James W. Huston: "List kaperski"


Książka Jamesa W. Hustona "List kaperski" to typowe dzieło wydawnictwa Adamski i Bieliński. Autor jest byłym pilotem Marynarki (i w dodatku ukończył Top Gun), jest też prawnikiem. Sama książka wydana jest w charakterystycznej czarnej oprawie z czerwonym tytułem i białymi napisami. Idźcie do najbliższej księgarni - będą ich tam mieli przynajmniej pięć, to zobaczycie. Sama książka trzyma tradycyjny dla tego wydawnictwa najwyższy poziom - przeczytałem około 20 książek tego wydawnictwa i zawsze mi się podobało. Aha jest jeszcze jedna cecha tego wydawnictwa - cena. W wypadku tej książki oscyluje w granicach 30 zł., wiec radzę skorzystać z biblioteki.

No ale dość trucia o otoczce. Książka rozpoczyna się cytatem z Konstytucji USA, o który przez cały czas chodzi. Mówi on, że Kongres może nadawać listy kaperskie (takie zezwolenia statkom na łupienie statków wrogich państw - coś jak piractwo na zlecenie rządu). Książka rozpoczyna się świetnym opisem porwania amerykańskiego statku na wodach Indonezji. Terroryści mówią o sobie że są islamskimi fanatykami i po pewnym czasie zabijają całą załogę, minują statek i zabierając kapitana. W tym czasie lotniskowiec amerykański USS Constitution dowiaduje się o porwaniu i po niezłym opisie poszukiwania lotniczego znajduje stojący statek. Wysyłają grupę SEAL, która napotyka się na jakieś nieznane miny i wyciętą w pień załogę przykutą do wyposażenia statku. Po wybuchu pierwszej miny ginie saper, a reszta spiernicza za statku. Statek po ładnych wybuchach tonie, a Marynarka ma duży problem, ponieważ jak się okazuje Indonezje składa się z 17 tysięcy wysp, z tego połowa nie jest zamieszkanych. W końcu po dłuższym czasie znajdują bazę "złych" i następuje fantastyczny opis walki.

Jednocześnie z trwającym na Dalekim Wschodzie konfliktem, w Waszyngtonie trwa prawniczy spór pomiędzy prezydentem a przewodniczącym Izby Reprezentantów. Najpierw poszukiwania możliwości odwetu, a później propozycja listu kaperskiego dzielą tych dwóch panów. Dobrze opisany konflikt dwóch osobowości okraszają niezłe opisy prawniczych potyczek, które swoim opisem nie nudzą nawet takiego laika jak ja.

Całość układa się na jedną z lepszych książek jakie w życiu czytałem. Dość dobre opisy prawniczych potyczek i najlepszy opis walki jaki czytałem od czasów tej z "Wiedźmina". W ogóle desant i sam szturm na wyspę to bardzo dokładny i realistyczny opis tego, że głównym problemem Ameryki w konfliktach wojskowych nie jest technologia ani taktyka, ale politycy utrudniający jak można życie wojskowym.

Książkę tę można spokojnie polecić każdemu, kto lubi poczytać wojenne opowieści. Na pewno się nie zawiedziecie.

PMG
pmgpmg@wp.pl