*** Iron Maiden - "Brave New World" ***
O brytyjskim zespole - legendzie pisano jush wiele. Tak się składa, że chyba każdy fan metalu musi jednak dołożyć swoje trzy grosze, a przez co texty się dublują. Ja jednak wyznaję zasadę, że o wielkich rzeczach trzeba dużo mówić, a o Żelaznej Dziewicy nigdy dość. To co stworzyli w 2000 roku przerasta wszelkie wyobrażenia...
Chyba nie było tak wyśmienitego powrotu na szczyty sceny muzycznej, niż to uczyniło Iron Maiden. Królowie NWoBHW po dziwnych albumach "Virtual XI" i "X Factor", (które IMHO nie były złe, ale wokalistą nie był jush Dickinson a Blaze Bayley i wyraźnie dało się to odczuć oraz nieco zawieść) wydali coś nieprawdopodobnego. Po dwudziestu - kilku latach grania ciężkiej muzy udowodnili, że kondycję mają wręcz mistrzowską. Powrócili na scenę albumem, który na stałe wpisał się do historii muzyki i to nie tylko metalowej.
BNW jest krążkiem, na którym w większości zawarte są klimatyczne ballady, przez co płyta podoba się nie tylko wielbicielom mocnych riffów. Do zespołu wrócił Bruce Dickinson a także Adrian Smith i dzięki temu wrócili starzy, poczciwi Maideni. To co zaprezentowano było niejako zupełnie nową falą metalu. Niby znajome "dziewicze" chwyty, ale w całkowicie nowej, powalającej aranżacji, przy wykorzystaniu olbrzymich możliwości wokalnych robiły wrażenie. Nie muszę dodawać, że texty stały na równie wysokim poziomie?
Album ogólnie można nazwać mocnym, ale także niesamowicie wysmakowanym i strawnym dla reszty społeczeństwa. Nadaje się on do wielkich imprez, a także do spotkania sam na sam z dziewczyną. Cóż, uniwersalność rządzi!
Nie będę opisywał utworów po kolei, a na podstawie moich własnych widzi-mi-się, więc kto ma słabe nerwy niech lepiej odejdzie od monitora ;).
The Fallen Angel. Typowy dla Maidenów początek, typowa kontynuacja, typowy wokal, ogółem powrót do korzeni. Nie znaczy to jednak, że piosenka jest zła! Jest to po prostu smaczek dla wielbicieli starszych utworów Żelaznej Dziewicy. Świetny rozprężacz napięcia.
Ghost of the Navigator. Piosenka - cud. Wręcz nieprawdopodobne intro. Lekkie stopniowanie gitar i wejście Dickinsona. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne. Dalej jest równie wspaniale. Jak dla mnie jeden z genialniejszych utworów Ironów. To co zaczyna się od mniej więcej drugiej minuty i dwudziestej sekundy wyrywa serce z klaty! Właśnie za takie momenty kocham ten zespół. Choć Ghost jet długi to nie wydaje mi się sztucznie rozciągany. Świetny kawałek, co tu więcej dodawać?
The Wickerman. Heh, nie przyciągnął mnie niestety. Mimo wysiłków zespołu jak dla mnie najsłabszy kawałek na albumie. Przypomina mi trochę starsze nagrania i do tego jest szybki. Lubią go także inni wielbiciele Harrisa i spółki, jednak mi nie przypadł do gustu. A o gustach się, jak wiadomo, nie dyskutuje :).
The Thin Line Between Love and Hate. Utwór podzielony na dwie połowy, co często zdarzało się w karierze brytyjczyków. Dosyć szybkie treściwe granie zmienia się później w swego rodzaju balladę. Dużo tu jeżdżenia na dźwiękach i niekiedy wokal osiąga ciekawą barwę. Ciekawy refren i perfekcyjna solówka. Warto posłuchać.
Blood Brothers. Dla tego nagrania naprawdę warto żyć. Mistrzowskie intro, znakomicie oddające klimat całej piosenki. Kapitalny, klimatyczny wokal potęgujący wyjątkowe wrażenie. Prosty, aczkolwiek pasujący do piosenki refren. Znakomicie dobrane dźwięki. W odpowiednim momencie zastosowano wyciszenie, w odpowiednim przyspieszenie, uniesienie barwy głosu Dickinsona, dosłownie wszystko! Jedna z lepszych solówek w historii zespołu (choć nie mogłem się pozbyć wrażenia, że brzmi dość znajomo). Wszystko w tej piosence gra jak trzeba, a nawet więcej! Szybko wpada w ucho i nie sposób jej zapomnieć. Taaaaaak, cali Maideni, jak jush coś wykonają to perfekcyjnie
A przecież Blood Brothers to tylko "wstęp" do następnych dwóch wyśmienitych piosenek.
Brave New World. Tytułowy utwór. Gdy go słucham to aż ciarki przechodzą mnie po plecach. BNW jest po prostu wściekle wspaniały! Mogę również chyba powiedzieć, że jest jednym z najbardziej znanych utworów Żelaznej Dziewicy dla nie-metali. Kapitalny text (w tym cudowny moment "Mother love is no more"), ciekawy refren, piękne wkomponowanie gitar do nagrania, delikatna perkusyjka podkreślająca melodię (!) i doskonała solówka. O Brave New World można by mówić, pisać i czytać godzinami, a i tak nie sposób jest oddać charakteru tej piosenki. Obowiązkowy kawałek do posłuchania dla KAŻDEGO!
The Mercenary. Szybka, solidna piosenka z momentami klimatycznego spowolnienia. Przyjemnie się jej słucha, jak zresztą całej płyty. Kawał dobrej roboty poszedł w świat. Ironi nie zwykli wypuszczać w świat byle czego. Pod koniec utworu gitary wraz z Dickinsonem wykonują ciekawy zabieg muzyczny. Nie można przegapić.
The Nomad. Ciekawe nagranie. Z początku w miarę szybka przemienia się potem w ślimaka, aby na końcu wrócić do pierwszego stadium. The Nomad wywołuje skrajne reakcje wśród fanów. Jedni lubią, drudzy nie, ale o klasie tej piosenki świadczy to, że nikt nie potrawi pozostać jej obojętny :).
Dream of Mirros. Strasznie podoba mi się ten utwór. Potężny początek zmienia się dalej w nastrojowy wokal przy delikatnej grze gitar. Powoli rozwija się dając możliwość upojenia się śpiewem. Następnie następuje piękny refren (?) przewijający się w dalszej części utworu. Jeszcze dalej znowu wraca dynamika. Coś w sam raz do kiwania głową i wprawienia swoich długich włosów w ruch unosząco-opadający ;). Niezły kawałek.
Out of the Silent Planet. Wraz z Brave New World i Blood Brothers tworzy wyjątkowe trio. Na stałe zapadła w pamięć fanów metalu. Nie dziwię się zresztą. Znakomicie wygrana nastrojowa piosenka, potrawiąca wykorzystać szybsze momenty do wywarcia wrażenia na słuchaczu. Przez cały czas, gdy się ją słucha nie można skupić się na niczym innym. Kawałek porywa. Arcyciekawy wokal, solówka i wszystko inne składa się na sukces Maidenów.
Powrót w wielkim stylu płytą i kasetą Brave New World jest wielkim osiągnięciem. Klasyka mocno się trzyma! I oby trzymała się dalej! Up the Irons!!!