|
...::: Pan Midszypmen Hornblower :::... |
|
C.S Forester i wspaniała opowieść o morzu Ze stalingu rozległ się okrzyk: galery na prawej burcie! Wszyscy obecni na pokładzie wysilili wzrok aby zobaczyć nadpływające statki, jednakże odległość była na tyle spora, że bez lunety nie było nic widać. Kapitan podał przyrząd kolejno oficerom - co o tym sądzicie? Wygląda na to, że chcą wykorzystać ciszę morską, szlak trafi tych Hiszpanów!- odpowiedział pierwszy oficer. Marsle w dryf, przygotować się do obrony! Wprawna załoga posłusznie wykonała rozkaz kapitana, a ten sam ustawił fregatę, tak aby mogła prowadzić najbardziej skuteczny ostrzał wroga. Galery rozdzieliły się na dwie grupy- pierwsza składała się z dwóch mniejszych i zbliżała się z prawej burty, druga o wiele większa podpływała z lewej strony okrętu. Kapitan spojrzał na banderę, aby ocenić siłę wiatru po czym spojrzał na kompas. Dwa rumby w prawo! Są dwa rumby sir!- odpowiedział sternik. Fregata powoli nabierała prędkości, kapitan kosztem osłabienia prawej burty rozkazał dziesięciu marynarzom wciągnąć żagle na grotmaszcie- aby zwiększyć sterowność fregaty. Tymczasem galery zatoczyły łuk i ustawiły się dziobami do brytyjskiego okrętu. Kapitan zerknął na obie strony po czym rozkazał, aby wszystkie stanowiska były gotowe do otwarcia ognia. Największa galera postanowiła nie czekać i szybkimi uderzeniami wioseł zdradziła, iż szykuje się do ataku. Bosman spojrzał znacząco na kapitana, ten skinął głową i zabrzmiała ogłuszająca kanonada dwudziestu dział wycelowanych w Hiszpański statek. To co marynarze ujrzeli po rozwianiu obłoku zaskoczyło ich równie dobrze jak sztorm na przylądku Horn, galera płynęła dalej pomimo kilku kul tkwiących w zaostrzonym dziobie. Z lewej burty doszedł głos pierwszego oficera. Dwieście jardów!- kapitan nie odpowiedział zachowując stoicki spokój. Sternik ster prawo burt. Posłuszny rozkazowi marynarz zakręcił kołem, aż zafurkotało powietrze w szprychach. Fregata obróciła się bokiem tak nagle, że galernicy nie zdążyli zmienić tempa - uno due tres grzmiało jeszcze gdy w dużą galerę wbijały się dwie pomniejsze. Kapitan spojrzał na rozbite dzioby- bez mrugnięcia okiem nakazał zwrot przez rufę i kazał wymierzyć salwę w resztki statków. Tymczasem zza pobliskiego cypla wypłynął ogromy osiemdziesięcio działowy liniowiec Francuski. Kapitan spojrzał nieznacznie i tym samym co zwykle tonem rozkazał zmienić kurs, rozległ się miarowy krzyk: kurs północ-wschód-północ, wciągnąć grot marsel... Lata Wielkiej Rewolucji Francuskiej nie były najlepszymi, aby wstąpić do służby - jednak nie każdy o tym wiedział i dlatego do służby trafił niczego nie świadom siedemnastolatek - Horatio Hornblower. Przydział jego był standardowy - midszypmen. Uczył się, nie zważając na okoliczności, aż trafił na fregatę Indefatigable. Heh, minęły wakacje - piszę te słowa w ostatnią sobotę sierpnia - zastanawiam się, czy wszystko będzie po staremu? Jednak nie pora na moje refleksje - pora przedstawić Wam wspaniałą książkę - która opowiada o morzu, bitwach i karierze młodzika! Kolejne westchnienie - skończył się ten wspaniały tytuł, zaledwie dwustupięćdziesięciostronicowa opowieść o zmaganiach człowieka z morzem. Wspaniale oddany klimat, szczegółowe opisy i wciągająca fabuła? Czy można chcieć więcej? Z pewnością nic! Porwały mnie walki, rozrywały wichry i przytłaczały fale - we włosach czułem silny wiatr - zapach Atlantyku. Chętnie powrócę do tego tytułu - ponieważ jest on sam w sobie intrygujący - kariera w Brytyjskiej marynarce wojennej, tego jeszcze nie było! Zmagania główny bohater przeżywa na lądzie oraz morzu, na ogromnej fregacie, pływającej beczce pełnej bydła, w ścisłej korwecie (tak, tak!) i w siedmioosobowej łupinie! Nie do wiary! ile może zdziałać poryw chęci i oburzenia - co ukazuje rozdział siódmy "Hiszpańskie galery". Właśnie rozdziały! Perfekcyjne - każdy jest sam z osobna małą opowieścią - jednak trzymającą się całości. Hmm, jeżeli przekonaliście się na moich recenzjach to z zapałem proszę - przeczytajcie ten tytuł - chociaż jest być może trudny dla ludzi nie oswojonych z tematyką - wywołuje dreszcze emocji i zaciskanie pięści na samo słowo Hiszpanie lub Francuzi! Ach, zapomniałbym o mapkach! Tak nie zapomniano o takim szczególe - W klimatycznej obwódce jak podziałka - podpisane klasyczną czcionką! Mówię wam cudo! Ryzykuję - stwierdzeniem, iż są lepsze od tych we Władcy, acz o wiele bardziej skromne. Ocena szkolna? Tak jak przy władcy pierścieni cała siódemka! z plusem 7+ i pochwałą dla powieści C.S. Forester'a i "Hornblowerowskich" - a jest ich 11 (i vademecum), każda godna przynależności w waszej biblioteczce domowej. Ps. Właśnie w głośnikach brzmi muzyka klasyczna jak z filmu o piratach ("Szmery wiosny"), aż łezka w oku się kręci na myśl o morzu :'| Splatch |
|