|
George Orwell - "Folwark zwierzęcy" |
|
Raz na jakiś czas opanowuje mnie takie dziwne odczucie, że muszę przeczytać jakąś ambitną książkę. A dokładniej każda poza lekturami przeczytana przeze mnie książka jest ambitna. A że nie czytam ich tak dużo... To już inna sprawa. Ale miałem tu opisać powieść George'a Orwella pt. "Animal farm" na polski przetłumaczoną jako "Folwark zwierzęcy". Najpierw streszczę fabułę. Zaczyna się od tego, że na jednym gospodarstwie, zwierzęta uciskane przez właścicieli postanawiają się zbuntować. Pewnego razu wypędzają z niego gospodarzy i postanawiają same nim zarządzać. Spisują także przykazania, według których mają postępować, np. "Wszystko, co ma cztery nogi jest przyjacielem", "Zwierzęta nie mogą pić alkoholu", "Zwierzęta nie mogą spać w łóżku", "Wszystkie zwierzęta są równe". Za swoich przywódców wybierają świnie - albo może lepiej, świnie same wybierają się na przywódców. Sądzą, że są najmądrzejsze - w książce może i mają rację, ale w rzeczywistości... Skończyło się jednak na tym, że zamiast obiecanej elektryczności w oborze/stajni/stodle/czy czym tam innym, świnie zaczynają się coraz bardziej wywyższać. Zaczyna się od spania w domu ludzi, potem przez czytanie ludzkich gazet, picie alkoholu i kończąc na chodzeniu na dwóch łapach. W końcu z wszystkich przykazań zostaje jedno - słynne "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych". Kończy się na tym, że gospodarstwo podupada i... a zresztą, przeczytajcie sami. Poza świniami w książce występują inne zwierzęta, jak konie, kury, owce, itd. Napisana była ona chyba w latach 40-tych albo 50-tych,gdy ZSRR było wielkim mocarstwem. Dlatego za przywódców zwierząt robią świnie - mają być zwierzęcą wersją dowódców Związku Radzieckiego. Wszystkim jednak, którzy mają to gdzieś (a jest sporo takich), radzę przeczytać powieść, gdyż jest po prostu śmieszna (a może to ja tak pojmuję niektóre sprawy?). Sunday |
|