Tym razem przemyślenia pewnego czytelnika... pozostawiam bez komentarza... : To jest krótki mail, który napisałem po przeczytaniu listu Batona o znudzeniu życiem. Wiesz Batonie... jeżeli jesteś taki zmęczony życiem to obejrzyj film "Dzień świra" (to polski film). W teorii to jest komedia, ale po obejrzeniu i ZASTANOWIENIU się nad tym co się zobaczyło dochodzi się do wniosku, że ten film w ogóle nie jest śmieszny. On pokazuje właśnie ile szmiry i beznadziei jest na tym świecie. Pokazuje, że często własna matka zawodzi na całej linii. Pokazuje, że zmaronować życie to nie sztuka, sztuką jest wykorzsytać chodziaż 5 minut z niego. Niech każdy z Was, którzy to czytacie, zastanowi się nad tym, czy kiedykolwiek powiedział sobie, że wszystko mu jedno co się stanie i robi to co uważa za słuszne? Niech tutaj będzie swego rodzaju przewodnikiem pewien cytat: "Niech twoje zasady moralne nie przeszkodzą ci w zrobieniu tego co uważasz za słuszne" (Isac Asimov "Fundacja"). Wiem, że nie do końca pasują tutaj te słowa, ale myślę, że oddają sens tego co chcę przekazać. Dlatego aby przeżyć jeden dzień nie trzeba zaraz stawać się motylem czy czymkolwiek innym. Możesz przeżyć wiele beztroskich dni, tylko musisz zrobić to co jest najtrudniejsze: musisz tego CHCIEĆ. Bez tego nic Ci nie wyjdzie. Patrząc na kolejne motyle będzie narastała Twoja frustracja tym, że on jest taki beztroski. A tak na marginesie, to skąd wniosek, że życie motyla jest beztroskie? On żyje bardzo krótko. Ma niewiele czasu aby znaleźć partnera, złożyć jaja w jakiejśc norze tak aby przetrwały zimę, musi pilnować żeby go nie skonsumował jakiś toperz albo inna owadożerna bestia. W filmie "Władca pierścieni" jego twórcy postawili za dużo na efekty specjalne. Płytka gra aktorska towarzyszy beznadziejnej muzyce, której nota bene praktycznie nie ma, tylko jakieś dudnienie w czasie scen walki. O właśnie scen walki. W książce nie ma ich aż tak bardzo dużo, a co jest zrobione w ekranizacji tego dzieła? Krew się leje strumieniami, bohaterowie wychodzą z jednego pomieszczenia do drugiego i już mamy następną scenę walki. Toż to woła o pomstę do nieba. Osobiście uważam, ze "Władca" powinien zostać zekraniozowany np. 20 lat temu. Dlaczego? Bo znacznie wększą rolę przyłożonoby do gry aktorskiej. I nikt mi nie wmówi, że technika była zbyt zacofana żeby nakręcać takie filmy. Jak ktoś nie wie jakie filmy wtedy nakręcano, to niech sobie obejrzy takie produkcje jak: "Gwiezdne wojny" lub "Ben Hur". Po tych filmach nikt mi nie powie, że nie dało się wówczas nakręcić dobrze "Władcy". Przecież efekty specjalne, to ostatnio bardzo często wykorzystywany kit w miejsce laku zwanego grą aktorską. W filmie w ogóle nie da się wyczuć tego przytłoczenia bohaterów potęgą Saurona. Wszystko wygląda tak jakby sobie paczka kumpli urządziła wycieczkę, a tak w międzyczasie wrzucą jakąś obrączkę do jakiejś dziury. Demerzel |
||