*** Eminem - "The Eminem Show" ***
Od razu na samym początku zaznaczę, że płytę nabyłem świadomie i nie wstydzę się jej posiadania, a tym bardziej słuchania. Dobra to zaczynam. Pod koniec maja w sklepach pojawił się długo wyczekiwany przez fanów krążek Eminema-The Eminem Show. Biorąc płytę w swoje ręce miałem mieszane uczucia. Wszyscy, których pytałem co sądzą o Eminemie, mówili to samo: komercja. Starałem się nie sugerować opinią innych i spokojnie przesłuchać płytkę. Może za nim zacznę przybliżać Wam muzyczną stronę płytki powiem co nieco o tym co się znajduje nad i pod płytą... Ok, a więc w okładce można znaleźć kilkanaście zdjęć Slima oraz całą zaratość liryczną płyty. Ah, zapomniałbym o tym, że ci, którzy zapłacili 'dychę' więcej powinni mieć dodatkowo płytkę DVD, na której jeszcze niestety nie wiem co jest, ponieważ nie mam napędu DVD..:( Dobra teraz przechodzę do samej muzyki. Zacznę od beatów. Prawie wszystkie podkłady wyprodukowane są przez samego Eminema pomijając dwa Dre'owskie. Poziom samej muzyki jest bardzo wysoki. Praktycznie każdy utwór składa się z keyboardów, gitar, basu, perkusji (ale jestem odkrywczy:)) i prawie nic nie jest tu samplowane, oprócz kawałka 'Sing For the moment' na dwóch samplach Aerosmith (pierwszy to refren z ich piosenki 'Dream on', a drugi to zajebista solówka gitarowa Joe Perry'ego). Jeśli chodzi o muzykę to mogę jedynie się przyczepić do tego, że w niektórych beatach słychać starsze podkłady Ema i Dre'a. Moje top 5 pod względem podkładu: White America, Cleanin out my closet, Soldier, Sing for the moment i Superman. Teraz przejdźmy do tekstów. Od razu co zauważyłem po pierwszym przesłuchaniu płyty to to, że teksty są po prostu mądrzejsze niż na poprzednich płytach, nie są też aż tak agresywne jak na 'Marshall Mathers LP'. Wiem, że nie ja pierwszy to powiem, ale płyta jest bardziej osobista. Słuchając tych tekstów nie mam po nich jakiegoś niesmaku, czego nie mogę powiedzieć o wcześniej wspomnianej 'MM LP' czy o D12-Devil's Night. Ogólnie mówiąc miło się tego słucha. Tym razem moje Top4 pod względem zawartości lirycznej: White America, Cleanin' Out My Closet, Without me i Sing for the moment. Podsumowując: nie zawiodłem się wydając te sześć dych na ten krążek. Podkłady na wysokim poziomie, ciekawe teksty to to co mnie do tej płyty ciągle przyciąga. Polecam nie tylko fanom.
Ocena: +9/10