[Autor lojalnie uprzedza: czytanie tego
tekstu może zaowocować głupawką i konwulsjami, szczególnie jeśli należysz do, za
przeproszeniem, kultury hiphopowej. Powyższy tekst ma na celu udowodnić
"szerkokospodnim" o całkowitej ignorancji, tudzież braku inteligencji u
piszącego. Ponadto, wyjdzie w ich oczach na stereotypowego rasistę oraz
potocznie rzecz ujmując koniowała i konserwatystę, a dla niektórych nawet na
osobnika, którego podsumować będzie można jednym słowem: aberracja.]
Jak by tu zacząć, jak zacząć? Może zwyczajnie? Dobra, będzie
zwyczajnie: powitać widownię na przedstawieniu pt. "Przywar kilka Leszcza
Świrka". Życzę miłej zabawy :).
Tyle tytułem wstępu do teorii zakrętu. Teraz
przejdę do sedna.
[Autor pragnie wyjaśnić, że będzie tutaj
komentował różne autentyczne zdania zwolenników hiphopu. Wybiegając także na
przeciw oczekiwaniom tejże sopłeczności rozbrajająco stwierdza, że do napisania
powyższego arta zmusiła go mafia metali satanistów (złożą autora na ołtarzu i
zabiją w imię szatana, jakby co) i takie trzy osoby, które chcą wkroczyć ze
swymi utworami w nowe kręgi odbiorców, a wśród wielbicieli hiphopu widzą bardzo
podatny grunt.]
"Znam ludzi, którzy mieli przeszukania w
domach i podsłuchy na telefonach. (...) Do moich kolegów strzelano. (...)Służby
Ochrony Kolei, podczas malowania pociągów. Musieli uciekać na jednej z zajezdni
warszawskich, w trakcie tego jak chłopaki uciekali Służba Ochrony Kolei
otworzyła do nich ogień z ostrej amunicji, bo taką oni mają."
[Tutaj autor przypomina sobie bohomazy, rzekomo uchodzące za
sztukę, jakie hiphopowcy popełnili w jego szkole]
Moje bidne... Jakże
mi Cię szkoda, naprwadę. Tyle kasy wydajecie na puszki, tyle chęci w to
wkładacie, a tu jeszcze bezczelnie do was strzelają, normalnie brak mi słów.
Czekaj, skoczę po chusteczkę i powycieram umorusane farbą i łezkami
policzki.
O, już lepiej, nawet wyładniałeś jak się trochę umyło. A co do
Twego problemu - znalazłem remedium. Śmiem twierdzić, że tak proste aż genialne.
Uwaga, słuchać uważnie, bo nie będę powtarzał:
przestańcie ciapać farbą gdzie
popadnie.
"No tak to jest, że można zginąć za puszkę
farby. Widocznie jesteśmy bandziorami, bandytami do których należy
strzelać."
[Autor wyraźnie widzi dramatyzm bijący ze sceny
niszczenia wagonów kolejowych, tudzież innej cudzej własności i stwierdza co
następuje.]
Nie, skądże. Jesteście tylko zagubionymi nastolatkami, z
duszami idealistów, na których okrutni dorośli napadają haniebnie nie pozwalając
rozwinąć artystycznych skrzydeł. A szkoda, w końcu tacy wrażliwi inteligenci z
Was...
""Blokersi, następcy proletariackich huliganów. Za
każdym razem w grę wchodziła ostra animozja, którą charakteryzował pewien
podtekst natury społecznej."
Ty, a po polsku? Magister blokers,
kurwa."
[Autor po naprawdę głębokim zastanowieniu (miejscami
przewyższającym jego możliwości umysłowe) dochodzi do zaskakujących wniosków.]
Przejrzałem Was, Drodzy Koledzy. Zaiste sprytne zagranie. Ludzie
uważają Was a priori za niezbyt rozgarniętych i co tu dużo mówić zdegenerowanych
przedstawicieli homo sapeins. W rzeczywistości nie chcecie nawiązywać kontaktów
z takimi kretynami jak ja na przykład. Maskujecie się pod osłonami
nieinteligencji, by ukazać swój geniusz jedynie wybranym jednostkom. Brawa za
przemyślość!
Może większą część społeczeństwa dacie nabrać, ale nie mnie -
ja, mimo wszystko, poznałem się na waszej niebywałej wprost mądrości i
oczytaniu. Oby tak dalej - trzymam kciuki!
"Ja zapieprzałem
wakacje w warsztacie nosząc skrzynki i za pieniądze które tam zarobiłem, kupiłem
pięćset kaset zamówiłem, zrobiliśmy okładki i sam je wydałem, po to żeby ludzie
mogli usłyszeć ten zespół."
[Autor przypomina sobie, jak przez
całe wakacje m.in. wylegiwał się do góry brzuchem i myślał o niebieskich
migdałach patrząc na niepomalowane ogrodzenie, za które zabrał się dopiero w
połowie sierpnia.]
Robotny gość, to się chwali. A do tego
uczynny.
Ludzie! Mam pomysł - wybudujmy mu pomnik! To przecież dzięki niemu
Polacy mieli okazję usłyszeć kolejną muzyczną perełkę, wydarzenie na skalę
świata!
Jak tylko sobie pomyślę, ile ludzkość by straciła, to aż mnie
skręca. Te wspaniałe, maksymalnie zakręcone i głębokie rymy, cudna aranżacja
sklecona na PC, idealna barwa głosu. Po prawdzie nie słyszałem tej kasety, ale
skoro facet się poświęca - coś musi w tym być, nieprawdaż? Ileż tu
samarytanizmu, ileż oddania idei. Ja pojechałbym pod namioty z kolegami, a on -
pełne poświęcenia postawy wciela w pocie czoła w życie i promuje andergrandowe
zespoły, żeby Polska była hiphopopwym edenem, hej!
[Ostatni
wykrzyknik nasunął autorowi skojarzenie z Janosikiem i górami. Dlaczego? Sam nie
wie.]
"Hiphop jest kroniką życia dla mnie. Wydaje mi się, że
hh jest sposobem na to, żeby powiedzieć co tu się po prostu dookoła kurwa
dzieje, no. O tym jest hiphop, jeżeli chodzi o lirykę. Jeżeli chodzi o muzykę
jest zestawem najciekawszych dla mnie brzmień, dźwięków, rytmicznych podziałów,
jakie jestem sobie w stanie wyobrazić, uwielbiam tą muzykę po prostu."
[Autor mając na względzie doświadczenia domowe, wykłady rodziców, oraz
to że w młodości upadł na głowę, stwierdza to, co stwierdza i tym samym, o
zgrozo, przeciwstawia się jedynej słusznej wartości w życiu
młodego.]
A dla mnie kroniką życia są telenowele - nie ma tam, że
"zakochałem się w Marzence", tzn. jest. Ale w jakim wydaniu! Zdrady, pozerstwo,
obłuda, pogoń za pieniądzem, miłość, problemy z narkotykami, AIDS. Słowem
wsystko, czym się chełpicie w swych tekstach, a nawet więcej. Polecam więc
śledzić uważnie losy bohaterów, w końcu takie życiowe, prawdziwe - będzie jak
znalazł na kolejne maksymalnie zakręcone i głębokie rymy, w których nie wiadomo,
gdzie przecinek postawić.
A co do muzyki - fakt, jest genialna! Zamysł i
aranżacja nietórych kawałków wciska w podłogę i nie pozwala wstać! Gdy słyszę te
wspaniałe, powtarzające się co trzy sekundy bity i skrecze (zupełnie jakby ktoś
skrzeczał), to normalnie mam ochotę wyrzucić wszystkie płyty Queenu, Metalliki,
Catamenii i wielu innych, niegodnych piedestału. Naprawdę! A tacy leszcze jak
Beethoven, czy Chopin to mogą co najwyżej płyty winylowe chłopakom
nosić!
[Autor stwierdza, że wystarczająco przyswoił wiedzę i
przesłanie zawarte w jedynie słusznym filmie pt. Blokersi i abstrahując od
powyższej opinii o muzyce, dochodzi do wniosku, że hh zaczyna go wciągać niczym
nadbiebrzańskie bagna (co jest wierutnym kłamswem napisanym pod publiczkę - ale
to pryszcz, bo najogólniej w świecie sam autor nie wie, co pisze).
Dlatego
też przechodzi do wznoszenia peanów na cześć hh wraz z jego przedstawicielami na
łamach AM.]
"PS: Magik był mistrzem w tym, co robił. Zajebisty
facet! ten psychodeliczny styl, gra słów w jego textach.......extra! Dlaczego do
cholery się zabił? Dlaczego?!! Wielu początkujących mc powinno się od niego
uczyć."
[Autor uśmiechnął się złowieszczo pod nosem, poskubał po
bujnej, aczkolwiek nieco rzadkiej jeszcze brodzie i postanowił dołączyć się do
apelu.]
Te, panowie eMCe! Słyszeli? Macie się wzorować na Magiku!
Zabijać mi się, ale już! Najlepiej skutecznie, tak na śmierć (która wśród
hiphopowców jest najczęstrzą przyczyną zgonu).
"PS2:
Wychowani Na Błędach to geniusze textowi! Spróbujcie zapisać to, co słyszycie w
ich utworach, a zobaczycie, że więcej czasu niż pisanie słów zajmie Wam
myślenie, gdzie postawić przecinek. Przecinek tutaj-taki sens, a może tam- i już
zupełnie o co innego chodzi. I tak w każdej linijce."
[Tutaj z
kolei autor szczerze, aczkolwiek nie mając całkowitej pewności co do stanu swej
wiedzy, poleca głębszą lekturę i pozdrawia autorkę komentowanych peesów.]
Ja polecam poezję bodajże Herberta - równie głęboka, a i przecinków
tam nie uświadczysz, przez co łatwiejsza w odbiorze, nieprawdaż? Przy okazji
pozdrawiam - za to, że wprawiłaś mnie w dobry humor :).
"PS3: Te paski na klucze są super!!!!!!!!!!!!!!!"
[W tym miejscu autorowi naprawdę odwaliło (ale nieco wcześniej nastąpiła
eksplozja radosnego śmiechu). Przypomniał sobie wyjątkowo groteskowy widok
kolesi bujających się z czymś, co przypomina smycz i najprawdopodobniej jako
taka służy właścicielowi. Cóż, jak to mówią: ecce homo! I dlatego po prostu nie
zdzierżył.]
Gdy ja widzę takiego pana z wyżej wymienionym paskiem na
szyi, to mam ochotę złapać pacjenta i powiesić go na najbliższej latarni
używając tegoż wynalazku. A wy mówicie, że hiphop nie wywołuje agresji... ;)
[Na szczęście mama autora w porę przyniosła ulubioną przytulankę oraz
grzany grysiczek w butelce ze smoczkiem i stan psychiczny autora nieco się
poprawił, tak więc może kontynuować.]
Tym samym dziękuję za
uwagę.
[Autor, jak kultura nakazuje, podziękował za uwagę i pragnie
zakończyć swój wywód czymś mądrym, ale najwyraźniej nie potrafi, bo
przygnieciony jest olbrzymim potencjałem hiphopu. Będąc w transie decyduje się
na pożegnanie jednym zdaniem.]
Niech prowadzi Was Ciemna Strona
Mocy!
[Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie zakończyć artykuł i
stwierdzić, że...]
Na zakończenie powiem, że możecie pisać co tam
chcecie na mnie/do mnie. Ale i tak najprawdopodobniej nie odpowiem. Zresztą
musicie się tak czy inaczej liczyć z powyższym, ponieważ z debilami się nie
dyskutuje, a takim jestem z całą pewnością.
[Autor przyznał
oficjalnie, że jest niespełna rozumu, przez co odebrał jednocześnie główny cel
ewentualnym polemistom tudzież polemistkom :). Zadowolony z takiego obrotu
sprawy odwrócił się na pięcie i wyszedł.]
Gregorius
[Ale szybko wrócił, bo
zapomniał się podpisać i PeeSy dopisać.]
PS. Teraz na poważnie - apel
do ludzi którzy przezywają hip hop hip-shitem: przestańcie tak robić. Ustawa o
ochronie języka polskiego obowiązuje w najlepsze, więc trzeba się przystosować.
Pomyślcie - przecież hip-gó*** jakoś tak brzmi bardziej swojsko, a i lepiej
oddaje charakter tejże muzyki :).
PS2. Pozdrowienia dla chłopaków z Domu
Pomocy Społecznej - za to, że byłem zmuszony słuchać ich "dzieł" niemalże na
okrągło na wycieczce szkolnej :P.