|
GRAHAM MASTERTON: "CIAŁO I KREW" |
|
Medycyna poszła ostatnimi czasy bardzo do przodu. Wytworzenie sztucznej skóry, przeszczepy serc, rozdzielanie bliźniaków syjamskich... A gdyby świni wszczepić kawałek mózgu trzyletniego chłopca, który zginął śmiercią tragiczną? Jeśli chcecie przekonać się, co by wtedy było, gorąco polecam przeczytać "Ciało i krew" Mastertona. Książka ta jest doskonałym przykładem miłości ojca do swoich dzieci. Terence Pearson, ojciec trójki dzieci, aby uchronić je przed niebezpieczeństwem, wolał je zabić. Zebrał się więc na odwagę i sierpem uciął im głowy... Jednak z jednym dzieckiem mu nie poszło i w efekcie czego Emily - najstarsza córka Pearsonów - przeżyła. Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót w dalszej części książki. Luke - szeryf - dowiaduje się, że Terence zabił małe, aby obronić je przed bogiem płodności: Zielonym Jankiem, który morduje wyjątkowo brutalnie. Jeśli wrócimy do świni - Kapitana Blacka - przeczytać możemy o przerażeniu małego dziecka, które nagle znalazło się w ciele wielkiej, okropnej świni. George (tak nazywa się ten dzieciak-świnia) jest zdezorientowany zaistniałą sytuacją. Jest samotny, zdesperowany i dochodzi nawet do tego, że zabija jednego z doktorów. Reasumując: "Ciało i krew" to książka z bardzo ciekawie prowadzoną fabułą, zaskakująca (młodość Lily - okropność!), z bardzo ostrymi scenami zabijania (Randy zżerany przez stado świń). Jeśli miałbym oceniać w skali dziesięciostopniowej, dałbym 8. Polecam. Przeczytajcie ludzie, bo warto. devil, ŁódźKrzysiek - dzięki za wypożyczenie książki:).
|
|