub po prostu się nudzą, ale to raczej nie możliwe).
Co chwilę frontmanka zachęca ich do jeszcze większego szaleństwa. Wszystko to odbywa się pod czujnym okiem chłopaków z zespołu, którzy jak zwykle grają swoje
i prezentują wysoką formę. Utwór kończy wybuch sztucznych ogni, a my żegnamy się z Tarją i jej zespołem. Pozostaje nam domyślać się, co musiało sie dziać w dalszej
części koncertu...
Ocena: 9/10