Tylko dla Twoich oczu cz.2


{O ile się orientuję, to pierwsza część tego tekstu ukazała się w dziale Teksty 29 Action Maga. - PP}

Poniższym tekstem nie chcę obrazić nikogo uczuć, ale jeśli to zrobię to z góry przepraszam. Z poszczególnych stron sami wyciągnijcie odpowiedni morał.

Strona 12:
"Popatrz, jak inaczej zachowują się Adam i Ewa, jak gdyby czegoś się bali. Są smutni. Ewa oparta o ramię Adama, płacze. Nie oświetlają ich już promienie Bożego słońca. ...szatan nie kocha Boga, jest nieposłuszny, lubi namawiać innych do robienia złych rzeczy. ...szatan namówił ją, by to zrobiła. Szybko zerwała owoce, ugryzła kawałek i resztę podała Adamowi. Adam także jadł. Po tym co się stało Bóg postanowił wygnać ludzi z tego pięknego ogrodu. Musiał to zrobić, bo byli nieposłuszni. Teraz już wiesz, dlaczego Ewa i Adam z takim smutkiem opuszczają ten ogród. Już nigdy nie będą mogli tu powrócić.
PYTANIA:
1. Kim są ci ludzie?
2. Dlaczego ze smutkiem opuszczają ogród?"
Obrazek ukazuje małpki, które Dziadek Mróz nazwał Ewą i Adamem. Ewa patrzy na brudne stopy Tarzana...yyy...Adama. Adam spogląda za siebie na unoszący się w powietrzu kurz, powstały po wybuchu skrzyżowanych fal uderzeniowych Dziadka Mroza i tygryska, nie zauważając wścibstwa swej samicy. Zdaje się, że chcą wyjść z lasu. Niestety zagradza im drogę para tygrysów. Tygrysica mówi do małpek, żeby wyskakiwali z fajek. Adam mówi, że nie pali a Ewa dodaje, że im się spieszy bo idą na imprezę.
... - Synku kim są ci ludzie?
- To nie ludzie to małpki mamusiu.
- Jak mówię, że ludzie to ludzie. Nieeeee!
- To Adam i Ewa
- Dlaczego ze smutkiem opuszczają ogród?
- Mamusiu ty chyba nie wiesz co mówisz? To jest las. A oni się cieszą bo idą na imprezę. Jedyne co ich smuci to to, że nie mają fajek.

Strona 14:
"Ci dwaj to synowie Adama i Ewy. Są już dorośli. Ten, który trzyma baranka to Abel. Obok stoi jego brak Kain. Przyszli na to miejsce, bo chcą złożyć Bogu podarunki. Kain przyniósł owcę. Nie posłuchał Boga, który powiedział, że chce tylko baranka. Bogu spodobał się natomiast Abel, ponieważ był Mu posłuszny i przyniósł baranka. Kain bardzo się o to rozgniewał na brata. Zazdrościł mu, że Bóg przyjął podarunek Abla, a jego nie. Kain bardzo się zezłościł i zranił śmiertelnie swojego brata Abla. Wkrótce Bóg ukarze Kaina za to, że zrobił coś tak strasznego - zabił swojego brata.
PYTANIA:
1. Pokaż, który z przedstawionych na obrazku to Abel, a który Kain?
2. Jaki podarunek chciał Bóg?
3. Który z braci był Bogu posłuszny?"
Obrazek ukazuje przygotowania do imprezy. Kain przyniósł ziemniaki i inne chmiele z których da się zrobić alkohol. Abel zorganizował zagrychę, a baranek niezłą muzykę, sztuczne ognie i panienki.
... - No synku. Pokaż, który z przedstawionych na obrazku to Abel, a który Kain?
- Ten!
- Cholera, smarkaczu! Wybiłeś mi oko! Przechodzimy do następnej strony!

Strona 16:
" Ten stary człowiek w czerwonym płaszczu zarzuconym na ramię ma na imię Noe. Spróbuj powtórzyć to imię (wbrew pozorom to nie takie łatwe).
Patrzy w niebo, a prawą ręką dotyka serca. Kocha Boga z całego serca i chce Mu być posłuszny. Bóg powierzył Noemu wielkie zadanie, kazał mu zbudować ogromny statek. Z przodu widać ciężko pracujących ludzi. Są to synowie Noego. W głębi za nimi możesz zobaczyć budowany statek.
PYTANIA:
1. Jak ma na imię człowiek trzymający rękę na sercu?
2. Co Bóg mu rozkazał?
3. Dlaczego buduje ten statek?"
Obrazek ukazuje realia polskiego kapitalizmu. Wielki rządca patrzy z góry na swoich niewolników z ręką na sercu, ponieważ dostaje palpitacji serca za każdym razem, jak pomyśli o zbliżającej się kontroli skarbu państwa, a on nie ma faktur na materiały. Poza tym, napisał w zeznaniu podatkowym, że ma tylko dwóch niewolników, a tym czasem zatrudnia aż czterech. Uspokaja go fakt, że może dać łapówkę urzędnikowi i do niczego się nie przyczepi. Podczas gdy Noe myśli o finansach jego niewolnicy pracują w pocie czoła, aby ukończyć budowę ogromnej amfibii, w myśl chorych ideii swego pana. Mają tego dosyć. Jeden z poddanych bierze ogromy zamach dwumetrową belką, chcąc przyfasolić Noemu prosto w nos. Drugi celuje młotkiem w genitalia swego oprawcy. Trzeci wierny sługus, próbuje powstrzymać drugiego i odrąbuje mu nogę siekierą. Niewolnica nadstawia filiżankę pod przyszła ranę na ciele właściciela folwarku, by krew z niej spływająca nie zabrudziła placu budowy - w końcu sanepid może się przyczepić.

... - Synku już wiemy, że człowiek trzymający rękę na sercu to Noe, ale co Bóg mu rozkazał?
- Noe otrzymał questa od God'a. Niestety miał za mało XP i musiał, oddać go swoim towarzyszom przygód.
- Dlaczego buduje ten statek?
- Przecież ci mówiłem głucha krowo, że to nie on, tylko jego towarzysze przygód! On ma za mało XP, a z resztą HP też mu się kończy skoro trzyma się za serce.

Strona 18:
"Nareszcie Noe zakończył budowę statku. Czy widzisz na obrazku ten statek? Stoi daleko w tle na wzgórzu, na tle zachodzącego słońca. Dzisiaj Bóg rozkazał Noemu, żeby z całą rodziną wszedł na statek. Bóg chce również ocalić zwierzęta. Polecił więc Noemu wziąć ze sobą na statek jedną parę z każdego gatunku.
PYTANIA:
1. Dokąd idą wszystkie zwierzęta?
2. Kto miał wejść na statek?
3. Dlaczego Bóg chciał, żeby zwierzęta znalazły się na statku?"
Obrazek ukazuje pary różnych zwierząt zapędzane przez Noego na statek, lecz niektóre z nich skręcają i idą na imprezę do Kaina i Abla. Tygrysy rozmawiają o piłce nożnej. lwy o kobietach, lisy o biznesie, a para chomików o... Para chomików o niczym nie gada. Ona po prostu... O rzesz zboczone skubańce, tylko jedno im w głowie.

... - Synku dokąd idą wszystkie zwierzęta?
- Idą podziwiać dzieło zniszczenia statku przez słonie motywowane przez chomiki.
- Co ty opowiadasz. Przecież chomiki... O rzesz zboczone skubańce, tylko jedno im w głowie. Ach, gdyby twój ojciec miał tyle fantazji.
- Synku, dlaczego Bóg chciał, żeby zwierzęta znalazły się na statku.
- Na statku było włączone pole siłowe, które chroniło jego pasażerów. Chciał pozbawić życia baaardzo dużo istnień. A jak by wybił wszystkich to by nie miał co później robić.

Strona 20:
"Wdarł się w nią z brutalną siłą, która doprowadziła ją do płaczu. - Głupia krowa, powinien był wziąć tę drugą dziewczynę, z którą tańczyła na dyskotece, ale teraz było za późno, musiał więc wykorzystać sytuację do końca.
Lucy zesztywniała. Nie chciała się już kochać, pragnęła tylko, żeby się pospieszył i skończył z tym. Dlaczego nie poszli do mieszkania, gdzie było miło, wygodnie... i bezpiecznie. Zaczęła się poddawać, próbując uchwycić jego rytm, z nadzieją, że nie będzie chciał się bawić i przedłużać tego, czy nawet próbować drugi raz. Oddychał ciężko i mruczał klęcząc między jej szeroko rozłożonymi udami, raz po raz wchodząc w nią.
...
I wtedy zobaczyli kraby.
...
A gigantyczne kraby zbliżały się, by zabić! Najpierw Johnny'ego. Dotarł już niemal do szczytu płotu, gdy poczuł, że coś chwyciło go za nogę, coś ostrego jak brzytwa objęło i cięło wyrzucając go jednocześnie w powietrze. Jeszcze jedno cięcie i wypuściwszy drut z ręki, upadł prosto na krwawiący kikut. W chwili gdy próbował krzyknąć, kraby zbliżyły się do niego i przygwoździły go do ziemi. Straszliwe szczypce opadły na twarz, wyrwały oko, a potem złamały mu prawe ramię tak, że zwisało bezużytecznie. Dzikie, pełne złości pchnięcia; nigdy już nie zdoła wydobyć z siebie krzyku, gardło zostało głęboko rozcięte, bluznęła z niego krew.
...
Z Johnnym już skończyły teraz pragnęły jej.
...
Krzyczała, charczała i płakała. Gorący mocz ściekał jaj po nogach. Wielki krab wysunął się przed inne i zatrzymał o kilka jardów od dziewczyny. Odrażający łeb zdawał się cały marszczyć w pełnym pożądania uśmiechu. Inne skorupiaki trzymały się z tyłu. Żaden nie odważył się pozbawić przywódcę należytej zdobyczy.
Jak kot igrający z myszą, Król Krabów, znęcał się nad Lucy. Z powolnym okrucieństwem wysuwał ku niej szczypce, patrząc jak starała się skurczyć. Rozdrapywał jaj łopatki i pośladki. Jednym ruchem rozkrwawił jaj pierś, ciągnąc czerwoną linię przez cały brzuch, jak chirurg przygotowujący operację.
...
Szczypce uderzyły znowu, tym razem jakby ze złością, i wypatroszyły dziewczynę jednym pociągnięciem. Wnętrzności wylały się z otwartego brzucha i kołysały się łagodnie drażniąc napastnika.
Zaczęła się odrażająca uczta. Monstrualny krab chwycił kołyszące się wnętrzności w pysk, połykał śluzowate, gorące jelita w sposób przypominający ludzi jedzących spaghetti. Hałaśliwie. I bez pośpiechu."

Och! Bardzo przepraszam. Kajam się najmocniej przed Waszym obliczem. Pomyliłem Biblię w obrazkach z książką Guy N. Smitha pt.: "Zew Krabów".
Jak sami widzicie, ta lektura jest o wiele ciekawsza, więc pozostanę przy niej.
Do następnego razu. Kimkolwiek jesteście... (upiorny śmiech)

=====Pozdrowienia dla Hrabiego Kaczuli. Mojego idola z dzieciństwa. Teraz są nimi mnisi z klasztoru Szaolin.
=====Powiedziałem na początku abyście sami wyciągnęli morał z poszczególnych stron. Ale nie mogę się powstrzymać i powiem wam, że ze strony 20 jest taki, że warto czytać książki. Przedstawione fragmenty były dla zachęty. Pochodziły z najbardziej kiczowatego, ale zarazem bardzo wciągającego horroru jakiego czytałem. Dla pragnący się przestraszyć polecam czytanie wieczorem, a najlepiej w nocy książek Stephan'a Kinga (pozdroofka Military).

Andrew ( andreandrew555@wp.pl )