*** Historia Rage Against The Machine ***


Zanim zacznęł opisywać historię tej grupy, skład jej: Zack de la Rocha (wokal), Tom Morello (gitara), Tim Cmmerford (bas), Brad Wilk (perkusja). Całkiem normalny jak na zespół rockowy skład (chodzi mi o używane instrumenty), bez żadnych udziwień, jak np. mandolina (R. E. M. ).

Wszystko zaczęło się roku pańskiego 1991, kiedy to spotkali się dwaj pierwsi z ww. listy poznali się. Za nazwę wzieli tytuł utworu zespołu Inside Out, w którym dawniej śpiewał (raczej mówił/krzyczał) Zack. Szybko dołączyli do nich pozostała dwójka, bowiem zespół bez perkusji i basu sobie raczej nie poradzi. Przez pierwszy rok działali na własną łapę - grali koncerty, nagrali EP "Demos" i takie tam.

Rok 1992 przyniósł kontrakt z dużą wytwórnią, czyli Epic. Nagranie pierwszej płyty nie przyniosło im dużych trudności i już w czerwcu świat zobaczył debiut zwany "Rage against the machine". Jest to jedyny ich studyjny materiał z którym nie miałem przyjemności się zapoznać, choć znam kilka piosenek. Te kilka to te nasławniejsze:"Wake up", wykorzystany do "Matrixa", "Killing in the name", "Know your enemy", "Bullet in the head" i "Freedom". W porównaniu z późniejszymi płytami, to niezbyt się zmienili. Mieszanka metalu i hip hopu (ze wskazaniem na to pierwsze), z politycznymi tekstami. Oczywiście najlepszy jest "Wake up". Na okładce mamy zdjęcie, którego autor dostał jakiąś nagrodę, przedstawia mnicha, który sam się podpalił pod jakimś budynkiem.

Na następny studyjny materiał fani musieli czekać aż cztery lata. Wydany w 1996 "Evil empire" miał na okładce gościa stylizowanego na Supermana, ale z literką "E". Tylko nie wiem, czy od "evil", czy od "empire". Największe przeboe z niego to: "Bulls on parade", "Wietnow" i "Down rodeo". Nie było większych zmian stylistycznych.

W roku 1998 było coś takiego jak limitowana edycja pierwszej i jedynej jak na razie koncertówki, "Live & rare". Znalazły się na niej nowe piosenki, jak "Darkness (of greed)" czy świetny "No shelter".

Kolejna studyjna została wydana rok później. Została nazwana "Battle of Los Angeles", na okłade uwagę zwracały kontury człowieka z podniesioną do góry ręką. Wielkim hitem stało się "Guerilla radio", użyte jako główna piosenka w grze "Tony Hawk's pro skater 2", dzięki czemu ludzie w Polsce dowiedzieli się, że skates słuchają nie tylko (a nawet nie głównie) hip hopu. Inne fajne to "Sleep now in the fire" czy "Testify".

W roku 2000 wydana została płyta "Renegades". Była to płyta z coverami bardzo różnorodnych artystów, np. Afrika Bambaata, Cypress Hill, czy z przeciwnego bieguna Rolling Stones, Bob Dylan i Bruce Springsteen. Zaowocowało to niektórymi nie-rage'owymi piosenkami, jak np. "Beautiful world", w którym (uwaga, uwaga) Zack śpiewa! Okładka nie była zbyt skomplikowana, bo był na niej jedynie duży napis "Rage" ("Ra" na górze, "Ge" na dole).

Zaraz po je wydaniu Zack de la Rocha ogłosił odejście z zespołu. Nie oznaczało to wtedy końca grupy. Podobno miał z nimi grać były wokalista Soundgarden, Cris Cornell. Nawet podobno nagrano już niektóre utwory. Jednak do tej pory ich nie wydano, podobnie jak solowa płyta Zacka. Teraz już wiadomo, że Cris zrezygnował z grania. Rozwiązania grupy jeszcze nikt nie potwierdził, niby jest "w tymczasowym spoczynku". Ale wiadomo, co to oznacza. Jednak Rage pozostawił po sobie cztery dobre płyty i jego wkład w muzykę rockową, metalową, może nawet hip hopową, a w szczególności hardcore, jest wystarczająco duży, że już nic nie muszą nagrywać, a na pewno nie na siłę.


© Sunday <absurt@interia.pl>