|
Harry Potter - riposta :-) |
|
W tym tekście postaram się odpowiedzieć na polemikę Mithrandira do mojego arta o Harrym Potterze. Moja pierwsza wypowiedz Odpowiedź Mithrandira Odpowiedź Reksia Dogiego (tak się to odmienia??:) Oraz moja odpowiedź na dwa powyższe arty (szczególnie ten Mithrandira) Mam nadzieję, że nie dobrałem zbyt agresywnych kolorów. Więc zaczynajmy ;). Harry Potter... Któż z dzisiejszych ludzi nie słyszał tych słów. Mało jest takich. Wszak mały czarodziej jest już prawie tak wszędobylski jak Pokemony. Gry, filmy i różne gadżety. Jeszcze trochę i będziemy wcinać ser smaku fasolek wymiocinowych :). Co prawda nie wszyscy mają o Harrym dobre zdanie. Nie ma co się dziwić - w końcu nic nie jest idealne. Tyle że tej książce jest bardzo daleko do ideału. Kampania Pottera wymusza na nas miłość do Harry'ego. W sposób bardzo agresywny. Mógłbyś to rozwinąć? Ten sposób agresywny to niby jaki? Pierwsza część jest spokojna jak żółw. Oto Potter dowiaduje się, że jest czarodziejem i opuszcza swoją "agresywną" rodzinkę. Zresztą, ja nie czuję miłości do Harry'ego. Raczej sympatię, a to duża różnica. >>>Wydaje mi się, że Mithrandirowi chodziło raczej o to, że agresywna jest kampania, a nie książka. Mimo to nie zgadzam się z tą opinią. Ja o Harrym dowiedziałem się z gazety. Dostał dobra ocenę od recenzenta, ale mimo to nie miałem zamiaru jej kupować, ponieważ uznałem, że to książka dla trochę młodszych dzieci ;). Natomiast gdy ujrzałem ją w szkolnej bibliotece (tak, tak, tej, na którą kiedyś narzekałem :) to nie omieszkałem jej wypożyczyć. Przeczytałem książkę w dwie godziny z kawałkiem i uznałem, że jest całkiem, całkiem, a wraz z lekturą kolejnych tomów moja sympatia (zaznaczam: SYMPATIA, a nie miłość :) do Harry'ego rosła. Więc jak łatwo zauważyć nie spotkałem się z żadna kampanią (może w późniejszym okresie widziałem w księgarniach plakaty, ale NIGDY nie nazwałbym tego agresywną kampanią...).BTW: kampania zaczęła się dopiero wtedy, gdy uznano już, że książka jest rewelacyjna. Ciekawi mnie na czym polega fenomen książki J.K. Rowling. Czyta ją i młodzież, i dzieci, i dorośli (tak, nie są to jakieś przechwałki wydawców tylko gołe fakty np. mój tata :). I to że czyta ją tyle osób miałoby świadczyć o jej fenomenie? Przecież np. baśnie braci Grimm też czytały miliony osób. A czy ktoś uznaje je za fenomenalne? {Zdziwiłbyś się, ale są tacy, którzy je uwielbiają, bo baśnie wbrew pozorom mają zazwyczaj niebanalny przekaz - PP} Tak, właśnie to! Tolkiena czyta mnóstwo osób, i co? JEST FENOMENALNY! Sapkowskiego czyta mnóstwo osób (Polaków) i również jest świetny. A Pottera czytają tysiące osób i on także jest wspaniały. Według mnie, te wszystkie osoby, które wypowiadają się na temat HP, to czytelnicy właśnie Tolkiena i Sapka. NIE MOŻECIE znieść, że coś jest popularniejsze od waszej ulubionej lektury. Ok. Jeśli się nie podoba, to po co się wypowiadacie i PRÓBUJECIE NAKŁONIĆ DO NAWROTU?! Tak! Właśnie próbujecie nam, pottermaniakom udowodnić, że jesteśmy w błędzie. To wygląda jak kościół walczący z muzyką satanistyczną (metalem :-)). Sorry za słowa: odczepta się. Czy to, że czytacie Sapka i Tolkiena (którego ja również przeczytałem) daje wam prawo do najeżdżania na HP? A wypowie się taki Mithrandir, którego opinia w Książkach jest wspaniała (sam miałem cię za naprawdę kogoś, ale sorry. No bonus) wypowie się na temat książki i zjedzie ją z góry na dół. Wszyscy ci, którzy nie czytali HP przyjmą jego pogląd i oto Potter zostaje oczerniany przez kolejne osoby, które już nie czytały HP i robi się taki węzeł... Węzeł pustych argumentów... >>>Nic dodać, nic ująć. Jedynie to, że baśnie braci Grimm jednak są fenomenalne, może ich po prostu nie czytałeś Mithrandirze?? A tak poza tym to ja również jestem fanem Sapkowskiego i Tolkiena i cenię sobie te książki wyżej niż Harrego, a mimo to nie przeszkadza mi to gdy czytam jego przygody ( to odnośnie tego co napisał Reksio ). Według mnie głównym atutem książki jest to, że rozgrywa się ona w naszym świecie, a nie fikcyjnym. Świat Pottera JEST fikcyjny, tak jak wszystkie postacie występujące w nim. {Sądzę, że hmhmowi chodziło o to, że nie jest to świat tak nierzeczywisty jak u Tolkiena i Sapkowskiego, czyli w innych utworach, gdzie mowa o magii, lecz taki, który przypomina nasz... - PP} Jak napisał Phnom Penh, źle zrozumiałeś treść akapitu hmhm'a. Wiadomo, prawie każda książka jest fikcyjna (chodzi mi tu o wydarzenia, świat oraz postacie) ale Potter ma na tyle realizmu, że akcja osadzona jest w naszym świecie tj. Anglii, oraz mniej więcej w naszych czasach tj. gdzieś około 1990. Znajdziemy w książce wszystko to, co jest w naszym (mugolskim) świecie. Wiesz co? Gandalf też był fikcyjny, wstrząs prawda? >>>To, że Gandalf był fikcyjny to jest nic! Gorsze jest to, że Mithrandir uświadomił mi, że Potter tak naprawdę nie istnieje!! Cała filozofia mojego życia padła :). Rzeczywiście źle zrozumiałeś mój akapit... W leksykonie Sapkowskiego dotyczącym SF jest dokładnie opisany ten typ fantasy jaki stworzyła Rowling. Jest to tak zwany "jednorożec w ogródku" ;), czyli wydarzenia fikcyjne, ale dziejące się w NASZYM NIEFIKCYJNYM ŚWIECIE. Sorry, ale Sapkowski jest jednak dla mnie większym autorytetem niż ty... Zapewne wielu dzieciom (i nie tylko) daje to nadzieję, że wkrótce oni trafią do jakiegoś czarodziejskiego świata, pełnego magii, w którym nie ma rzeczy niemożliwych. Dzięki książce Rowling marzenia nie są już tak odległe. Marzenia? Chyba tylko u dzieci. U mnie Potter żadnych marzeń nie wzbudził. Coś takiego można znaleźć w najpospolitszej książce Fantasy czy choćby w bajce. BIIIK! Błąd. Obecnie fantasy jest atakowane przez nic nie znaczące "hity" z niewidzialnym napisem: "Komercja" (jakże popularne ostatnio słowo). Pokaż mi książkę "pospolitą", która pobudzi wyobraźnię, która pozwoli mi marzyć o lataniu na miotłach i strzelaniu bramek, o siedzeniu przy kominku w pokoju wspólnym, o posiadaniu takiej szkoły, o piciu Kremowego Piwa w Miodowym Królestwie, o codziennym schodzeniu na śniadanie i dostawianiu Sowiej Poczty, o walkach z Sam-Wiesz-Kim, o czarowaniu... Tak, to ostatnie jest w każdej książce fantasy, ale mało kto potrafi pokazać jaka piękna jest magia. A magia istnieje, choć to temat na osobny art. Ta książka porusza wyobraźnię, najwyraźniej ty masz za sztywną. Ja podczas czytania wielokrotnie pragnąłem sam wejść do tego świata. Owszem, podczas lektury WP, chciałem być obrońcą Powiernika, podczas czytania Wiedźmina (Wiedźmaka:-) chciałem być uczniem Geralta, ale nie były to uczucia tak silne jak w HP. Ten świat jest wspaniały, ale i niebezpieczny. TO NIE BAJKA DLA DZIECI, jak twierdzą media. Myślicie, że w trakcie serii nikt nie zginie? No cóż, mylicie się. Znam wiele osób, którzy uronili łzy podczas wydarzeń w 4 tomie (według mnie najlepsza część- gusta) Znam także człowieka, który fascynuje się HP mimo, że ma 30 lat na karku i nie łudźcie się, że zapewne nie czytał wspaniałych książek. Ten Pan czyta: Franka Herberta, Assimowa, Lema, Pratcheta... Fachowa opinia można by rzec. >>> Wydawało mi się, że wyraźnie napisałem słowo DZIECI, ale mogę się mylić (spojrzałem na mój tekst i uznaje, że jednak się nie mylę...) . Ale z Reksiem raczej się nie zgodzę. Według mnie te marzenia Potter może wywołać tylko u dzieci, które wierzą w Mikołaja lub ludzi, którzy mają baaaardzo bujną wyobraźnię. Drugim atutem jest postać samego czarodzieja, który podobnie jak wiedźmin Sapkowskiego (może trochę przesadziłem :) nie jest jakimś błędnym rycerzem. Tylko że tu raczej chodzi o jego głupotę i niezdarność . Zresztą do wiedźmina (przynajmniej w sensie złożoności charakteru postaci) to się Garncarz (Potter) nie umywa. A kto powiedział, że Harry jest podobny do Geralta? :-) Tych postaci nie można porównywać z paru powodów... Po pierwsze: Potter to 11 letnie dziecko (potem 12, 13 itd.) a Geralt to dorosły facet to przejściach (dosłownie i w przenośni :-) Za to można porównać Pottera 12 letnie z Ciri, która na początku była wkurzającym dzieckiem. Kto miał większą głębie charakteru? Nie mówię, Ciri później ma charakterek (i to jaki!) ale porównuję wiekowo... Zresztą Harry i tak jest dorosły psyhicznie jak na swój wiek... Przeczytajcie 4 tomy, a się dowiecie >>>Przecież powiedziałem, że "trochę" przesadziłem :D Poza tym Harry Potter nie jest przykładem książki, która swą popularność zawdzięcza tylko pierwszemu tomowi, a pozostałe są pisane już tylko dla pieniędzy. Wręcz przeciwnie druga, trzecia czy czwarta część są tak samo dobre lub lepsze i przyciągają coraz większą ilość fanów. Wręcz przeciwnie: Pierwszy tom zauważyli spece od reklamy, i stwierdzili że ta książka nadaje się by wylansować z niej hit. Gdyby nie miała kampanii reklamowej to nikt by nawet o niej nie usłyszał. Brak informacji... Myślisz, że Rowling przyszła sobie z maszynopisem HP i dała im, a oni rzekli. "Zrobimy z tego hit kasowy!". Nie, Rowling czekała jak każdy inny pisarz na decyzję publikacji. (Książkę wydała w 1999 roku, u nas furorę zrobiła dość niedawno.) Powiedziano jej, że na bajkach nie zrobi pieniędzy. A ona to miała w czwórce. Doczekała się, wydała. Potter ożył. I WTEDY NIE BYŁ REKLAMOWANY. Była to zwykła książka, jak każda inna, która dzięki swej wspaniałości, pobiła inne pozycje. Nie ma tu marketingu (przynajmniej na razie). Później owszem, zaczęły się akcje reklamowe (swoją drogą, wiecie, że te wszystkie rzeczy z Potterem na bazarach do najlegalniejszych nie należą?). Ale czy ty naprawdę myślisz, że by książka została przeczytana to można zrobić jej kampanię reklamową i już jest hit? A co jeśli powiem, że Władca jest sukcesem marketingowych działań? Zabolało, prawda? Książka musi być dobra, by jakaś reklama się nią zainteresowała. A Potter (wiedzą o tym fani) taki jest. >>>Po raz kolejny nie mam co dodawać po ripoście Reksia... i mimo to po raz kolejny coś dopowiem :). Jeśli Mithrandir nie zauważył, że kolejne części są równie dobre jak pierwsza to znaczy, że czytał Harry'ego bardzo pobieżnie (jeśli ja znam się na czymś pobieżnie to raczej nie udzielam się w rozmowie...). W polskim wydaniu "Harry Potter i Czara Ognia" na stronie 666 znalazł się opis rytuału przypominającego satanistyczny: Ciało ... sługi ... dane z ochotą ... ożyw ... swego pana. Na tej samej stronie: K - krwi wroga ... odebrana siłą ... wskrześ swego przeciwnika. Wywołało to kolejne dysputy na temat książki szczególnie w Radiu Maryja. Posądza się ją o propagowanie okultyzmu... Może i nie jest to propagowanie okultyzmu, ale jednak trochę je przypomina. Zapewne ktoś teraz zakrzyknie że jestem wysłannikiem radia Maryja. Ja osobiście sam widziałem dzieciaki który właśnie pod wpływem tej książki (spytałem się) urządziły sobie rytuał z pentagramem. Wiem że pentagram oznacza masę innych rzeczy i że taki gość to d... a nie satanista, ale kto wie co z niego wyrośnie.... NO NIE! Teraz to mnie człowieku załamałeś! "...trochę je przypomina." Wiesz co? Ja raczej oskarżałbym Sapkowskiego o propagowanie okultyzmu, przemocy i wiary w szatana. (Mimo, że Sapek to mój ulubiony pisarz) Kurde, w Sapku było tyle szatańskich sztuczek, tyle złej magii, tyle śmierci, złych potworów i nawet był "Diaboł", a w HP nie pada słowo szatan. Nie ma też (jak ktoś mi pokaże to go pocałuję) symbolu pentagramu. Wręcz przeciwnie. W książce są chrześcijańskie święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne. Dzieci to uprawiają czarnej magii, uczą się białej czyli obronnej. Jeśli HP przypomina okultyzm, to tym bardziej wszystkie Tolkieny, Sapkowskie, Ursule i (nie ograniczajmy się) szatan jest w horoskopach, tarocie i w grach komputerowych o nazwie: "Diablo". Dla mnie posądzanie o satanizm to czysty bezsens. Kiedyś były kapele muzyczne, które lubowały szatana, ale dzisiaj wiara w szatana to tylko znikomy procent (mówię o prawdziwej, a nie tych co rozwalają groby i mówią, że są "szataniści":-) >>>Mam nadzieję, że Mithrandir napisał to tylko dlatego, że nie miał innego pomysłu i teraz się tej wypowiedzi wstydzi :P. Jeśli nie to coś jest z tobą nie tak skoro widzisz okultyzm w Harrym... Okultyzm jest teraz w prawie każdej książce SF (szczególnie polecam "Dobry Omen" recenzja już niedługo ;) jak i prawie każdej grze SF ( a w HOMM 4 nawet rozwijasz umiejętność okultyzmu!!! "Powinni tego zabronić" :D ) Wracając do tematu, od książki trudno jest się oderwać, a ci którzy z pogardą patrzą na czytelników tej książki i śmieją się z nich, niech sami przeczytają książkę i dopiero wtedy zaczną ją oczerniać (są tacy). Co ciekawe: większość osób staje się zwolennikami tej książki, mimo że z początku im się nie podobała. Ze mną jest inaczej: zauważyłem "Harry'ego Pottera" na półce w empiku i kupiłem bo stwierdziłem że może być ciekawa. I w trakcie czytania strasznie się zawiodłem. Dopiero później rozpoczął się w Polsce ten cały szum... Widocznie w dzisiejszych czasach można zrobić hit z każdej, choćby najgorszej pozycji, niestety. >>>Tego nawet nie skomentuje z uwagi na zdrowie psychicznego osób czytających tą polemikę. Dziękuje Reksiowi za pomoc w odpieraniu ataków na Pottera i zapraszam do dalszej dyskusji na łamach ksiażek lub poprzez niżej podany mail. hmhm |
|