|
Pianista Romana Polańskiego Gdy byłem mały uwielbiałem filmy wojenne, zwłaszcza te o drugiej wojnie światowej. Nie wiem czemu, ale kiedy myślałem o tym jak Polacy kopią tyłki Niemcom robiło mi się lżej. Teraz inaczej podchodzę do tego. Jednak nie zmieniłem swojego podejścia do żydów, których uważam za największe ofiary pamiętnej wojny. Zawsze uważałem, że oni cierpieli tak samo, a nawet bardziej, jak Polacy. Nawet mając kilka (zaledwie) lat traktowałem ich na równi z nami. W końcu przecież: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Przed obejrzeniem filmu Polańskiego słyszałem o nim wiele. Był w całości kręcony w Polsce, zagrali w nim aktorzy różnego pochodzenia, a także to że został wyróżniony na festiwalu w Cannes. Będzie to światowe kino- pomyślałem. Przed seansem przeczytałem kilka recenzji, które dość sceptycznie opowiadały o filmie. Ja też podchodziłem do niego z dystansem. Kilka dni później, nareszcie "Pianista" trafił do Polski. Usiadłem w dość niewygodnym krześle, przeczekałem kilka reklam i... rozpoczął się! Na samym początku, zgodnie z zapowiedziami, została pokazana Warszawa z '39. Jestem patriotycznym Polakiem, a więc te zdjęcia mnie wzruszyły. ;) Potem przenosimy się do rozgłośni radiowej, gdzie główny bohater, o brzmiącym nazwisku Szpilman, gra na fortepianie. Nagle słuchać wybuch. Kurz unosi się z podłogi, wszyscy wybiegają na ulicę. Szpilman opuszcza pokój i schodząc spotyka jedną ze swoich fanek. Już w tym momencie widz może zobaczyć jakie ważne miejsce mieli żydzi w polskim społeczeństwie. Kilka chwil później okazuje się , że rząd ustala przepisy, które jasno krzywdzą mniejszość żydowską. Trochę wstrętnie wygląda scena, gdy polski żołnierz bije jednego z nich. Odrażające, ale nie dajcie się zrazić. Film jest bardzo kontrastowy- ale o tym później. Szpilman wraz z rodziną musi pozbyć się oczędności, a potem przenieść się do getta. Warunki życie są okropne. Już wtedy większość z potomków Salomona domyślała się, że Niemcy chcą ich zniszczyć. Podczas seansu pada słowo- "eksterminacja". I tak się dzieje, w pewnym momencie warszawskie getto zostaje zamknięte, a jego mieszkańcy przeniesieni do obozów zagłady. Szpilman początkowo niczego nie podejrzewa, ale gdy cudem zostaje uratowany przez swojego rodaka, dowiaduje się o rychłej śmierci swojej rodziny. Załamuje się, ale musi żyć dalej. I tak ma więcej szczęścia od innych. Całe widowisko krąży obok reakcji jakie ludzie czują do żydów. Jedni pomagają, drudzy zabijają, trzeci wykorzystują. Życie jest okrutne, a wojna wyniszcza wszystkich. Co powien czas są pokazane sceny, gdzie giną Polacy, żydzi, a nawet Niemcy. W filmie nie ma jednostronności. Polański nie każe nam potępiać jednych i wywyższać drugich. On pokazuje, że w każdym społeczeństwie są ludzie dobrzy i źli. Wzruszająca jest scena, gdy Szpilmanowi pomaga Niemiecki oficer. Gdy, byłem mały nienawidziłem Niemców, bo takie odczucia wyrobiły filmy wojenne, których za dużo się na oglądałem. W "Pianiście" zła reputacja Niemieckich żołnierzy zostaje podniesiona. I dobrze, bo filmy wojenne zbyt jenostronnie ich oceniają. Kiedy oglądamy film cały czas wydaje nam się, że jesteśmy tuż obok głównego bohatera. Jest to pewne rozwiązanie, ale przez to przestajemy się zamartwiać o życie Szpilmana. A przecież powinno widzowi na nim zależeć. Jest to mały błąd, który się dopatrzyłem w filmie. Innych nie znalazłem. Uważam, że film Polańskiego jest bardzo dobry. Najlepszy (a widziałem ich wiele), o żydach próbujących przetrwać drugą wojnę światową. Dlatego rozwiewam wszelkie troski o złą ekranizację "Pianisty". Jest to z pewnością najlepszy Polski film ostatnich czasów i słusznie dostał złotą palmę. Mam również nadzieję, że zostanie doceniony na zachodzie- chociażby przez samych żydów. Uważam, że warto pójść na "Pianistę" Romana Polańskiego i nie będą to stracone pieniądze. PS. Mój dziadek mówił, że gdy przyjechał do powojennej Warszawy była ona zrównana z ziemią. W filmie wygląda strasznie. Sam nie myślałem, że było tak źle. Ti-mon Patriota JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA >>Powrót do AMFILM<< |