*** Metallica - "Kill'em All" ***
Pierwsza płyta, ich debiut wydany był w roku 1983, choć jedna z ich piosenek, chyba "Metal militia" znalazła się na składance "Metal masaqrue" czy jakoś tak już wcześniej. Po nie przyjęciu Ulricha do Metal Church, utworzył właśnie Metallikę, której skład wyglądał za pierwszej płyty: (napiszę, choć wszyscy chyba wiedzą) Hetfield (wokal i gitara), Ulrich (perkusja), Hammet (gitara prowadząca), nie żyjący już Burton (gitara basowa) i niewielki wkład do tej płyty miał także Mustaine, który po wyrzuceniu, założył inną thrash metalową grupę zwaną Megadeth. Histori odnośnie tytułu płyty przytaczać nie będę, gdyż chyba już każdy ją zna.
No właśnie, thrash metal. Można się sprzeczać, czy to Metallica była pierwsza, czy Metal Church, czy może ktoś jeszcze inny, jednak na pewno Metallica obok Megadeth, Venom i Slayera jako pierwsze zasiadły w gronie liderów tego nowego gatunku metalu. Na początku lat 80-tych powstał także inny znany zespół metalowy (Iron Maiden), jednak idąc za nową falą (nie będę pisał tego długaśnego skrótu) wybrał gatunek heavy. Metallica też później poszła na hard rock, jednak pierwsze płyty są zdecydowanie thrashowe (niedawno się o to strasznie wykłócałem z kolegą). Teraz do piosenek. Zaczyna się ostrym czadem "Hit the lights". Świetny utwór, świetne solo w środku i ten skrzeczący jeszcze wtedy głos Hetfielda. Dalej mamy jeden z utworów "zazwyczaj składających się z wielu mniej lub bardzej przypadkowych, kontrastowych części i epizodów" (Wiesław Weiss "Encyklopedia rocka", rok 1991, patrz "Metallica"), czyli "The four horseman". Co prawda przed "zazwyczaj" jest tam napisane "Najsłabszą stroną zespołu są kompozycje", ale ten jest cudowny. I trwa aż siedem minut. Znakomity perkusyjny początek "Motorbreath", reszta też świetna, jak na razie najlepszy utwór. Ale na tej płycie tak jest, że co jeden to lepszy. "Jump in the fire" też świetne, po prostu nie wiem, co o tym napisać. Piąty utwór jest insturmentalny, i jest to słynna "(Anesthesia) pulling teetch". Cały utwór to solo na basie, zagrane przez nikogo innego, jak Cliffa Burtona. Nie napiszę o nim, że jest gorszy, jedynie, że jest inny. Bo tak jest. Potem mamy oczywiście "Whiplash", najfajniejszy ze wszystkich odjazdów na całym "Kill'em all", bez żadnego wstępu, od razu ostra jazda i te pamiętne słowa gdzieś pod koniec: "we'll never stop, we'll never quit, cause we're Metallica". Następnie są "Phantom Lord", "No remose" i "Seek and destroy". Dla zwykłego śmiertelnika te trzy utwory mogą być już tylko zamachem na jego bębenki słuchowe, dla mnie są fajne, pewnie dla fanów thrashu to majstersztyki. Na koniec mamy jeszcze "Metal militia", też dobra piosenka.
Całość tworzy jedną z najlepszych płyt w histori metalu. "Motorbreath" i "Whiplash" są zdecydowanie najlepszymi z niej(płyty, nie historii). Dawniej ulubionymi moimi płytami Metalliki były "Master of puppets", "Load" i "Reload", teraz jest to zdecydowanie "Kill'em all".
Ocena: 10/10