Metallica - "Master of Puppets"
*************************
Metalika - zespół-legenda, wokół którego powstało wiele mitów, oraz żywy
dowód jak się można sqrwić w przeciągu paru lat. Pewnego zimnego letniego
dnia (:)) mój wzrok padł na taką śmieszną czerwoną płytę gdzieś w środkowej
części mojego stojaka, czego efektem jest recenzja, którą właśnie czytasz.
(Najgorszy wstęp stulecia:P)
Utwór otwierający płytę to "Battery" taki sobie motoryczny utworek, słyszałem już setki lepszych. Dużo, dużo lepszy jest utwór tytułowy figurujący jako dwójka na płycie. Gdzieś w połowie jest fantastyczne wyciszenie po, którym następuje fajne plumkanie na gitarce, a po chwili powrót do trashowego dziargania. Miodzio! Trójka czyli "The Thing..." już nie jest taka fajna, tu sprawa wygląda podobnie jak z "Battery", miły utworek, którego się pamięta po przesłuchaniu. Czwarty "Sanitarium" to już inna bajka. Najlepszy utwór na płycie, co ja mówię najlepszy utwór Metaliki w ogóle! Czasem wydaje mi się, że ten utwór odnosi się do mnie (podobnie jak "One"). Dzięki Sanitarium album zyskuje dwa oczka w końcowym rozrachunku. Piąty, niestety jest "Disposable Heroes", Nienawidzę tego kawałka tak mocno jak nienawidzę hip-hopu. Nie przepadam również za następnym utworem jest "Lep(p)er messiah" czyżby panowie z Metaliki faktycznie byli jasnowidzami? Ale tytuł nie ratuje tego kawałka, który wprawdzie jest lepszy niż poprzedni, ale i tak do dupy. Przedostatni "Orion" to fenomenalny instrumentalny utwór, który był moim ulubionym z "Mastera" przez długi czas. Ósmy i ostatni jest "Damage, Inc." słabiutki oparty na prostym riffie utworek. Nie lubie go.
Trzy fajne piosenki, dwie takie sobie i
trzy do dupy to bardzo słabo, nawet jak na Metalikę. Album warto znać, ale
nie będziecie słuchać go długo, chyba, że jesteście maniakami. A może to
ja mam spaczony gust.
Ocena: 6 (dwa za Sanitarium, dwa za master, dwa za orion)
**********************
Fenrir [ tomash3@wp.pl ]