|
W prawym dolnym rogu ekranu widnieją cyferki: 01:01. To znaczy że jest pierwsza w nocy. Jakby na to nie patrzeć jest dość późno. No cóż tytuł tego arta jest dość oklepany w dzisiejszym świcie kiczu i łatwizny. Tak ... życie to nie film. Tylko czym jest??? A kto to wie??? Są tacy, którzy uparcie twierdzą że wiedzą, że znają odpowiedź na to pytanie. Nie ufajcie im. Tą odpowiedź trzeba znaleźć samodzielnie. Bez pomocy innych, wiecie w pewnym momencie przychodzi taka chwila gdy trzeba dawać samemu sobie radę. Przerwę ten słowotok bo zaczynam schodzić z tematu. Pewnie moi drodzy dostrzegać że jest to mój pierwszy od miesiąca art. Dlatego bądźcie dość wyrozumiali w jego ocenie. Chwilkę temu skończyłem oglądać film „Spełnione marzenia”. Widowisko fajne. Polecam. Podczas oglądania naszła mnie chęć do napisania tego krótkiego tekstu. Nie stwierdzam nic nowego ale z życiem nie jest tak łatwo jak nam to przedstawiają na ekranie. Prawda pokazują tam różne katastrofy i tragedie. Ale tam zawsze znajdzie się ktoś lub coś, co rozwiąże problemy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawi że wszystko stanie się lżejsze i bardziej przyjazne. O dziwo takich dobrych wróżek w filmach jest od groma i jeszcze więcej. A jak się mają sprawy w realu?? Kto jest normalny i to może sobie sam dośpiewać dalszą część tej piosenki. I żyli długo i szczęśliwie. Tak przeważnie kończą się prawie wszystkie „poprawne politycznie” produkcje. Gdy jest inaczej film jest uważany za coś wyjątkowego, nierzadko budzi liczne kontrowersje. Zastanówmy się dlaczego tak jest. Może im film bardziej podobny do realu tym lepszy??? To wyświetlane na ekranach kin ma odwzorowywać życie a jak robi to wiernie to nie zawsze jest takie liniowe i proste do przewidzenia. Do czego zmierzam?? Dobre filmy to te podczas których nie można się domyślić co się stanie dalej. Oczywiście te wszystkie wyciskacze łez też mają swoje zalety. Nie powiem, robią czasami wrażenie. Najzabawniejsze jest to że akcja owych filmów dzieje się w niby zwyczajnym świecie, w takim jakim my żyjemy. Ludziska są karmieni bajkami. Bajki mają wzięcie, ludzie nie chcą oglądać prawdy. Przykładowa sytuacja: samotna bohaterka ginie, nie, nie ginie bo to też ma wzięcie, zostaje samotna i opuszczona do końca albo ni stąd ni zowąd zjawia się młody piękny przystojny rycerz i żyje z nią do końca swych dni. Oczywiście przed rozwiązaniem akcji nasza bohaterka ma całą masę kłopotów i kłody dosłownie walą się jej pod nogi. Który scenariusz wybrałby przeciętny zjadacz chleba???? Sam wybierz. Życie to nie gra. Popularne były gry typu Sims. ( Nie wiem czy są nadal ) Mój stosunek do tych udawaczy życia codziennego od samego początku był negatywny. Po jaką cholerę grac w coś co i tak nie zastąpi nam prawdziwego życia. Coś co mamy na co dzień ma nam sprawiać przyjemność gdy patrzymy na to na ekranie komputera. Co jest fajnego w patrzeniu na simsa który bawi się tańcząc???? Lepiej samemu iść na disco. To jest tylko moje zdanie. 01:26 Oczywiście pisząc że filmy powinny ukazywać prawdę nie piszę tego o wszystkich produkcjach. Niech nikt nie bierze mnie za jakiegoś ignoranta. Co stało się powodem tego że właśnie siedzę w środku nocy przed monitorem. Otóż do tego sprowokował mnie ten niewinny film, który obejrzała dziś. Patrząc w monitor myślałem sobie: szkoda że ja tak nie mam dobrze. Jasne, podczas żywota człowieka poćciwego może być nienajgorzej, ale nie czarujmy się sielanki nigdy nie będziemy mieć. Życie to nie film tu nie przewidzimy co stanie się w następnej scenie, tu nie przewiniemy taśmy i nie wytniemy nieudanych ujęć. Tu każdy moment jest niepowtarzalny. Teraz dochodzę do wniosku że może jednak życie tak w sumie to jest jakąś produkcją filmową. Spójrzmy na to z tej strony: ty uważasz się za pana swojego losu. Tak? Tak. Wiesz co chcesz robić i robisz to. Tak? Tak. To jesteś nikim innym jak aktorem i reżyserem w jednej osobie. Sprawy się komplikują gdy w plan wchodzą inni ludziska. Jak wiadomo nie każdy może grac pierwsze skrzypce i nie każdy może być reżyserem tylko że każde chce...... Pokręcone te moje przemyślenia, ale zastanówcie się nad tym jeśli jeszcze tego nie robiliście. Ciekawe co sobie będziecie myśleć czytając ten tekst. Nie zdarzyło mi się nigdy pisać o tak późnej porze. Dlatego nie odpowiadam za to jest zamieszczone w tym arcie. Jutro ( a właściwie dziś ) nie będę go czytać tylko po prostu go wyślę odpowiedniemu gościowi. ( tu widnieje uśmiech na pogodnym obliczu Dextera, który znika po chwili gdy ten dowiaduje się że to nie o nim mowa ;) Robię się bardzo śpiący..... Ziew..... To będzie już ostatni akapit. Akapit w którym przychodzi czas na podsumowanie. W podsumowaniu zawsze wszystko się wyjaśnia, a tu tak nie będzie. Niczego nie będę wyjaśniać, jeśli macie jakieś wątpliwości to zapytajcie mnie, mamę ,tatę albo psa, albo zajrzyjcie do encyklopedii.... ( tak to ta najcięższa i największa książka. ; P ) Teraz najazd kamerą na ręce piszącego Gryffina, potem przejście na jego klejące się powieki i panoramiczny widok jego małego pokoiku pośrodku którego jest gniazdo w którym zwykł sypiać. Klaps!!! Koniec ujęcia. Śpiący reżyser: Royal Gryffin Ps. Pewnie za ten tekst dostanę Oscara....... albo Nobla...... albo...... Vedla???? ;P 01:51 – teraz wiecie ile czasu zabiera mi napisanie takiego przeciętnego tekstu. >>Powrót do AMFILM<< |