Helen Fielding - "Dziennik Bridget Jones"


Po nie tak dawnym sukcesie filmu "Dzienniki Bridget Jones" z Renee Zellweger w roli głównej postanowiłem wreszcie przeczytać tę książkę napisaną gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych przez Helen Fielding. Bohaterką tego dziennika jest tytułowa Bridget, kobieta około trzydziestki, która postanawia zmienić na lepsze swoje dotychczasowe życie. Jej próby wspomagane przez grupkę przyjaciół możemy śledzić na ok. 240 stronach dziennika.

Helen dużą popularność swojej książki zawdzięcza pewnie temu, że z Bridget może utożsamiać się wiele kobiet. Podobne problemy, np. brak faceta;), waga;), problemy z alkoholem, rodziną, pracą, itp, itd, ma co druga mieszkanka Ziemi. Nie będę tutaj pisał streszczenia - nie ma sensu - i pani od polskiego mówiła, że w recenzjach nie streszcza się utworu. {gdyby wszyscy mieli takie mądre panie od polskiego, to pewnie "Książki" wyglądały by trochę inaczej... - PP} Książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie.

Czy warto poświęcić kilka godzin swojego życia żeby to przeczytać? Myślę, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie są słowa wypowiedziane przez moją mamę o drugiej nad ranem podczas czytania tej książki: "Kochanie, nie śmiej się tak bo nie da się spać w tym domu."

ziomall