|
Stephen King - ZIELONA MILA |
|
O tym, że Stephen King to pisarz kultowy nie trzeba nawet mówić. To jest fakt i kropka. Większość jego książek została sfilmowana i były to ekranizacje co najmniej dobre. Jedną z lepszych powieści mistrza grozy jest "Zielona Mila" i ona również została przeniesiona na ekrany kinowe. Będę szczery i przyznam się, że gdyby nie kilka Oscarów jakie film otrzymał to bym jej nie przeczytał. Wiele bym wtedy stracił!!! Powieść napisana jest w formie pamiętnika Paula Edgecomba, staruszka przebywającego w domu starców. W latach trzydziestych Paul był głównym klawiszem w bloku śmierci w więzieniu stanowym Cold Mountain (pewien nie jestem, ale nie jest to chyba miejsce rzeczywiste). Najważniejszą postacią drugoplanową jest czarnoskóry olbrzym, o łagodnej, wręcz smutnej twarzy, John Coffey (który mówił że ma nazwisko "tak jak napój, tylko inaczej się pisze"). Pan Coffey przybywa na blok śmierci oskarżony o gwałt i morderstwo dwóch dziewczynek. Jest w nim jednak coś zastanawiającego. Pomimo swej postury jest on niezwykle łagodny i spokojny. Paul zaczyna podejrzewać, że jest on niewinny. Wkrótce wychodzi na jaw, że "Kawa" posiada niezwykłą moc. Tu poprzestanę opisywać fabułę bo chciałbym byście sami przeczyteli "Milę" i mam nadzieję was zainteresować. Powieść Kinga po prostu urzeka. Postacie są niezwykle wyraziste, tak jakby istniały naprawdę, a nie były jedynie wymysłem pisarza. Przykładem niech będzie Percy Wetmore, jeden z klawiszy. Jest on małym upierdliwym chamem, którego jedynym atutem są koneksje. Czytając fragmenty w których występował szczerze go znienawidziłem (czasem wręcz to miałem ochotę dać mu w mordę) i o to chodziło, bo miał on budzić niechęć. Ale już Eduard Delacroix, jeden ze skazanych, jest wręcz sympatyczny. Lecz jest też Whiliam Wharton zwany "Dzikim Billem". To z kolei psychopata z krwi i kości, niebezpieczny i nieobliczalny. Taki wachlarz postaci to bardzo ciekawy element powieści. Fabuła jest świetna, pojawia się wiele wątków pobocznych (głównie opisujących więźniów, ich pobyt w celi i egzekucję). Odrębnym elementem jest Pan Dzwoneczek (lub Matros Willy). Pan Dzwoneczek to ... Mysz! Ale nie jakaś tam zwykła mysz. Jest strasznie sprytna, inteligentna i właściwie to jest pełnoprawnym bohaterem powieści! Więcej o niej jednak nie napiszę, znowu mając nadzieję, że was zaciekawię i sięgniecie po "Zieloną Milę". Czytając tę książkę to tak właściwie ją przeżywałem. Byłem tam kiedy przywieziono Jonha Coffeya, byłem kiedy Dziki Bill dusił Deana Stantona, czy wtedy kiedy Percy rozdeptał Pana Dzwoneczka (który jednak przeżył, ale czemu zawdzięczał życie to już sami przeczytacie). Powieść jest niezwykle klimatyczna, czyta się ją z zapartym tchem, jest tajemnicza i wspaniała. A zakończenie was powali! Zapewniam! Kończąc już polecę wam "Zieloną Milę" po raz ostatni. Pa pa ! SHEI zwany PAPĄ SMURFEMP.S. Wiecie, że jak się potrze balonem o sweter to przyciąga papierki? To fascynujące! Wczoraj to odkryłem! P.S. 2 Marsjanie na Marsa! Reksio do budy! Woda do morza! (Już kończę bo mi całkiem odbije :-)
|
|