|
Z cyklu HAMskiego reda #3 |
|
Słowo pisane można znaleźć na przeróżne sposoby. Niektórzy znajdują je w wierszach i upajają się jego artyzmem. Inni znów propagują prozę. Książki przygodowe, horrory, czy też moja ukochana fantastyka są przez tychże pochłaniane godzinami. Czy jednak tylko w tym można znaleźć coś godnego do przeczytania? Otóż nie, moim zdaniem przynajmniej. Jeśli nie tylko w ww. przykładach, to gdzie? Poczytać można sobie również... czasopisma. Czy kolorowe tygodniki, pisma propagujące jakieś hobby nie są warte uwagi czytelników? W końcu ta "forma pisarska" jest najbardziej powszechna w dzisiejszym świecie. Ot, chociażby "poczytam sobie co dziś w programie telewizyjnym". Oczywiście nie chodzi mi tu o poprzestaniu na śledzeniu hitów w telewizji, ale o coś głębszego. Każdy wszak ma jakiegoś konika, pasję, o której chętnie by poczytał. Byle artykulik na wielbiony przez przykładowego człowieka temat potrafi niezmiernie ucieszyć. Dzieci w wieku szkoły podstawowej, czy nawet wcześniej czytają komiksy, bo je pasjonują. Chętnie odchodzą od telewizora, aby zagłębić się w świat bajek lub podobnych rzeczy. Starsi zaczynają wchodzić w te sfery bardziej dogłębnie. Niektórzy nawet za bardzo ;). Często do ręki brana jest prasa brukowa, plotkarska, czy muzyczna. Takie pisma jak "Bravo" czerpią dochody właśnie z tej partii społeczeństwa. Ja tam wybaczam tym młodziakom, że czytają takie bzdury, w ich wieku sam nie byłem lepszy. Dalej idąc starsza młodzież już ukierunkowana jest na rzeczy typowo dla nich. Czytają pisma fachowe, dotyczące tego, co ich intryguje lub tego, co im aktualnie potrzebne. "Gazety" dla fanów są skierowane właśnie dla tych starszych, którzy lubią pogłębiać swoją pasję. Dorośli zaś czytają już praktycznie tylko programy telewizyjne i "Panią domu". Nie jest to jednak takie tragiczne, spoglądając na taką zwyczajną gazetę z programem TV można zauważyć różne doniesienia ze świata i ciekawostki (wprawdzie często na poziomie gówniarskiego "Bravo", ale cóż). W dzisiejszych czasach gazety stały się jedynym pomostem ze światem literatury dla ogółu ludzkości. Brzmi to podniośle, ale tak w gruncie rzeczy jest. Do brukowca zasiada się łatwiej niż do wierszy Norwida, czy trylogii Tolkiena. A jeśli pismo jest do rzeczy (chodzi mi tu o pisma dla fanów), to murowane, że przyciągnie bardziej niż telewizor, w którym akurat jest wyświetlany 1578 odcinek brazylijskiego tasiemca. Sam lubię mieć pod ręką tonę czasopism, które kartkuję w każdej wolnej chwili wchłaniając zachłannie treść. Istnieje jeszcze jedna alternatywa dla dzisiejszego pokolenia. Niestety skierowana jest ona praktycznie tylko do młodych (ze szczytnymi wyjątkami) i tych, którzy posiadają w domciu internet. Mówię tu o Magazinach, popularnie zwanych zinami. Idea zinów jest świetna - redakcja pisze dla satysfakcji, o tym co chce zawrzeć w swoim zinie, a często są to sprawy poważne typu aborcja, sekty itp., po czym oddaje to do netu, gdzie czytelnicy mogą całkowicie za darmo poczytać sobie inteligentne artykuły. Potencjał zinów jest o wiele większy niż zwykłych gazet, gdyż nie mają one limitu papieru, stron, czy czegokolwiek, a na kilkuset kilobajtach może zmieścić się o wiele więcej treści niż w ww. pismach papierowych. Jak dla mnie, jest to genialny wynalazek internetowej generacji ludzi. Nie dość, że kształci i raduje duszę, a niekiedy również ciało ;), to w dodatku jest darmowy! Redaktorzy zinów są rzetelni i na czas oddają dobrej treści artykuły. Graficy czuwają nad przyjemną oprawą graficzną zinu, a czytelnik się cieszy. Czasopisma również mogą być sztuką i to przez duże S. Wydaje mi się, że do tego właśnie dąży, co cieszy nie tylko oko, ale także i humanistyczny umysł. =red HAMter= Członek SMMF
|
|