"Władca pierścieni"
Ten tekst w części jest kontropinią to tekstu OldEnt`a, a po części moją recenzją tego filmu.

Po pierwsze nie zgodzę się z opinią, że "Władca Pierścieni" to film słaby, nie do przyjęcia jest dla mnie także opinia, że to film średni. Nie rozumiem także wypowiedzi, że film jest słaby ale efekty są naprawdę imponujące. Prawdę mówiąc to czytajac takie opinie zaczynam sie zastanawiać, czy u mnie aby wszystko w porządku ze wzrokiem lub czy napewno rozmawiamy o tym samym filmie. Bądźmy szczerzy. Efekty techniczne zastosowane do przedstawienia postaci Saurona równają do tych z godzilli z lat 80-tych. Pozostałe sceny to także nic specjalnego. Porównywanie ich do takich filmów jak Matrix, czy dwie ostatnie części Star Wars nie ma wogóle sensu, nie ten poziom. Nie zgodzę się także, że postacie przedstawione filmie to tragedia. Owszem jeśli brać pod uwagę realizm i zgodność z książką to można sie przyczepić do wielu rzeczy. Owszem Tolkien dość szczegółowo opisał każdą z ras, ale założe się, że gdyby zebrać grupę ludzi z całego świata, którzy czytali książkę i poprosić ich o narysowanie swojej wizji poszczególnych postaci to rysunki byłby bardzo różne. Moim zdaniem postacie, ich ubiór, broń itp. są przedstawione bardzo, bardzo dobrze. Tyle szczegółów dotyczących ubiorów nie widziałem w żadnym innym filmie, broń- jak dla mnie cudo. Nie jakieś tam kawałki blachy ale prawdziwe, ręcznie zdobione, grawerowane arcydzieła. Rycerze przedstawieni w bitwie na początku filmu to też moim zdnaniem fenomenalna robota ludzi od kostiumów. Jeśli istnieje gdzieś taka kraina to jestem przekonany, że właśnie tak wyglądają tam ludzie idący na bitwę. Jednym słowem przekonują mnie w 100%. OldEnt mówi także, że najgorszy jest scenariusz bo nie jest zgodny z książką. Moim zdaniem mówi głupoty. A co to ma do rzeczy? Czy decyduje to o tym, czy film jest zły czy dobry? A gdyby (może i są, alem nie mam pewności więc piszę gdyby) takie filmy jak Chłopcy z Ferajny, Szeregowiec Ryan czy Taksówkarz powstały na podstawie książki, którą przeczytałeś dopiero po obejrzeniu tych filmów to też byś stwierdził, że są do bani bo nie są zgodne z oryginalnym książkowym materiałem? Jeśli chodzi o to, że nie ma Bombadila i wielu innych rzeczy to owszem nie ma i co z tego? Ciekaw jestem jak zmieściłbyś wszystko to co było w książce w ciągu 2-3 godzin. Przecież reżyser mósiał wywalić część rzeczy i wywalił to co nie przeszkodziłoby widzom w zrozumieniu opowieści. Ja uważam, że film jest fenomenalny i jednym z niewielu, które zapamiętam bardzo, bardzo długo. Ale nie zadecydowały o tym żadne techniczne bzdety typu efekty specjalne ani wspomniane przeze mnie doskonałe kostiumy. Moim zdaniem najlepszy jest klimat i główne postacie. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Nie wiem jak inni ale ja uwierzyłem we wszystko co zostało przedstawino w filmie. W tych ludzi, stwory, ich życie, zajęcia, problemy. Uwierzyłem w to, że także małe rzeczy mogą być niebezpieczne, że rządza władzy jest niebezpieczna, że nie przekreśla się od razu ludzi, którzy popełnili jakiś zły uczynek i że nieprzemyślane decyzje to złe decyzje. Mógłbym tak wymieniać bardzo długo. To film bardzo mądry i jedyny w swoim rodzaju. O głównych bohaterach i grających ich aktorach też w większości mam bardzo dobre zdanie. Taki np. Aragorn. Moim zdaniem świetnie przedstawiony i zagrany. Naprawdę oglądając film czuje sie, że ta postać ma w sobie coś wyjątkowego, może nawet ponadludzkiego, królewskiego coś co każe pokłonić się przed nim. Widać to wyraźnie w scenie zebrania, w której Legolas wyjawia kim naprawdę jest nieznajomy dla wielu Ranger siedzący po drugiej stronie. Przez cały film widać jego niepewność spowodowaną tym, że jest potomkiem Isildura, który uległ sile pierścienia, mówi, że płynie w nim ta sama krew i te same słabości. I ja mu wierzę, wierzę jak cholera bo to widać! Ten film jest naprawdę piękny. Świat przedstawiony w nim jest piękny. Świat w którym jest zło, ale który nie jest chory. Ludzie, którzy mają te same słabości co ci w rzeczywistości, mający także honor, dumę i poczucie obowiązku za losy przyjaciół, Nie będę więcej pisał bo zajełoby to z 20 stron w wordzie. Powiem tylko, że nie wiem jak to jest u was, ale ja dochodze ostatnio do wniosku, że dobry film to taki, który obejrzysz raz i ci się podoba i chcesz go drugi raz obejrzeć. Oglądasz go drugi raz, dostrzegasz jakieś nowe szczegóły, coś co pozwala ci bardziej zrozumieć fabułe i motywy postępowania bohaterów, oglądasz trzeci raz i dostrzegasz znowu jakieś niuanse, czwarty raz i tak dalej. I ten film za każdym razem ci się coraz bardziej podoba. Tak było u mnie między innymi właśnie z "Władcą Pierścieni". Obejrzałem ten film pewnie z czterdzieści razy i mojej opini o nim raczej nic już nie zmieni.

Jimmy [JimmyConway@wp.pl]

>>Powrót do AMFILM<<